
Komisja Europejska zwróciła się do TSUE o nałożenie kar finansowych na Polskę. Powodem decyzji jest polski system dyscyplinowania sędziów. "Orzeczenia TSUE muszą być przestrzegane w całej Unii" – oświadczyła wiceszefowa Komisji Věra Jourová. Na komunikat z Brukseli zareagował polski rząd. – Nie dostaliśmy ze strony KE finalnego wniosku w tym zakresie – mówi rzecznik rządu Piotr Müller.
Będziemy w ramach postępowania podnosić argumenty dotyczące realizacji de facto środka tymczasowego w postaci zawieszenia rozpraw przed Izbą Dyscyplinarną Sądu Najwyższego, podkreślając jednocześnie, że realizacja środku tymczasowego jest możliwa tylko przez SN.
Czytaj także: Ekspert o ultimatum KE: Nikt nie robił takich numerów jak Polska. Przekroczyliśmy wszystkie Rubikony
Komisja Europejska argumenty rządu PiS uznała za niewystarczające. "Wnosimy o kary finansowe dla Polski za nieprzestrzeganie środków tymczasowych i zwracamy się o pełne wykonanie wyroku z 15 lipca. Moim obowiązkiem, jako komisarza ds. sprawiedliwości, jest zapewnienie niezawisłości sędziów europejskich" – napisał na Twitterze komisarz do spraw sprawiedliwości UE Didier Reynders.
"Orzeczenia TSUE muszą być przestrzegane w całej Unii. Jest to konieczne do budowania i pielęgnowania niezbędnego wzajemnego zaufania zarówno między państwami członkowskimi, jak i obywatelami. Jesteśmy gotowi do współpracy z polskimi władzami, aby znaleźć wyjście z tego kryzysu" – napisała Jourová.
