Zasiłki rodzinne są zdecydowanie wyższe za granicą.
Zasiłki rodzinne są zdecydowanie wyższe za granicą. Fot. Shutterstock

Mało komu w Polsce słowo "zasiłek" kojarzy się z dużymi sumami. I trudno się dziwić, bo świadczenia rodzinne mieszczą się w granicach od 68 do 98 złotych miesięcznie. Tyle jeżeli chodzi o Polskę, bo kwoty otrzymywane za granicą mogą działać na wyobraźnię rodziców. W większości europejskich krajów są kilkakrotnie wyższe i nie ogranicza ich wysokość dochodu na osobę w rodzinie. Wielka Brytania właśnie postanowiła je nieco uciąć. Dużą część świadczeń otrzymują polskie dzieci, które nawet tam nie mieszkają. My sprawdzamy, gdzie i jakie świadczenia przyznają w Europie.

REKLAMA
Wielka Brytania postanowiła wprowadzić cięcia w świadczeniach socjalnych. Brytyjczykom nie podoba się fakt, że miliony funtów idą na dzieci, które nawet nie mieszkają na terenie Zjednoczonego Królestwa. Co ciekawe, aż dwie trzecie z tych wszystkich zasiłków pobierają Polacy – informuje "Daily Mail".
Świadczenia rodzinne otrzymuje około 40 tysięcy dzieci na stałe mieszkających poza Wielką Brytanią. Wśród nich jest blisko 26 tysięcy młodych Polaków. Trudno się dziwić, że brytyjski rząd postanowił wprowadzić tu oszczędności, bo według szacunków, tamtejszych podatników ta "przyjemność" kosztuje nawet nawet 36 milionów funtów.
Licz złotówki
W Polsce takie świadczenia są nie tylko niższe, ale ich uzyskanie jest cięższe. Ogranicza to m.in. dochód na osobę, który według prawa nie może przekraczać 504 złotych miesięcznie. Wtedy to otrzymamy "astronomiczne" kwoty od 68 do 98 złotych na każde dziecko. Ostateczna kwota zależy od ich wieku. Za granicą zasiłki są kilkukrotnie wyższe, dlatego trudno się dziwić, że polscy rodzice chętnie z nich korzystają.

Wysokość zagranicznych świadczeń

kwoty dotyczą jednego dziecka, w przypadku kolejnych rosną. Dlatego ostateczna kwota zasiłku otrzymywanego przez rodziców może się różnić

Irlandia - 140 euro
Niemcy - 180 euro
Belgia - 83 euro
Francja - 115 euro
Hiszpania - 23 euro
Szwecja - 1050 koron (ok. 490 zł)
Norwegia - 970 koron (ok. 540 zł)
Austria - 105 euro (wypłacane sześć razy w roku)
CZYTAJ WIĘCEJ


Wystarczy, że jedno z rodziców pracuje za granicą. Ten fakt daje już prawo do pobierania zasiłku w kraju zatrudnienia, bez względu na to, czy rodzina jest z tobą, czy może czeka w Polsce. Co więcej, zasadniczą różnicą pomiędzy Polską a krajami Europy Zachodniej jest to, że tam rzadkością jest ograniczanie świadczeń rodzinnych ze względu na wysokość dochodów.
– Tam zazwyczaj nie ma takich wymagań. Warunkiem uzyskania świadczenia jest posiadanie dziecka i złożenie odpowiednich wniosków – mówi Ilona Kozieńcow, doradca podatkowy zajmujący się m.in. pomaganiem w uzyskiwaniu zwrotu podatków. A jeżeli już są, to tak wysokie, że przeciętnemu Kowalskiemu raczej nie grozi ich przekroczenie.
Jak rodzić to w Norwegii
Jak mówi nasza rozmówczyni nie jest tajemnicą, że Polacy obierają taki, a nie inny kierunek emigracji właśnie ze względu na wysokość zarobków i jakość świadczeń socjalnych. A są kraje, gdzie te są wyjątkowo atrakcyjne. – Jeżeli chodzi o zasiłki rodzinne to przodują tutaj Niemcy i Norwegia. Tam dla Polaków są one bardzo korzystne. To właśnie Norwegia słynie w Europie, jako kraj zapewniający najlepsze świadczenia socjalne i macierzyńskie – mówi specjalista.
Co należy rozumieć przez najlepsze? Dobrze obrazuje to 970 koron norweskich (ok. 540 zł) zasiłku, który otrzymujemy każdego miesiąca do dnia ukończenia przez dziecko 18 roku życia. Do tego dochodzi zasiłek opiekuńczy, który wygląda jeszcze lepiej. To pięć tysięcy koron miesięcznie (ok. 2780 zł) na jedno dziecko w wieku 13-18 miesięcy oraz 3303 koron (ok. 1840 zł) dla pociech od 19 do 23 miesięcy.
Jeżeli jest tak pięknie to musi być jakiś minus. I jest. – W przypadku Norwegii jest to bardzo długi okres oczekiwania na przyznanie takiego świadczenia. Można to zrozumieć biorąc pod uwagę fakt, że w ciągu siedmiu lat liczba wniosków wzrosła aż dwudziestokrotnie – wyjaśnia Iwona Kozieńcow, jednocześnie wyjaśniając, że przez długi okres oczekiwania należy rozumieć co najmniej półtora roku.
– Może się to nieco skrócić, jeżeli osoba jest rezydentem, ale generalnie jest to i tak dość długa procedura – słyszymy. Po przyznaniu zasiłku kwota, którą powinniśmy otrzymywać w czasie oczekiwania zostanie wyrównana.

