Kobiety we władzach spółek. Szwecja mówi "nie" unijnym nakazom

Szwedzi nie chcą unijnych nakazów dotyczących kobiet we władzach spółek
Szwedzi nie chcą unijnych nakazów dotyczących kobiet we władzach spółek Fot. Shutterstock
Szwecja to kraj przodujący w równouprawnieniu kobiet i mężczyzn. Mimo to, władze tego państwa sprzeciwiają się unijnym pomysłom narzucenia kwot w zarządach spółek. "Nie należy tego czynić za pomocą przepisów prawnych" – twierdzi szwedzka minister ds. równouprawnienia.


Szwecja jest kolejnym krajem, któremu nie podoba się wprowadzenie przez UE kwot dla kobiet w radach nadzorczych spółek. Choć państwo to słynie z równouprawnienia, to i tak nie

Jesteśmy za zwiększeniem obecności kobiet w radach nadzorczych, ale nie sądzimy, aby należało czynić to za pomocą przepisów prawnych – czytamy w liście szwedzkich władz do Brukseli. CZYTAJ WIĘCEJ

chce, by kwestię tę regulować prawnie. Obok Szwecji swój sprzeciw wyraziły m.in.: Wielka Brytania, Czechy, Węgry i Holandia.


Jak podaje "Rzeczpospolita", Viviane Reding, unijna komisarz ds. sprawiedliwości opracowała propozycje prawne, które zakładają, że do 2020 roku zostanie wprowadzona 40 proc. kwota dla kobiet w radach nadzorczych spółek notowanych na giełdzie.

Zobacz też: Szwecja ma lek na kryzys. Obniża podatki

Szwedom nie podoba się taka ustawa. Twierdzą, że to zewnętrzna ingerencja w prowadzenie przedsiębiorstwa. Komu jak komu, ale Szwecji nie można zarzucić dyskryminacji kobiet. Swego czasu była "najbardziej równouprawnionym krajem świata", w 1998 roku w tamtejszym rządzie zasiadało więcej kobiet niż mężczyzn, co było ewenementem na skalę światową. Dodatkowo udział kobiet w radach nadzorczych szwedzkich firm to przeszło 20 proc. W ten sposób przekracza unijną średnią, która wynosi 13,7 proc.


Biuro Viviane Reding

W chwili gdy przygotowywaliśmy regulację w sprawie taryf roamingowych, sprzeciw zgłosiło 17 państw, a mimo to udało się przeforsować odpowiednią dyrektywę CZYTAJ WIĘCEJ

Nawet Lobby Szwedzkich Kobiet, instytucja w skład której wchodzi 36 organizacji feministycznych, rozumie argumentację rządu. Choć tamtejszym feministkom nie podoba się, że kobiety zarabiają tylko 85 proc. tego, co mężczyźni.


Przeczytaj też: Szwecja "zieloną wyspą" Europy. Bo to nie tylko IKEA i H&M, ale wyjątkowo świadoma polityka

Jednak Viviane Reding nie przejmuje się sprzeciwem państw. To już nie pierwszy raz, gdy mimo obiekcji innych krajów członkowskich UE udało się wprowadzić dane przepisy. Na dodatek biuro komisarz Reding ma po swojej stronie obywateli Unii. Eurobarometr opublikował badania z których wynika, że trzy czwarte Europejczyków entuzjastycznie zapatruje się na ten pomysł. Popierają prawne rozwiązania w kwestii kobiet w kierownictwach firm. Połowa z nich chce dodatkowo kar finansowych za nieprzestrzeganie tych dyrektyw.

Źródło: "Rzeczpospolita"