Policjant "wziął służbową broń i pojechał do lasu"
Policjant "wziął służbową broń i pojechał do lasu" Fot. Damian Klamka / East News
Reklama.
  • Informację o samobójstwie funkcjonariusza KPP w Goleniowie potwierdziła rzeczniczka tamtejszej komendy
  • Nieoficjalne ustalenia wskazują, że 33-letni policjant otwarcie mówił o planowaniu samobójstwa
  • Jego decyzja miała być podyktowana mobbingiem, który podobno stosowano w placówce
  • Tragedia w Goleniowie. "Odebrał sobie życie, strzelając w głowę"

    Do tragedii doszło w sobotę 10 września w Goleniowie. Funkcjonariusz tamtejszej policji odebrał sobie życie przy pomocy służbowej broni – podaje "Kurier Szczeciński", powołując się na informacje od anonimowego informatora.

    – Policjant przyszedł na goleniowską komendę w dniu wolnym od pracy – relacjonuje źródło dziennika. Jak dodaje informator, "wziął służbową broń i pojechał do lasu. Tam odebrał sobie życie, strzelając w głowę".

    Mobbing w Komendzie Powiatowej Policji

    Rzeczniczka Komendy Powiatowej Policji w Goleniowie potwierdziła, że nie żyje jeden z funkcjonariuszy. – Potwierdzam, że śmierć poniósł nasz kolega, policjant – przekazała Anna Dygas. Jak podkreśliła, "ze względu na dobro jego rodziny nie ujawniamy okoliczności tego zdarzenia".

    Nieoficjalne ustalenia "Kuriera Szczecińskiego" wskazują, że 33-latek miał otwarcie informować swoich przełożonych o zamiarze popełnienia samobójstwa. Policjant miał podjąć dramatyczną decyzję, ponieważ w goleniowskiej KPP podobno stosowano mobbing.

    Jak informuje z kolei szczecińska "Gazeta Wyborcza", okoliczności tragicznej sytuacji ma wyjaśnić śledztwo prokuratury. Najprawdopodobniej zostanie przeprowadzone również dochodzenie w policyjnym biurze spraw wewnętrznych.

    "Po prostu nie wytrzymał"

    Do niemal analogicznej sytuacji doszło 21 kwietnia b.r. w Wałbrzychu. 37-letni funkcjonariusz z Komisariatu Policji nr 2 przyjechał do pracy ok. 01:00 w nocy, mimo że nie miał w tym czasie dyżuru.

    Policjant pobrał broń, a następnie strzelił sobie w głowę, siedząc w samochodzie na terenie komendy. Mężczyzna przeżył strzał i trafił do szpitala. – Nie udzielamy żadnych informacji w tej sprawie – podkreślał w rozmowie z "GW" Marcin Witkowski, szef Prokuratury Rejonowej w Wałbrzychu.

    Stan 37-latka był zbyt poważny, aby lekarze mogli go uratować. Mężczyzna zmarł w szpitalu. Choć nie wiadomo, co popchnęło go do podjęcia decyzji o popełnieniu samobójstwa, "GW" ustaliła nieoficjalnie, że mężczyzna borykał się z problemami zarówno w domu, jak i w pracy. – Po prostu nie wytrzymał – mówiły osoby związane ze sprawą.