
Zaczęło się od "gruntowania dziewcząt do cnót niewieścich". Brawurowe przemyślenia Pawła Skrzydlewskiego, doradcy ministra Przemysława Czarnka, zrobiły zawrotną karierę, obśmiane przez rzeszę ludzi edukacji, kultury, polityki, dziennikarzy, aktywistów. A przede wszystkim pukające się w czoło niewiasty i dżentelmenów.
Kobieta z Niedobrego Domu
Ola średnio pamięta złote myśli cioci Elżbiety poza jedną. Tę jedną zapamiętała do dziś. – Nie wracaj po nocy. Dziewczynki z dobrego domu wracają przed dziesiątą – mówi jej, gdy wpada w odwiedziny. Ona wychodzi do przyjaciółki z bloku naprzeciwko. Ma 15 lat.Do dziś, gdy wychodzę na nocny spacer albo wracam późno z imprezy, wraca do mnie ten tekst. Wyobrażasz sobie? Działa jak niewidzialna smycz, z której wciąż muszę się zrywać. Podobnie jak przy każdym innym zachowaniu wykraczającym poza normy domowej hipokryzji i perfekcji na pokaz. Czuję się wtedy, jakbym robiła coś złego, choć wiem, że to idiotyczne. Mimo, że jestem już dorosłą kobietą. Z niedobrego domu.
To by trzeba sprawdzić na Tinderze
– Co dla ciebie znaczy określenie "dziewczyna z dobrego domu?" – pytam.Dziewczyna z dobrego domu to nieszczęśliwa dziewczyna bez właściwości.
Zmarnowane życie i jedno porno
Gdy wpisuję w Google frazę "dziewczyna z dobrego domu", nie znajduję żadnej historii z happy endem. Albo filmy o dziewczynach, które lata żyły pod kloszem surowego wychowania, aż w końcu dla odreagowania rzuciły się w wir imprez i "zmarnowały sobie życie" (tzw. opowieść z morałem, tylko nie wiadomo, czy ten morał dla dziewczyny, czy dla jej rodziny); albo historie kobiety perfekcyjnej (według wzorca perfekcji rodziców i oczekiwań społecznych), która kończy życie równie nieszczęśliwie, jak zaczęła: w pustce, bez bladego pojęcia, kim jest naprawdę. Jest też masa nic nieznaczących frazesów. I jeden film porno.Pułapka kobiety niestarej, co się dobrze zapowiada
Teoretycznie w "młodej, obiecującej kobiecie" nie ma nic złego. Pozornie nawet można by to uznać za komplement. Witold na przykład, pisarz, lat 40, sprawę widzi jasno: – To taki komplement wypowiedziany przez dziadersa.Agata: – Gdy byłam początkującą reporterką, szefowa mojego działu, straszna baba, przedstawiła mnie naczelnej mówiąc, że jestem "obiecującą, młodą dziennikarką" i na pewno świetnie ogarnę nowy projekt. Użyła dokładnie tych słów: "obiecująca, młoda". Aż się wyprostowałam. Ona, ta czarownica, zachwala! Czyli faktycznie muszę być dobra, tak sobie pomyślałam.
"Młoda, obiecująca" to pułapka. Trudna, obciążająca. Słyszysz, że ktoś w ciebie wierzy, więc musisz podołać, musisz wykonać, nie możesz zawieźć. Bo jeśli zawiedziesz, to znaczy, że ktoś postawił na złego konia. I drugi raz tego nie zrobi. Poza tym uważam, że słowo "obiecująca" wypowiedziane przez mężczyznę do kobiety w relacji zawodowej, ma kontekst seksualny. Na pewno nie chciałabym czegoś takiego usłyszeć.
– Ale obiecująca w czym? – zastanawia się Wojtek, pisarz. – To brzmi z góry jakoś kretyńsko, poniżająco i po seksistowsku. Obiecujący, młody mężczyzna zresztą też.
"Obiecująca, młoda kobieta" ma melodię zdania prezesa o nowej pracownicy średniego szczebla, która co prawda jest bardzo inteligentna i energiczna w pracy, ale jednak jej uroda sprawia, że tak naprawdę prezes sobie myśli "fajna laska". Ale gdyby profesor na uczelni powiedział "obiecująca, młoda uczennica", to jednak brzmi już naturalnie. To mnie nie razi. Albo jak babcia w domu powie tak o dziewczynie wnuczka – może nie ma złych intencji.
A może jestem ku**a arbuzem
Beznadziejnych, pustych sloganów, których jedynym zadaniem jest wpędzenie kobiety w poczucie wstydu i winy, zmanipulowanie, umniejszanie, dostosowanie do patriarchalnych norm albo "filozofii firmy", jest wielki wór. A na jego dnie zawsze leży uległość. Najważniejsza z "cnót niewieścich".To rzecz wspaniała.
Chyba się jednak
Dobrze starałam.
Chciałam,
By lubić zaczął mnie ktoś,
Więc byłam miła,
Mówiłam wciąż:
Proszę, przepraszam,
Bardzo dziękuję i uśmiechałam się,
I w ogóle.
Teraz mnie lubią
Wszyscy, więc w górę
Skaczę z radości –
Do samych chmurek!"
Albo dystansem, a czasem luzem
Gdy wszyscy ciągle muszą mnie lubić
To może jestem ku**a arbuzem".
