
Koronawirus w Austrii przybiera na sile pomimo wprowadzonego tam lockdownu nawet dla osób zaszczepionych. Jak informuje dziennik "Tagesschau", austriackie szpitale są na granicy wydolności. Część placówek odwołuje planowane zabiegi. Innym kończą się miejsca dla kolejnych pacjentów.
REKLAMA
19 listopada informowaliśmy, że Austria wprowadziła całkowity lockdown oraz obowiązek szczepień. Uczniowie rozpoczęli nauczanie zdalne, odwołano wydarzenia masowe i kulturalne, a także zamknięto restauracje. Przypomnijmy, że poziom zaszczepienia populacji w Austrii wynosi około 64 proc.
Koronawirus w Austrii. Szpitale na granicy wydolności
Wszystko wskazuje na to, że radykalne zmiany nie uchroniły Austrii przed kryzysem epidemicznym. Jak podaje "Tagesschau", tamtejsze szpitale muszą odwoływać planowane zabiegi. Kończą się także miejsca dla chorych pacjentów.Rządzący wskazali, że punktem krytycznym dla służby zdrowia jest przekroczenie progu 33 proc. obłożenia szpitali przez pacjentów z koronawirusem. Obecnie poziom ten w skali kraju wynosi 31 proc. Najgorsza sytuacja ma miejsce w dwóch krajach związkowych. W Karyntii odnotowano 50 proc. obłożenia przez zakazonych. W Górnej Austrii mowa o 40 proc.
Jak podaje "Tagesschau", władze Austrii zapobiegają całkowitej niewydolności systemu ochrony zdrowia poprzez relokację pacjentów. Lockdown ma przynieść efekty ze sporym opóźnieniem. Obecnie odnotowano częsciowy spadek zachorowań w perspektywie tygodnia. Z 1000 zachorowań na 100 tysięcy osób odnotowano spadek do 787,6.
Szpitale w Austrii na granicy wydolności. Sytuacja w Polsce też nie napawa optymizmem
Prawo i Sprawiedliwość na ten moment stanowczo sprzeciwia się radykalnemu zaostrzaniu restrykcji czy też obowiązkowi szczepień. Tymczasem do 2 grudnia w Polsce zrealizowano 42 033 07 szczepień. Pełną odporność nabyło jednak 20 456 289 osób. To zby mało, by mówić o osiągnięciu odpowiedzialności zbiorowej. Niepokoją także ostatnie raporty dotyczące zakazeń.W czwartek odnotowano 27 356 nowych przypadków. W środę zaroportowano 29 064 zakażonych, a we wtorek informowano o 19 074 osobach z pozytywnym wynikiem testu na obecność koronawirusa. Od początku tygodnia walkę z COVID–19 przegrało 1 598 pacjentów.
Polski system ochrony zdrowia wciąż nie znalazł się na granicy wydolności. Na 28 715 łóżek covidowych, zajętych jest 21 550. Na 2 603 wolnych respiratorów, zajętych jest 1 862.
Drastyczny wzrost zachorowań wywołał reakcję rządzących. Adam Niedzielski wprowadził "alertowy pakiet obostrzeń", w ramach którego zmniejszono limity osób mogących przebywać w klubach, centrach fintess, instytucjach kultury, kościołach, czy też w lokalach gastronomicznych.
W rozmowie z naTemat.pl profesor Robert Flisiak wskazał, że "jesteśmy bezbronni" pod względem przeciwdziałania zagrożeniu epidemicznemu. Według zakaźnika lockdown należy wprowadzić tylko, gdy okaże się, że szczepionki nie odpowiadają na nowy wariant koronawirusa. Czas jednak na prowadzenie obostrzeń dla niezaszczepionych.
– Weryfikowanie zaszczepienia pracowników przez pracodawcę to najłagodniejsze rozwiązanie. Druga sprawa to wprowadzenie ograniczeń przebywania bez certyfikatów w miejscach publicznych o zamkniętej przestrzeni – wymieniał
