
– Być może dotychczas nie myśleli biznesowo, natomiast jestem pewien, że mają całą pulę talentów, które wystarczy dobrze przedstawić w kontekście biznesowym – mówi Tomasz Rudnik, który oferuje pomoc w skutecznej zmianie pracy i branży. Jego oferta w tym przypadku skierowana jest do artystów, których z powodu epidemii dotknął kryzys.
– To był impuls. Znajomy, który jest radiowcem i który korzystał z moich usług, po tym, jak przeczytał artykuł, odezwał się do mnie z informacją, że można zrobić coś dobrego, a przy okazji wypromować siebie i wszystkich zainteresowanych. Tego samego dnia wysłałem maila do pani – wyjaśnia Tomasz Rudnik, twórca Akademii Rekrutacji.
"Pracodawcy nie chcą zatrudniać ludzi z branży artystycznej"
Zacznijmy jednak od początku. Tomasz Rudnik zgłosił się do nas po publikacji tekstu: "Śmieją się z nas, kiedy wysyłamy CV". Ten wywiad o życiu artystów zostanie ci w głowie na długo. Była to rozmowa z tancerzem Santiago Bello, który opowiadał o spowodowanej pandemią koronawirusa trudnej sytuacji, w jakiej znaleźli się artyści pracujący w Polsce.
Santiago Bello
tancerz
W sieci od kilku miesięcy pojawiają się informacje o ludziach z branży artystycznej, szukających zatrudnienia zupełnie gdzie indziej. Mimo chęci, determinacji, mimo wysyłania wielu podań o pracę, takie poszukiwania jednak nieczęsto kończą się sukcesem.
– Jeżeli znalazło się pracę jako kurier, to miało się szczęście. (...) Właściwie cała nasza branża zaczęła już szukać pracy. Jednak sklepy rzadko zatrudniają. Też szukałem pracy w takim małym całodobowym spożywczym. Potrzebowali kogoś, kto będzie pracował od północy do ósmej rano, bo w tym czasie bywa niebezpiecznie. Zaniosłem tam swoje CV i do tej pory nie ma żadnego odzewu. Jestem tam codziennie, bo mieszkam niedaleko, ogłoszenie wciąż wisi. Naprawdę jest bardzo trudno – mówił tancerz.
Rozmówca naTemat przyznał także, że kryzys jest tym większy, że pracodawcy nie chcą zatrudniać ludzi z branży artystycznej. – Mam dużo znajomych, którzy mówią, że nawet śmieją się z nas, kiedy wysyłamy CV. Jeśli jest w nim napisane, że jesteśmy tancerzami, to takie podanie trafia od razu do kosza. Uważa się, że nadajemy się do rozrywki i do niczego więcej – wyjaśnił Santiago Bello.
Czytaj także: "Festiwal chciwości". Taco Hemingway bezlitosny dla artystów, którzy ubiegali się o dotacje
"Wykorzystają swoje talenty"
Odmiennego zdania jest Tomasz Rudnik, który chce pomóc 3-4 osobom w znalezieniu zatrudnienia. Uważa, że bycie artystą nie stanowi tutaj żadnego problemu, bo takie talenty można skutecznie wykorzystać.
– Mogę pomóc kilku osobom z branży artystycznej w przebranżowieniu do zajęć, w których wykorzystają swoje talenty bliżej biznesu, za rynkowe wynagrodzenie. Mam miejsce na 3-4 takie projekty, bo cały czas mam ręce pełne roboty. Mnóstwo ludzi już straciło pracę, a wiele starci za chwilę. To, co robi nasz rząd, nie przyniesie innych skutków. Będzie fala kolejnych zwolnień – zaznacza nasz rozmówca.
Pomoc, którą naszym czytelnikom oferuje Tomasz Rudnik, jest pomocą pro-bono. W zamian my opiszemy historie zmian. – Być może dotychczas nie myśleli biznesowo, natomiast jestem pewien, że mają całą pulę talentów, które wystarczy dobrze przedstawić w kontekście biznesowym – mówi i precyzuje, że chodzi o to, aby przekonać firmę, że zatrudnienie danego kandydata się opłaci.
Specjalista zaznacza, że dotychczas nową pracę dzięki wiedzy zdobytej w Akademii Rekrutacji znalazło 3300 osób. Taki proces w obrębie jednej branży trwa średnio 3 tygodnie (nawet w czasie epidemii), a przy przekwalifikowaniu/zmianie branży może potrwać 2-3 tygodnie dłużej.
Jako przykłady przebranżowienia podaje choćby byłego żołnierza sił specjalnych, który trafił do BOR-u, doktora religioznawstwa, który znalazł pracę w międzynarodowej korporacji, czy pracownika gastronomii, którego zatrudniono w przedsiębiorstwie świadczącym usługi księgowe, audytorskie i doradcze.
Tomasz Rudnik
Twórca Akademii Rekrutacji
Każdemu szefowi zależy na czymś, co daje się przekuć na pieniądze
– Metodyka opiera się o ekonomię rynku pracy oraz o metody headhunterów, czyli: zdobywanie pracy jest szybsze, gdy dotrze się bezpośrednio do potencjalnych szefów oraz usłyszą oni propozycję współpracy opartą o argumentację "jak im się opłaci zatrudnienie takiego kandydata" – mówi Rudnik, wyjaśniając na czym polega jego metoda skutecznego poszukiwania pracy.
Kandydaci dostają od niego materiały szkoleniowe, 10-godzinne nagranie. Po zapoznaniu się z nimi następuje etap konsultacji, rozmowy, zastanowienia się, jakie kierunku budzą zainteresowanie i co można zaproponować pracodawcy.
– Każdemu szefowi zależy na czymś, co daje się przekuć na pieniądze, albo na zyskach, albo na oszczędnościach, albo na uniknięciu strat. Wszystkie stanowiska w firmie podlegają takiemu rachunkowi ekonomicznemu. Jak tylko kandydat nauczy się rozmawiać z pracodawcami językiem finansów, dużo szybciej znajdzie zatrudnienie. Potwierdzają to wyniki osób, z którymi pracowałem – zaznacza nasz rozmówca.
Jego zdaniem najtrudniejsza jest zmiana mentalna, zmiana sposobu myślenia. – Do dzisiaj pokutują mity, że CV musi mieć dwie strony, że trzeba ćwiczyć scenki rozmów kwalifikacyjnych – przyznaje.
Ci, którzy chcieliby skorzystać z takiej pomocy, mogą zgłosić się do Akademii Rekrutacji wysyłając zgłoszenie pod adres info@akademiarekrutacji.pl. Spośród wszystkich chętnych Tomasz Rudnik wybierze 3-4 osoby, które wezmą udział w projekcie i których historię opiszemy w naTemat.
