
Po nocnych walkach w Kijowie zaczęto pokazywać nagrania, na których rosyjskie czołgi stają w ogniu. Wszystko za sprawą mieszkańców, którzy mieli zaatakować wroga koktajlami Mołotowa. Okazuje się, że nagranie pochodzi jednak z 2014 roku.
Obserwuj naTemat w Wiadomościach Google.
Kijów. Nagranie z obrzucania rosyjskich czołgów koktajlami Mołotowa pochodzi z 2014 roku
Na przedstawianych ujęciach słyszymy okrzyki Ukraińców, a także widzimy, jak czołgi rosyjskie próbują przejechać przez Kijów. Fala koktajli Mołotowa skutecznie uniemożliwia żołnierzom sforsowanie trasy. .
Wiarygodność powszechnie udostępnianego materiału zweryfikowała redakcja Konkret24. Jak się okazało, pochodzi on z 2014 roku i przedstawia wydarzenia z Majdanu Niezależności.
Czytaj także: Putin zajmie całą Ukrainę? Ten scenariusz przeraża najbardziej. I niestety jest realny
Jeszcze 24 lutego poinformowaliśmy w naTemat o metodach weryfikowania informacji o agresji Rosji na Ukrainę. Uważajmy na serwisy, które nie operują autoryzowanymi wypowiedziami, konkretnymi danymi lub statystyką oraz przekazują wiadomości z nieoficjalnych źródeł.
"Z wszelkich doniesień wynika, że Polska jest krajem bezpiecznym. Warto więc nie dokładać swojej cegiełki do dezinformacyjnej wojny i przemyśleć to, co umieszczamy oraz co sami czytamy w internecie" – napisała dla naTemat Agnieszka Miastowska.
Kolejnym fake newsem są doniesienia o kapitulacji oraz ewakuacji Wołodymyra Zełenskiego z kraju. Polityk zapewnił, że wciąż stacjonuje w Kijowie. Miasta nie opuścił także jego mer Witalij Kliczko oraz najważniejsi przedstawiciele rządu.
Czytaj także: Zełenski z samego rana pokazał nagranie z Kijowa. Prezydent ma ważny apel do Ukraińców
– Bronimy naszego kraju, naszej ziemi, przyszłości naszych dzieci. Kijów i kluczowe miasta wokół stolicy są kontrolowane przez naszą armię – ogłosił prezydent Ukrainy. Polityk odrzucił propozycję USA ws. bezpiecznego opuszczenia własnego państwa. Jak miał wyjaśnić, "potrzebuje amunicji, nie podwózki".
26 lutego wiceminister obrony Ukrainy, Anna Malar poinformowała o stratach, jakie od czwartku poniosła Rosja, decydując się na inwazję. Wróg stracił 14 samolotów, 8 helikopterów, 102 czołgi oraz pół tysiąca pojazdów wojskowych. W wyniku starć zginęło 3,5 tysiąca rosyjskich żołnierzy. Kolejnych 200 zostało pojmanych.
Władimirowi Putinowi nie udało się złamać obrony Kijowa tej nocy. Wciąż jednak nie wiadomo, co przyniosą kolejne dni.
