
Według portalu Gazeta.pl, negocjacje opozycji z PiS ws. Krajowego Planu Odbudowy mają dwie strony. Pierwsza to oczywiście lepsze rozdysponowanie środków pomocowych z UE. Druga to chęć obalenia rządu Mateusza Morawieckiego.
REKLAMA
Po wypowiedziach polityków opozycji widać, że próbują oni wykorzystać sytuację z Krajowym Planem Odbudowy, żeby jak najwięcej ugrać od PiS. Ale stawka jest wysoka. Chodzi w końcu o 58,1 mld euro: w formie bezzwrotnych dotacji (23,9 mld) i pożyczek (33,2 mld). To pieniądze z UE na pomoc w odbudowie polskiej gospodarki po pandemii koronawirusa.
Ale żeby je dostać, polski parlament musi zatwierdzić przygotowany przez rząd Krajowy Plan Odbudowy (KPO), a to nie jest takie łatwe. Solidarna Polska już zadeklarowała, że projektu nie poprze, więc PiS jest skazany na łaskę opozycji. Dlatego ta stawia warunki.
– Chcemy tych pieniędzy dla polskich przedsiębiorców, rolników i wspólnot lokalnych, ale to musi być wydzielone i rozdzielone na zasadach transparentnych, przy udziale samorządów. To jest nasz warunek, bo nie można popierać w ciemno planu, który i tak jest nieprzygotowany – mówił w czwartek w Sejmie Władysław Kosiniak-Kamysz. Podobnego zdania jest Platforma Obywatelska oraz Lewica.
Druga strona walki o KPO
W związku z unijnymi funduszami i sytuacją w PiS, opozycją kierują także inne intencje. To dla niej okazja, żeby wykorzystać kryzys w Zjednoczonej Prawicy.– To są wszystko przymiarki do tego, czy uda się obalić rząd Morawieckiego, czy nie. O to tutaj tak naprawdę chodzi. Warto chwiać tą łódką, którą jest rząd Morawieckiego. Musimy pokazywać, jak słaba i skłócona jest ta większość – powiedział portalowi Gazeta.pl jeden z czołowych polityków PO.
Inny dodał: – To jest realpolitik. Jeśli zgodzą się na nasze warunki, to będziemy rozmawiać; jeśli nie - to za tym nie zagłosujemy i miejmy nadzieję, że Lewica również nie, a oni sami tego nie przepchną. Mamy zły rząd, który ukradnie te pieniądze, jeśli nie zareagujemy.
Opozycja chce wyprowadzić z równowagi najbardziej Jarosława Kaczyńskiego, którego konflikt w szeregach jego obozu politycznego bardzo go podobno denerwuje. Jarosław Gowin i Zbigniew Ziobro odebrali mu możliwość sprawnego rządzenia, dlatego prezes PiS może zachcieć wcześniejszych wyborów.
Czytaj także:źródło: Gazeta.pl
