PIOTR KAMIONKA/REPORTER

Lęk przed siecią 5G, przed szczepionkami, a teraz przed wpływem WiFi. Do Sejmu wpłynęła petycja w sprawie "podjęcia inicjatywy ustawodawczej w zakresie zakazu udostępniania sieci Wi-Fi w domach dziecka, żłobkach, przedszkolach, szkołach, szpitalach, hospicjach i domach pomocy społecznej". Podobnie absurdalnych petycji jest więcej. Co się z nimi dzieje?

REKLAMA
W petycji dotyczącej Wi-Fi chodzi o całkowity zakaz bezprzewodowej sieci internetowej w miejscach, gdzie przebywają osoby starsze i dzieci, którym to Wi-Fi miałoby najbardziej zaszkodzić.
Autor/autorzy petycji nie są podani do publicznej wiadomości. Ponieważ nie wyrazili zgody na udostępnianie swoich danych osobowych, jedynie co możemy zrobić, to przeczytać treść petycji (całość dostępna tutaj). A lektura jest, trzeba przyznać, dość ciekawa...
Czytamy w niej m.in., że sieci WiFi "wytwarzają sztuczne promieniowanie mikrofalowe, które ma bardzo szkodliwy wpływ na zdrowie ludzi, a szczególnie dzieci, osób chorych i starszych (osłabionych)". I dalej: "Mimo tego, że szkodliwość ekspozycji na mikrofale została bezsprzecznie, odpowiednio wyraźnie wykazana, to rozwiązania oparte o łączność bezprzewodową ciągle są rozwijane, co horrendalnie szkodzi organizmom żywym".
Autorzy petycji uważają, że "ekspozycja na mikrofale pochodzące np. z WiFi może wywołać problemy zdrowotne takie jak m.in. nowotwór mózgu, nerwiak nerwu słuchowego, zmęczenie, zaburzenia snu, zapominanie, zapalenie zatok, cukrzyca, utrata apetytu, niszczenie podwójnych nici DNA ze względu na działanie wolnych rodników".

Brak potwierdzonego negatywnego wpływu WiFi na zdrowie ludzi

Szkodliwości promieniowania emitowanego przez routery WiFi nie potwierdziły żadne wiarygodne badania naukowe – jak czytamy – "łącznie z tymi, którym patronowały WHO i brytyjski rząd namawiany przez swoich obywateli, by poszedł w ślady rządu francuskiego - a nawet o krok dalej - i zakazał stosowania Wi-Fi nie tylko w przedszkolach, lecz także w szkołach".
"Biorąc pod uwagę bardzo niskie poziomy ekspozycji i dotychczasowe wyniki badań, nie ma przekonujących dowodów naukowych na to, że słabe sygnały radiowe ze stacji bazowych i sieci bezprzewodowych powodują niekorzystne skutki dla zdrowia" - napisano w podsumowaniu WHO.

Coraz więcej petycji. Wśród nich także te absurdalne

Według danych z 2020 roku liczba petycji, które kierowane były do Sejmu, znacząco wzrosła w ostatnich pięciu latach. Na podstawie ok. 5 proc. z nich powstały projekty ustaw, które trafiły do Sejmu.
Wśród petycji, które trafiają do Sejmu, są te poważne, jak np. "Petycja w sprawie podjęcia inicjatywy ustawodawczej w zakresie pisowni obcojęzycznych imion i nazwisk"; "Petycja w sprawie podjęcia inicjatywy ustawodawczej w zakresie statusu i kompetencji asystentów sędziów"; "Petycja w sprawie podjęcia inicjatywy ustawodawczej w zakresie kontroli działań policji i służb specjalnych".
Ale i te, które można wrzucić do worka z "zaskakującymi postulatami", jak np. "Petycja w sprawie podjęcia przez Sejm uchwały dotyczącej sytuacji osób praktykujących Falun Gong w Chińskiej Republice Ludowej" czy petycja, która proponowała wprowadzenie kar za przebieranie się 31 października za "straszną postać" oraz za proszenie o cukierki lub grożenie żartem. Osoba, która złożyła petycję, proponowała za to kary grzywny lub ograniczenia wolności.

Co dalej z petycją o WiFi?

O dalsze losy petycji zapytałam posłankę Urszulę Augustyn, zastępcę przewodniczącego Komisji do Spraw Petycji. – Petycję może złożyć każdy. Składa się je w interesie publicznym, więc nie w interesie jednej osoby, ale np. przynajmniej grupy społecznej. Dane autora petycji są albo podawane do wiadomości, albo, jeśli sobie nie życzy, nie – mówi Augustyn.
I dodaje, że to nie jest tak, że jak tylko petycja wpłynie do Sejmu, natychmiast jest rozpatrywana. – Staramy się nie odkładać petycji na długo, ale jest ich tak ogromna liczba, że nie jesteśmy w stanie z tygodnia na tydzień ich realizować. Opóźnienia spowodował też COVID – dodaje.
Jak wygląda rozpatrywanie petycji? – Najpierw prosimy Biuro Analiz Sejmowych o opinię. Potem opinię przygotowuje poseł sprawozdawca. Zapoznaje się z petycją, ocenia i proponuje rozwiązanie. Na posiedzenie zapraszane są zainteresowane strony i odbywa się dyskusja. Zapraszany jest też ktoś ze strony rządowej, odpowiedzialny za dany problem poruszany w petycji – podkreśla.
– Potem podejmujemy decyzję. Albo motywujemy rząd do dalszego działania, zadajemy pytania, albo podejmujemy inicjatywy ustawodawcze, albo – jeżeli z argumentacji tak wynika – nie uwzględniamy żądania zawartego w petycji. O rozwiązaniu informujemy osoby zainteresowane, czyli autorów petycji – dodaje.
– To, że petycja o WiFi jest fizycznie, że otrzymała numer druku, że jest zarejestrowana, nie oznacza, że natychmiast się nią zajmiemy. Realizujemy petycje z tego roku. W ciągu tygodnia spływa ich bardzo dużo, nie zawsze jesteśmy w stanie robić to w miarę szybko – zaznacza.
I podkreśla, że "jeśli z dyskusji wynikają wnioski, że petycja z różnych przyczyn jest niemożliwa do zrealizowania, odrzucamy ją i informujemy, że w związku z argumentami, jakie na komisji padły, takie właśnie rozwiązanie jest przyjęte".
Pod tym linkiem znajdziecie schemat graficzny postępowania z petycjami wniesionymi do Sejmu. A tutaj można na bieżąco śledzić stan prac nad petycją dotyczącą ograniczeń w dostępie do WiFi.