
Gdy występują przed kamerą, na ich twarzy widzisz szeroki uśmiech. Gdy gasną flesze, a oni wracają do domu - mają inne oblicze. Oblicze sportowca w depresji, cierpiącego jak inni ludzie. Lindsey Vonn wygrywała, a poza stokiem czuła się jak zombie. Andrzej Iwan na boisku rozmawiał z sędzią, a poza nim - z diabłem. Andrzej Czyżniewski chciał się zabić, nawet będąc wśród ukochanej rodziny. To ci, którzy wygrali z chorobą. Bo wielu jest takich, którzy z własnego wyboru odeszli na zawsze. Którym nie udało się pomóc.
Nie umiem odnaleźć w sobie dawnej energii. Jestem przemęczona. Muszę coś zmienić, ale nie wiem jeszcze, co. CZYTAJ WIĘCEJ
Depresja to rozmawianie z diabłem
Wielu uważa, że depresja zdarza się słabym, tym, którzy nie radzą sobie z własnym życiem. Że sportowiec, który na co dzień uśmiecha się do kamer i wydaje się bon vivantem, trzyma się od niej z daleka. Nic bardziej mylnego. - Tu decyduje czynnik ludzki, osobowościowy, nie ma znaczenia kto, jaki nam się wydaje w mediach. Kto jest celebrytą, a kto nim nie jest - mówi dr Dariusz Parzelski, psycholog sportu, pracujący w Szkole Wyższej Psychologii Społecznej w Warszawie.
- Cześć, diabeł.
- Piłeś.
-Tak.
- Wstyd ci chyba?
- Tak.
- Czas na ciebie…
- Już?
- Zrób to.".
Las, próba, ratunek wędkarza
Andrzej Czyżniewski chciał to zrobić 2 sierpnia 2008 roku. Były bramkarz Bałtyku Gdynia, były sędzia, pracował wtedy we Wronkach i wybrał się samochodem do pobliskiego lasu. O tym, co zrobił potem, tak opowiadał dziennikarzowi "Faktu" Dariuszowi Łuszczynie: "Był tam parking, ukryty między drzewami. Dobre miejsca do pożegnania się z żywymi. Zatrzymałem samochód. Na rurę wydechową nałożyłem gumowy wąż, którego drugi koniec wsunąłem do środka auta. Uszczelniłem szyby, usiadłem za kierownicą, połknąłem chyba całą zawartość fiolki z prochami, włączyłem silnik i po chwili … odpłynąłem".
Mam jednak także inny problem, w psychologii nazywany zespołem DDA, czyli syndromem dorosłego dziecka alkoholika. Mój ojciec pił dużo i często. Nigdy mnie nie przytulił, nie powiedział dobrego słowa. Zresztą żadnemu z pięciorga swych dzieci. Robił w domu karczemne awantury, strasznie katował matkę. Koledzy, którzy wielokrotnie widywali go leżącego na podwórku koło śmietnika, wyśmiewali się ze mnie. Na każdym kroku byłem upokarzany, więc wewnętrzny bunt zaczął narastać. Obsesyjnie musiałem być najlepszy we wszystkim, co robię. Już wtedy do rozpaczy doprowadzała mnie świadomość, że w czymś – choćby w malowaniu obrazów – jednak nie potrafię być najlepszy. CZYTAJ WIĘCEJ
Tu nie ma reguł
Mówił też, że jego depresja wzięła się w dużej mierze z syndromu dorosłego dziecka alkoholika. Ojciec nigdy go nie przytulił, najczęściej bił, podobnie jak matkę. Ale depresja jest chorobą, gdzie trudno o tego typu reguły. Sven Hannawald był świetnym skoczkiem narciarskim. Jako pierwszy w historii wygrał wszystkie cztery konkursy w Turnieju Czterech Skoczni. A jednak niedługo później zakończył karierę. Doszedł do wniosku, że to nie tylko zły nastrój, że to choroba. Myślał o skończeniu ze sobą.
Regularna opieka terapeutyczna gwarantem wyleczenia z depresji? Nic bardziej mylnego. Listopad 2009 roku. Robert Enke to czołowy niemiecki bramkarz, już wkrótce ma jechać z kadrą na mundial do RPA. Ale nie pojedzie. Popełnia samobójstwo, rzucając się pod pociąg. W Niemczech żałoba, a potem narodowa dyskusja. Okazuje się, że Enke miał córeczkę, z wrodzoną wadą serca. Zmarła w 2007 roku. To go przytłoczyło, nie miał po co żyć, zresztą i tak przez siedem lat był pod regularną opieką psychologiczną. - Mało tego - jego własny ojciec był psychologiem sportowym. I nawet to nie pomogło - dodaje Parzelski.
Mój rozmówca jednak nie zgadza się z tym, że w walce z depresją jesteśmy bezradni. Owszem, w dzisiejszym świecie, gdy żyje się coraz szybciej, ten problem będzie narastać. Ale jest pewna recepta, o której, na koniec naszej rozmowy, tak mówi Parzelski: - Musimy zadbać o rozwój umiejętności mentalnych Polaków. Może jeszcze nie w szkole podstawowej, ale już na pewno w gimnazjum powinno się zorganizować specjalne zajęcia. Takie, dzięki którym młody człowiek po zakończeniu edukacji zostanie sportowcem, muzykiem czy biznesmenem, jednocześnie wiedząc, jak reagować na różne trudne sytuacje życiowe. A te na pewno nastąpią.
