
– Grzesiukowskie czasy już minęły. Pospolitym przestępcom chodzi tylko o zysk i nie można mówić o żadnym "kodeksie honorowym" – mówi jeden z warszawskich policjantów. Eksperci twierdzą, że brak jakichkolwiek zasad i zahamowań to głównie cecha najmłodszych przestępców.
W portfelu były karty, jak już pewnie wiesz, wszystkie są zastrzeżone, zegarek był mi drogi... Ale jakoś go przeboleję. Niech Ci się zacnie nosi, a jak będziesz go chciał sprzedać, to informuję, że więcej niż 1000 złotych niestety nie był wart. Krzyżyk był prezentem od mojej Babci. Dostałem go na chrzciny, Babcia nie żyje już długo. Ta pamiątka do niczego Ci się nie przyda, dla mnie znaczy więcej, niż może Ci się wydawać. CZYTAJ WIĘCEJ
– Myślę, że zwrócą Damięckiemu ten krzyżyk. Oczywiście o ile byli to zawodowcy, a nie jakieś małolaty bez zasad – ocenia mecenas Jan Kocot, który w latach dziewięćdziesiątych bronił w sądzie m.in. członków zielonogórskiej mafii. Twierdzi, że zawodowi przestępcy, zwłaszcza starej daty, zdecydowanie częściej w swoim fachu stosują się do pewnych zasad, także jeśli chodzi o wzajemną, przestępczą lojalność. – Z młodymi jest inaczej. Jak wpadną, to sypią jeden drugiego na wyścigi, tak, że jak przychodzi obrońca to już nie ma, co robić – ocenia mecenas.
Zgadza się z nim proszący o anonimowość policjant z Komendy Stołecznej. – Grzesiukowskie czasy już minęły, “charakterne” podziemie nie istnieje. Pospolitym przestępcom chodzi tylko o zysk i nie można mówić o żadnym złodziejskim “kodeksie honorowym” – mówi. Twierdzi, że w latach dziewięćdziesiątych działały jeszcze grupy starszych włamywaczy, którzy “mieli zasady”, jednak to już przeszłość.
– Wszyscy mówicie, ze nie okradacie staruszek. To kto to robi?
– Młodsi. Tacy po 12-13 lat. Jak okradnę staruszkę, korzyść będę miał niewielką, a ona do końca miesiąca zostanie bez renty.
– Masz dobre serce.
– Mam. Staruszek nie mogę. Jak widzę staruszkę, to jeszcze mogę pomóc jej ponieść zakupy. Mogę wejść do niej do domu i nic nie wezmę. CZYTAJ WIĘCEJ
– Niech pan nie sądzi, że jeśli wróci do pana skradziony portfelem dowód osobisty, to chodzi tu o jakąś uczciwość. Prędzej za parę lat okaże się, że ktoś wziął sześć kredytów na pana nazwisko, a dowód odesłał, żeby się pan nie zorientował, że coś jest nie tak – mówi.
Czy rzeczywiście czasy się zmieniły i dziś naprawdę złodzieje nie uznają już żadnych świętości? Monika Piątkowska, autorka książki "Życie przestępcze w przedwojennej Polsce", twierdzi, że pewne zasady w półświatku są niezmienne i ponadczasowe. – Czy wyobraża pan sobie, że ludzie należący do grup przestępczych o charakterze mafijnym mogliby funkcjonować bez poczucia wzajemnej lojalności i pełnego zaufania? Tak było kiedyś i podobnie jest dzisiaj – mówi.
Niestety, także dzisiaj aż nadto jest przykładów na to, że przestępcy nie mają żadnych zahamowań. Tydzień temu w Warszawie okradziono fundację Rak'n'Roll, która pomaga osobom chorym na raka:
Wszyscy zawsze przestrzegali nas, że Czerniaków jest szemrany. My jednak swoje wiemy, a nasi sąsiedzi są wspaniali. Zresztą, kto wychował się tutaj, czy na śródmieściu w Warszawie wie, że „swojaka nikt nie rusza”. Szkoda, że wśród złodziejskich zasad nie istnieje punkt mówiący: nie okradaj fundacji ratującej ludzkie życie. No cóż, stało się, ale naprawdę nie mogłam uwierzyć, że ktoś chciałby okraść naszą fundację. Naiwność? Może. Szczerze, to jednak mam nadzieję, że złodzieje po prostu nie wiedzieli, kogo okradają. CZYTAJ WIĘCEJ
Z drugiej strony, słychać też inne głosy: – Pamiętając o zachowaniu wszelkich proporcji, powiedzieć można, że niektórych ludzi mafii cechuje nawet pewna elegancja i swoisty sentymentalizm. Jeden z moich dawnych klientów, czołowa postać zielonogórskiej grupy przestępczej, z własnej woli, znanymi tylko sobie kanałami, doprowadził do tego, że odnalazły się dwa z ośmiu obrazów skradzionych w 1997 roku z wrocławskiej Auli Leopoldiny – wspomina mecenas Jan Kocot.
Czyżby więc było tak, że brak zasad i bezwzględność to cecha charakteryzująca głównie młodych przestępców? Adrian Kowalski z Fundacji Pomocy Dzieciom “Ulica” przyznaje, że w tak postawionej tezie może być sporo prawdy.