Jak uzyskać świadczenie rodzinne za granicą?

- skontaktować się ze swoim pracodawcą, żeby dowiedzieć się, kto ma ci dać wniosek o świadczenia rodzinne. Pracodawca ma obowiązek pomóc w ustaleniu instytucji zajmującej się przyznawaniem zasiłków;

- zebrać potrzebne dokumenty - akty urodzenia dzieci, akt małżeństwa, dowód tożsamości, dokument potwierdzający twoje zatrudnienie;

- wypełniony wniosek złożyć u swojego pracodawcy lub we właściwej instytucji
CZYTAJ WIĘCEJ


Tylko rodzić...
Powodów do narzekań nie mają także osoby wyjeżdżające do pracy w Irlandii. Tam zasiłek rodzinny wynosi aż 140 euro miesięcznie na pierwsze i drugie dziecko. Natomiast na każde kolejne jego wysokość wzrasta. Co ciekawe nie wszystkie państwa stosują wypłaty miesięcznie. W niektórych przypadkach np. w Holandii na konto rodziców co kwartał wpływa od 190 do 270 euro zasiłku rodzinnego.
Przemysław Rębisz z centrum podatkowego Tax Perfecta wyjaśnia także, że w sprawie świadczeń rodzinnych Holandia od jakiegoś czasu jest wyjątkowo restrykcyjna. – Urzędy wymagają potwierdzeń od współmałżonków, że są w związku i wspólnie wychowują dziecko. Poza tym trzeba dostarczać potwierdzenia, że pieniądze faktycznie łoży się na dziecko – słyszymy.
Nasz rozmówca chwali za to niemiecki system świadczeń rodzinnych.
– Miesięczny zasiłek zaczyna się już od 180, a kończy nawet na 215 euro za każde dziecko. To dość pokaźna kwota zwłaszcza w porównaniu z polskimi realiami – mówi.
Jeżeli któreś z rodziców pracują za granicą, a drugie razem z dzieckiem zostało w Polsce, nie ma możliwości pobierania zasiłków z dwóch państw. – To jest akurat bardzo pilnowane przez urzędy, które są w tej sprawie w stałym kontakcie. Rodzice muszą dokonać wyboru, ale patrząc na wysokości świadczeń łatwo się domyślić, co wybiorą – tłumaczy Przemysław Rębisz.
W interesie wszystkich
Zdarza się jednak, że Polacy nie wiedzą nawet, że za granicą mogą uzyskać taki zasiłek. – A jak już się dowie to robi wszystko, żeby takowy uzyskać. Tej świadomości nie mają zwłaszcza osoby, które nawet na terenie Polski nigdy się o niego nie ubiegały – mówi nasz rozmówca.
Poza tym cała procedura wymaga sporo zachodu i znajomości języka, a z tym bywa różnie. – Dokumenty i korespondencja może być problematyczna. Zwłaszcza, że jest napisana obcym językiem urzędowym. Dlatego ludzie wolą przyjść i zlecić to komuś innemu – dodaje.
Podobnie uważa Ilona Kozieńcow. – Czasami im się po prostu nie chce lub nie mają czasu. Załatwianie wszystkiego wiąże się z wielokrotnym kontaktowaniem z urzędem – słyszymy.
W Wielkiej Brytanii zasiłki dla dzieci są wypłacane tygodniowo i wynoszą około 16,5 funtów na pierwsze dziecko oraz 11 na każde kolejne. Brytyjski rząd postanowił obciąć ich wysokość. I choć Anglia nie otwiera tego rankingu, to może zastanawiać czy za przykładem nie pójdą inne kraje i również postanowią ograniczyć te wydatki.
– Tylko w Norwegii liczba wniosków wzrosła dwudziestokrotnie, dlatego są planowane reformy, co w konsekwencji będzie wiązać się z cięciami w świadczeniach socjalnych. Z tego co wiem były plany zastąpienia jednego ze świadczeń ulgą podatkową – mówi Kozieńcow.
Problem w tym, że rąk do pracy, zwłaszcza tej podstawowej, zawsze będzie brakowało. – Wiele państw stara się ściągać pracowników z zagranicy i zachęcać ich do pracy nie tylko pensją, ale właśnie takimi świadczeniami. Wątpię, by na tę chwilę więcej krajów było skłonnych ograniczać te wydatki. My takich zapędów nie widzimy, ale niewykluczone, że z czasem może do tego dojść – kończy Przemysław Rębisz.