
– Ludzie, którzy budowali swoje państwo dopiero w XVIII wieku, będą mówili nam, co to jest demokracja? – mówił pod adresem USA w 2016 roku Antoni Macierewicz. Potem kolejny polityk PiS twierdził, że Polacy uczyli Francuzów jeść widelcem. Teraz mamy Belgię. – To nie jest dyplomacja, to nie ma z nią nic wspólnego. To przejaw bezradności, niekompetencji, kompleksów – reaguje były dyplomata.
Reakcje na słowa Wójcik
– To nie jest dyplomacja, to nie ma z nią nic wspólnego. To są wypowiedzi ludzi bezradnych, również niedokształconych – co widać po treści tych wypowiedzi – którzy nie znajdują argumentów, w związku z tym są skazani na odcinanie się argumentacji drugiej strony przy użyciu argumentów absurdalnych, niekompetentnych, karykaturalnych – reaguje na słowa Wójcika i inne, w podobnym duchu,Jan Truszczyński, były dyplomata m.in. w Brukseli i przy UE, b wiceszef MSZ, a od 2001 główny negocjator członkostwa Polski w UE.Od widelca i historii USA
Wypowiedź ministra być może można by uznać za "żart", czy choćby jednorazowy "wybryk", gdyby nie to, że nie jest to pierwsza wypowiedź w tym duchu, która pada z ust polityków PiS i wywołuje burzę.Ludzie, którzy budowali swoje państwo dopiero w XVIII wieku, będą mówili nam, co to jest demokracja? Narodowi, który miał struktury przedstawicielskie i demokratyczne już w XIII-XIV wieku i był źródłem niby demokracji dla całej Europy. Czytaj więcej
Już Juliusz Cezar opisywał Belgów
Prof. Kuźniar nie przebiera w słowach również w reakcji na komentarz polityka PiS ws. Belgii.Czego Polska mogłaby się uczyć od Belgów
Polka, która od lat mieszka w Belgii, również w rozmowie z naTemat reaguje oburzeniem.Belgia jest krajem wyjątkowo skomplikowanym, który ma strukturę federalną, w którym jest siedem zgromadzeń parlamentarnych. Zarówno regiony mają swoje odrębne ugrupowania parlamentarne, jak i wspólnoty kulturowe, językowe, których na terytorium Belgii jest trzy: flamandzka, frankofońska i niemiecka. To kraj przyzwyczajony do tego, że trzeba dogadywać się w gronie zróżnicowanym, a jednocześnie mającym rozmaite, partykularne interesy.
Tu można jeszcze wspomnieć choćby o obowiązku udziału w wyborach i frekwencji, która w Belgii sięga 90 proc.
