Publicysta Waldemar Kuczyński przekonuje, że Jarosława Kaczyńskiego nie można pod żadnym pozorem ignorować.
Publicysta Waldemar Kuczyński przekonuje, że Jarosława Kaczyńskiego nie można pod żadnym pozorem ignorować. Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

Jacek Żakowski napisał, że starczy już wyśmiewania Jarosława Kaczyńskiego i czas zacząć zajmować się czymś poważniejszym, bo punktowanie prezesa PiS stało się zbyt łatwe. – Jarosława Kaczyńskiego pod żadnym pozorem nie wolno bagatelizować – mówi w rozmowie z naTemat Waldemar Kuczyński, publicysta, ekonomista i były minister przekształceń własnościowych.

REKLAMA
Czy faktycznie jesteśmy już na etapie, w którym Jarosław Kaczyński i jego "głupstwa" przestały nas śmieszyć? Kiedyś jego wystąpienia kwitowało się uśmiechem, ewentualnie wybuchem śmiechu. Teraz to już raczej taki śmiech przez łzy i wizja Kaczyńskiego u władzy może przerażać.
Jarosław Kaczyński właśnie raczej przerażał, niż śmieszył. I nadal nie ma niczego do śmiechu w tym, co mówi i tym bardziej co zamierza. Nie stawiam Prawa i Sprawiedliwości obok hitlerowskiej NSDAP, to podkreślam. Niemniej, jeżeli chodzi o stosunek PiS do obecnego państwa, to jest on taki, jak stosunek NSDAP do republiki weimarskiej. Trzeba to państwo zlikwidować i budować nowe. To główny cel PiS. Prezes powiedział niedawno, że w interesie jego partii jest, by wszystko w Polsce zgniło do końca. Oczywiście zapewnił, że są patriotami i tego nie życzą, ale to dobrze obrazuje jego stosunek do obecnego państwa, do Trzeciej Rzeczpospolitej.
Jacek Żakowski pisze, że media i komentatorzy powinni dać sobie spokój i zająć się czymś poważniejszym niż nagłaśnianiem tego, co mówi Jarosław Kaczyński.
Kaczyńskiego nie wolno bagatelizować. Poczynania jego i jego partii to kluczowy problem polityczny od 7 lat. Dlatego są na czołówkach.
Czyli powielać jego każdą wypowiedź? Nawet wszystkie – jak to pisze Żakowski – głupstwa?
Nie chodzi mi o powielanie, lecz o bagatelizowanie. Wyborcom trzeba tłumaczyć, że PiS i ruch powstający na prawo do niego to wielkie zagrożenie dla Polski i Polaków. Nie wolno dopuścić do tego by udało się wprowadzić w błąd co do celów tej formacji tych wyborców, którzy mogą być podatni na głos z tamtej strony, nie należąc do twardego elektoratu PiS. Mam na myśli zmyłki w postaci zmiękczań wizerunku PiS i prezesa, czy pokazywania tej partii, jako „merytorycznej”, a nie „smoleńskiej”. To kamuflaż. PiS to jedyna partia w Polsce, która rzeczywiste cele musi ukryć przed dużą częścią obywateli, bo są sprzeczne z tym co ta większość by chciała. Wysunięte na czoło nie dałyby tej partii szansy na zdobycie władzy. Mogą wygrać tylko oszukawszy ludzi.
Jacek Żakowski
publicysta

Głupstwa, które Jarosław Kaczyński wraz ze swymi wypustkami w mediach, Kościele i parlamencie wymyśla, powtarza i eskaluje, wkurzają i oburzają, ale same w sobie też nie są problemem. Problemem jest ich nośność. W 40-milionowym kraju nie ma takich głupstw, których ktoś by nie wymyślił i nie wypowiedział. Rzecz w tym, że prezes opowiada głupstwa, w które inni wierzą. I to bardzo licznie. Ta nośność jest problemem. Nad nią warto się zastanawiać. CZYTAJ WIĘCEJ


źródło: "Gazeta Wyborcza"

