Wicerzecznik PiS Radosław Fogiel i prezes PiS Jarosław Kaczyński.
Wicerzecznik PiS Radosław Fogiel i prezes PiS Jarosław Kaczyński. Fot. Rafał Oleksiewicz/REPORTER

Nie ma szans na powtórkę z roku 2007. Wicerzecznik PiS Radosław Fogiel sprawę zamyka (chyba) ostatecznie. "Mogę odpowiedzieć słowami, które powtarzała mi moja mama, kiedy byłem w podobnym wieku, który mentalnie okazuje Donald Tusk: Mądrzejszy ustępuje. W tym wypadku Jarosław Kaczyński ustąpi przed tego typu zaczepkami" – mówił Fogiel w Radiu Zet.

REKLAMA
Temat powrócił w lipcu, gdy w przemówieniu w Gdańsku Donald Tusk wezwał prezesa PiS: "Panie Kaczyński wyjdź z tej swojej jaskini, stań ze mną twarzą w twarz na udeptanej ziemi wymienić się argumentami, zostaw ludzi w świętym spokoju, daj im normalnie ze sobą rozmawiać".
Przez dłuższy czas politycy PiS wykluczali możliwość spotkania ich lidera z nowym-starym przewodniczącym PO. Ale sytuacja zmieniła się w ostatnią sobotę, gdy w rozmowie z Krzysztofem Ziemcem w RMF FM Jarosław Kaczyński zasugerował, że taka debata jednak pod pewnymi warunkami wchodzi w grę.
– Tego rodzaju debata miałaby sens tylko wtedy, gdyby Donald Tusk wezwał do tego, żeby zaniechać ośmiu gwiazdek, tych brzydkich słów i powiedział: "byliśmy w błędzie" – ocenił prezes PiS. – Gdyby do tego wezwał, gdyby powiedział "przepraszam" – a ma za co przepraszać – to oczywiście tak – mówił o swoim udziale w ewentualnej debacie Jarosław Kaczyński.
 Pozostało więc pytanie: co dalej? Wygląda na to, że mimo to debata nadal jest wykluczona. Radosław Fogiel w Radiu Zet wyjaśniał, że chodzi o język, jakim posługuje się Donald Tusk.
Radosław Fogiel
Prawo i Sprawiedliwość

Biorąc pod uwagę, że Donald Tusk postanowił komunikować się językiem rodem z gimnazjum czy z przedszkola, to odpowiem w sposób, jaki mówiła mi moja mama, kiedy byłem w podobnym wieku, który wczoraj mentalnie okazywał Donald Tusk: Mądrzejszy ustępuje. I w tym wypadku Jarosław Kaczyński ustąpi przed tego typu zaczepkami.

To odniesienie do wezwania Tuska z wtorku, gdy dziennikarze dopytywali lidera PO o to, za co dokładnie przeprosił na Twitterze prezesa PiS.
– Nie mam najmniejszej potrzeby przepraszania Jarosława Kaczyńskiego, ale skoro postawił taki warunek, żeby odbyła się debata (...) to mnie nic nie kosztuje, żeby powiedzieć: "przepraszam", "proszę", "dziękuję" i użyłem tych trzech słów, takich dość naturalnych, przynajmniej w moim codziennym języku – skomentował Donald Tusk.
Jak ocenił, "numer z przeprosinami" się udał. – Numer się udał, bo sobie pomyślałem: "Ok. Jesteś taki kozak, nie boisz się debaty, to przepraszam. Spróbuj". No ale jak zawsze w ostatnich latach okazało się, że coś trzeba mieć takiego, żeby nie pękać przed głównym oponentem. A tutaj tego nie ma. Nie będę już wchodził w szczegóły oczywiście – podsumował szef PO.
W środę w Radiu Zet Radosław Fogiel odniósł się do tych słów. – Jeżeli ktoś, kto się uważa za poważnego polityka, coś plecie o "pękaniu", "ty nie dasz rady", to przecież to są rozmowy dzieci. Nie będziemy w tym brali udziału – uciął wicerzecznik PiS.
Czytaj także:

Posłuchaj "naTemat codziennie". Skrót dnia w mniej niż 5 minut