
Odważne wyznania znanych osób dają siłę innym – tym "zwykłym". Tak było w przypadku Aleksandry Radomskiej. Blogerka dzięki piosenkarce Marii Peszek na swoim blogu w nietypowy i mało cenzuralny sposób przyznała się swoim czytelnikom do tego, że też choruje na depresję. Ale walczy. I wygrywa.
Maria Peszek przyznała się otwarcie, że zniknęła ze sceny, bo walczyła z depresją. Teraz wraca nie tylko na scenę, ale także czołówki gazet. To wyznanie dało także odwagę jednej z polskich blogerek: Aleksandrze Radomskiej. Kobieta przyznaje, że długo się wahała, ale w końcu postanowiła się przyznać.
Radomska ma jednak to szczęście, że – jak pisze – przez tę nietypową znajomość "nie zawaliła" niczego ważnego w życiu. Żyje z dnia na dzień: studiuje, śmieje się, nie zawodzi najbliższych, a mimo wszystko "nienawidzi jej jak nikogo na świecie".
Do tej pory Radomska utrzymuje konwencję "znajomości". Dopiero później wyjaśnia o co tak naprawdę chodzi. Blogerka przyznaje, że pomógł jej w tym także tekst naszej wicenaczelnej Hanny Rydlewskiej, która napisała:
I w taki oto sposób Aleksandra Radomska w swoim ostrym stylu informuje – nie chwali się, nie żali – że choruje na depresję, ale od kilku miesięcy leczy się i wygrywa. Wyznaje, że choroba odbierała jej radość życia i umiejętność doceniania dobrych rzeczy.
Cały wpis przeczytasz tutaj. Każdy, kto ma ochotę go przeczytać powinien się śpieszyć, bo jak czytamy na blogu, autorka nie wyklucza usunięcia go ze strony, bo po prostu "nie pasuje do konwencji całości".
