Tomasz Kammel żąda przeprosin od "Super Expressu". Chodzi o słowa o cudzie życia z wielkanocnego koncertu w TVP.
Tomasz Kammel żąda przeprosin od "Super Expressu". Chodzi o słowa o cudzie życia z wielkanocnego koncertu w TVP. Fot. screen ze strony vod.tvp.pl

Według danych Telewizji Polskiej wielkanocny koncert okazał się sukcesem. Występ Andrei Bocellego i jego syna Mateo w Wielkanoc obejrzały 4 mln widzów. Echa koncerty zatytułowanego "Cud życia" nie milkną. Jak się okazuje, sprawa może mieć swój ciąg dalszy przed sądem. Wszystko za sprawą Tomasza Kammela.

REKLAMA
Koncert "Cud życia" został zarejestrowany w połowie marca. W pierwszym rzędzie podczas występu zasiedli Jacek Kurski z żoną Joanną. Żona prezesa TVP była wówczas jeszcze przed porodem.
Koncert Andrei Bocellego i jego syna Mateo zapowiadał Tomasz Kammel. Uwagę odbiorców zwróciło to, że prezenter mówił nie tyle o artyście, co o swoim chlebodawcy i jego rodzinie.
Tomasz Kammel

Bocelli zatytułował swój koncert "cud życia". I to bardzo pięknie wpisuje się w ducha świąt Wielkiej Nocy, ale nie tylko. Wpisuje się również w to, co widzę na sali, bo cud życia jest choćby w pierwszym rzędzie. A wraz z cudem jego rodzice - Joanna i Jacek Kurscy, dobry wieczór!


Z pisma, jakie w sobotę Tomasz Kammel zamieścił na swoim profilu na Instagramie wynika, że nie wszystkie media wiernie zacytowały jego słowa z wielkanocnego koncertu. A prezenter TVP nie zamierza tego odpuszczać.
Kammel opublikował "Wezwanie oraz wniosek o zamieszczenie sprostowania" skierowane do redaktora naczelnego "Super Expressu" i portalu se.pl oraz wydawcy tabloidu. W piśmie pełnomocnik dziennikarza wskazuje, że w jednym z artykułów padły "nieprawdziwe informacje", iż Kammel "nazwał Pana Jacka Kurskiego 'cudem życia'".
Prezenter domaga się przeprosin. Miałyby w nich paść słowa: "Oświadczamy, że rzeczywista wypowiedź Pana Tomasza Kammela została przeinaczona i wyrażamy z tego powodu głębokie ubolewanie".
Swój wpis Tomasz Kammel opatrzył jedynie hasztagami: #stop #fake #stop #hejt.
Czytaj także:
logo