Więc mimo wszystko powinniśmy podłapywać każde pomysły, które padają z ust prezesa PiS?
Powtarzam, nie chodzi o propagowanie, lecz o ostrzeganie! To ma też stronę ujemną, bo jeżeli coś się często powtarza to odbiorca zaczyna na to głuchnąć. Trzeba wyważać, ale nie wolno lekceważyć Jarosława Kaczyńskiego, traktować go, jako polityka, który traci kontakt z rzeczywistością, staje się śmieszny i niegroźny. Za nim stoi 1/4 narodu aktywnego politycznie, który jest prawie jak sekta. Ta potężna siła w pewnych warunkach może przejąć władzę i zacząć realizować w Polsce swoje wyobrażenie o kształcie państwa, które zagrozi wolnościom obywatelskim i zrobi z Polski europejskie dziwadło, cofnięte gdzieś w lata 30-te XX wieku. Rzecz bardzo ważna – PiS jest w opozycji, ale to nie jest partia opozycji!
Jak to?
Partia będąca w opozycji prowadzi kampanię o to, by zastąpić tę która rządzi w celu prowadzenia innej polityki, w ramach państwa, którego kształt akceptuje. PiS działa w ramach III RP, odrzucając zarazem ten kształt państwa, zapowiadając jego likwidację i budowę nowego państwa. W języku mgławicowym mówi się, że to partia antysystemowa, dla mnie jest to partia rebelii, a nie opozycji. Ona nie jest ani chętna ani zdolna do prowadzenia normalnego politycznego sporu, bo jej celem nie jest dobro tego państwa, lecz jego destrukcja, wojna o nowe państwo zamiast dialogu i kompromisów. I to widać po PiS-owskim stylu uprawiania opozycji, cokolwiek by rząd nie zrobił to błąd, złe intencje, przestępstwo i zdrada. To język wojny a nie sporu.
Jarosław Kaczyński w weekend mówił po raz kolejny, że musi doprowadzić do jak najszybszego usunięcia rządu, który niszczy państwo.
Obalenie rządu to pierwszy krok. Chodzi o obalenie „republiki”, III RP, państwa w obecnym kształcie. To co się dzieje od kilku lat w Polsce to właściwie rodzaj napaści mniejszości narodu, kierowanej przez wodza „Jarosław Polskę zbaw”, na resztę Rodaków i na obecne państwo polskie. Taki najazd wewnętrzny, po to stworzyć Polskę pod wyobrażenia tej mniejszości. A większość się broni. Odebrała władzę PiS w roku 2007 i nie dała w roku 2011. Ale skutkiem jest niezwykłe zaostrzenie tonu debaty publicznej właśnie od chwili, gdy na scenie pojawia się wpływowa partia rebelii, PiS. „Mowa nienawiści” nie wzięła się znikąd, ani z nielubienia się paru polityków. To owoc owej napaści na państwo, dziś brzmi po obu stronach, bo normalny spór polityczny zastąpiła od kilku lat wojna o kształt państwa.
Media i komentatorzy powinni wybierać sobie wypowiedzi prezesa PiS, które warto puścić dalej w świat? Odpuszczać te zabójstwie w Smoleńsku, ale podłapywać te poważniejsze?
PiS-u nie można nie dopuścić do głosu, bo żyjemy w kraju o wolności słowa. O nagłaśnianiu takich, a nie innych poglądów decydują same media: ich oceny oglądalności, słuchalności, czy czytelnictwa danego medium. Widocznie wśród szefów medialnych panuje przekonanie, że oglądanie absurdów o dwóch wybuchach, bombach wrzucanych w locie do TU154 jest korzystniejsze niż słuchanie poważnej debaty np. o redukcji bezrobocia, która zwykle jest nudna, choć pożyteczna.
Panu osobiście wszechobecny Jarosław Kaczyński się nie przejadł?
Ja nie odbieram tego w kategoriach przejadania. Moim zdaniem inna jest rola dziennikarza informacyjnego, a inna publicysty. Ten pierwszy ma tylko przekazać fakty. Natomiast ja nie uznaję publicystyki bezstronnej i sam nigdy takim publicystą nie byłem, a piszę prawie 50 lat. Ten rodzaj dziennikarstwa jest po to, żeby pokazywać rzeczy, które dzieją się w tkance społecznej. Zarówno te dobre, jak i złe. Publicysta musi je wydobywać i zwracać na nie uwagę społeczeństwa. Zarówno chwalić, jak i uczulać. Dziennikarstwo to nie tylko patrzenie na ręce rządzącym, ale wszystkim politykom. Złe rzeczy mogą się dziać niekoniecznie tam, gdzie jest władza, czego idealny przykład mamy w Polsce.
Nie miał pan nigdy ochoty wyłączyć ze swoich tekstów Jarosława Kaczyńskiego?
Miałbym i zrobię to tego dnia, kiedy przestanie robić w kraju zamęt.
Jacek Żakowski pisze, że jest sporo ważniejszych rzeczy, którymi można i powinno się zajmować.
Powiedziałbym ostrożniej: nie mniej ważnych. Na przykład: jak ma być pozycja Polski w Unii Europejskiej, do czego powinniśmy dążyć, jakie znaczenie ma dla nas wspólna waluta i sporo innych. Ale istnienie i aktywność tej rebelianckiej formacji popieranej przez dużą część narodu nie zejdzie z czołówek, bo to po prostu najważniejszy wewnętrzny, polityczny problem Polski. I nie chodzi tylko o PiS i Kaczyńskiego, ale o to co na prawo od niego, jeszcze bardziej szalone i groźne.
Mówił pan o niezdecydowanej części wyborców, którą trzeba uczulać na PiS. Co bardziej punktuje Jarosława Kaczyńskiego w ich oczach: wyciąganie "głupstw" prezesa PiS, czy może wręcz odwrotnie, ucięcie ich nośności?
Na szczęście tę grupę wyborców najbardziej odrzuca sam lider Prawa i Sprawiedliwości. Z każdego niemal występu Jarosława Kaczyńskiego promieniuje jego potężna nienawiść do otaczającej go w Polsce rzeczywistości. On nawet napisał, że dopiero musi do polski powrócić. To wszystko się z niego wylewa, mimo że jest trzymany za poły: "Jarek siedź cicho".
Słyszę czasem, że podobno Kaczyński nie wierzy w to co mówi, że to wyrachowane, dla twardego elektoratu itd. Przestrzegam przed takimi iluzjami. On tak nie tylko myśli, lecz czuje i to co mu się dziś wyrywa spod kontroli, będzie realizował, gdy Polacy, nie daj losie tego nieszczęścia Ojczyźnie, ulegną jakiemuś kolejnemu zmiękczeniu i dadzą mu oraz jego partii ster Rzeczpospolitej w ręce.
Waldemar Kuczyński – polski ekonomista, dziennikarz, publicysta, polityk, były minister przekształceń własnościowych.