
Do bardzo groźnej sytuacji doszło w poniedziałek na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie. Wykryto substancję o wybuchowym potencjale. Ewakuowano 160 osób. "Może stanowić zagrożenie" – ocenił rzecznik miejskiej policji.
Substancja została odkryta przez pracownika Wydziału Chemii UJ, który robił porządki w pomieszczeniu służbowym należącym do pracownika uczelni.
– Okazało się, że może ona stanowić zagrożenie i dlatego na miejsce wezwano służby, straż i policję, które prowadzą tam czynności. Sprawdzamy, co to za substancja – poinformował oficer prasowy komendy miejskiej policji w Krakowie Piotr Szpiech.
W efekcie z budynku przy ul. Gronostajowej ewakuowano 160 studentów i pracowników. Na miejsce przyjechało 6 zastępów straży pożarnej i 20 strażaków.
Może Cię zainteresować: W 15 sekund dostał 3 tys. zł kary. Nie wiedział, że jechał za radiowozem
Radio ZET przekazało nieoficjalną informację, że prawdopodobnie substancją jest nadtlenek acetonu, czyli skrajnie niebezpieczny materiał wybuchowy. Do eksplozji może doprowadzić nawet lekkie ogrzanie lub potarcie.
Nadtlenek acetonu może ulec niekontrolowanemu wybuchowemu rozkładowi jeszcze w trakcie syntezy, która jest dokonywana przy zachowaniu ścisłych rygorów bezpieczeństwa. Jednak nawet zapewnienie odpowiednich warunków nie niweluje ryzyka i zdarzają się wypadki.
Interwencja w biurze polityków PO. Przyjechał zespół mobilnego laboratorium chemicznego
Przypomnijmy, że w lipcu informowaliśmy interwencji służb w warszawskim biurze poselskim Ewy Kopacz i Marcina Kierwińskiego. Według nieoficjalnych doniesień, na służbowe maile przyszły wiadomości o niebezpiecznych substancjach, które miałyby znajdować się w środku.
Ulica została zablokowana przez służby – od ulicy Nowogrodzkiej do placu Trzech Krzyży. Z informacji służb wynika, że w biurze poselskim Kopacz i Kierwińskiego swoje czynności przeprowadzali strażacy i policjanci. Akcja miała mieć związek z wiadomościami o podłożeniu bomb.
Jak informował wówczas PAP, rzecznik prasowy komendanta głównego Państwowej Straży Pożarnej Karol Kierzkowski przekazał, że na skrzynki mailowe urzędów miejskich, biur poselskich i instytucji w całej Polsce wpłynęły informacje o podłożeniu ładunków wybuchowych.
Dodał, że – według informacji przekazanych straży przez policję – informacje o ładunkach wybuchowych "mają niską wiarygodność". Nie podjęto również decyzji o tym, żeby ewakuować opisane instytucje.
Zobacz także
