
Wybitny czeski biegacz z przeszłości, Emil Zatopek, powiedział kiedyś: "Nie sztuką jest ukończyć maraton. Prawdziwą sztuką jest się do niego przygotować". Nic dodać, nic ująć. Z jednej strony każdy w miarę zdrowy człowiek w określonym jest w stanie ukończyć maraton. To nie mit. Z drugiej, taki człowiek musi wiedzieć, jak się przygotować. I jak długo biegać. Postanowiliśmy znaleźć odpowiedź na te pytania.
Wyobraźmy sobie konkretnego człowieka. Nazwijmy go panem T. Pan T. ma około trzydziestki, kiedyś, jeszcze w liceum i na studiach, trochę biegał i chodził na basen. Teraz od kilku lat pochłania go praca w korporacji. Nagle wpada na pomysł, by wrócić do biegania. Celem ma być właśnie maraton. Nie wie, ile potrzebuje czasu na przygotowania.
Im większym jesteś nowicjuszem w maratonach, im jesteś wolniejszy, tym ważniejsze dla Ciebie są biegi długie. Musisz przyzwyczaić się do bycia na nogach przez trzy, cztery lub więcej godzin. Nie ma żadnego magicznego dystansu, który musisz pokonać - jest czas, który musisz wytrzymać. Większość ekspertów zgadza się, że wystarczy, jeśli w czasie biegów długich będziesz w ruchu od 2,5 do 3 godzin. Jeff Galloway radzi pokonywać dłuższe dystanse, ale w przerwach maszerować.
Krok po kroku, od 5 km do maratonu
Marcin Kaźmierczak, biegacz-amator spod Warszawy mówi, że przygotowanie do maratonu powinno przebiegać według jednej prostej zasady. Krok po kroku, "step by step". – Gdy zaczynasz biegać, stawiasz sobie kolejne cele. Najpierw pół godziny bez zatrzymania, potem 5 km, potem już dycha. Ale większość biegaczy na tym się zatrzymuje, mimo że gdzieś tam w ich głowie tkwi, by kiedyś ukończyć maraton – mówi w rozmowie z naTemat. Potem dodaje, że, do półmaratonu wystarczy biegać 3-4 razy w tygodniu po 6-8 km. Ale maraton to już wyższa półka. Dycha razy cztery i jeszcze dwa kilometry.
Cztery godziny. Złamanie tej bariery było jeszcze jakiś czas temu planem maximum Krystiana Durmy, mojego kolegi z redakcji. Teraz jego zapowiedzi są już nieco inne. – Złamanie czterech godzin stało się planem minimum. Maksimum to 3:30 - mówi mi Krystian, dla którego Maraton Warszawski będzie debiutem na takim dystansie.
Jasiński radzi czytać książki, śledzić, co radzą fachowcy. Krystian tego nie robi. Od hipotetycznego pana T. jest nieco młodszy, poza tym – mimo, że regularnie nie biegał, zawsze miał dość dobrą kondycję. – Regularnie, tak stricte pod maraton, przygotowuję się od półtora miesiąca. Biegam tak: 10 kilometrów, dzień przerwy, 10 kilometrów i tak w kółko. Raz biegam po równym, raz po trasie, na której pokonuję podbiegi. Staram się zwiększać tempo. Na początku nakręcaliśmy się z bratem, który mieszka we Włoszech. Podawaliśmy sobie swoje czasy i je porównywaliśmy. Były podobne. Ale gdy mu napisałem, że zrobiłem 44:16, on stwierdził, że to już nie ma sensu – śmieje się Krystian.
Jasiński przyznaje, że co prawda jest to możliwe, nie należy tego traktować w kategoriach wyjątku, ale nie można też sobie myśleć, że to się uda każdemu. – To kwestia konsekwentnego zmierzania do celu, rozsądnego treningu, a przy tym pewnych predyspozycji – mówi.
Krystian: – Już sobie rozgrywam to wszystko w głowie. Każdy zakręt, podbieg, zbieg. Boję się tylko jednego. Że na początku, jak będziemy biec w okolicach Krakowskiego Przedmieścia, trochę mnie poniesie. Wiem od znajomych, że wielu ludzi popełnia ten sam błąd. Ponosi ich adrenalina i ruszają o wiele zbyt szybko. I już przed dziesiątym kilometrem mają problemy.
Przy pierwszych oznakach kontuzji zrób sobie przerwę albo wykonuj przez kilka dni treningi uzupełniające (rower, pływanie itp.). Koniecznie wpleć w swój plan treningowy trening korpusu. Stabilność korpusu pomaga biegaczom utrzymać dobrą formę i tempo pod koniec dystansu, kiedy nawarstwia się zmęczenie. A dobra postawa to mniej urazów.
Na koniec jeszcze Jasiński: – Mam wielu znajomych, którzy decydują się na maraton, mądrze się przygotowują i potem go kończą. W cztery, pięć, czasami i sześć godzin, jak muszą podchodzić. Podkreśl w swoim tekście, że maraton nie może być pierwszym etapem biegania. Ale podkreśl też, że maraton nie jest czymś niewyobrażalnym. Że, jeśli tylko jest w jako takim zdrowiu, może go ukończyć każdy z nas.
