Oliwia Bieniuk studiuje na uczelni Bogusława Lindy. Już tęskni za Gdynią?
Oliwia Bieniuk studiuje na uczelni Bogusława Lindy. Już tęskni za Gdynią? Fot. TRICOLORS/East News

Oliwia Bieniuk zostawiła rodzinną Gdynię, aby realizować marzenia o karierze aktorskiej. Młodziutka córka Anny Przybylskiej i Jarosława Bieniuka po przeprowadzce do stolicy nie narzeka na nudę. Zdaje się, że stanie się stałą bywalczynią ścianek. Na głowie 20-latka ma też poważne obowiązki tj. naukę w szkole aktorskiej.

REKLAMA
  • Oliwia Bieniuk przeprowadziła się do Warszawy. Jak odnajduje się w stolicy?
  • 20-latka rozpoczęła naukę na uczelni Bogusława Lindy. Za nią pierwsze zajęcia
  • Córka Anny Przybylskiej i Jarosława Bieniuka wyjawiła, jak czuje się z nowymi wyzwaniami
  • Oliwia Bieniuk studiuje na uczelni Bogusława Lindy. Już tęskni za Gdynią?

    Nie od dzisiaj wiadomo, że najstarsza pociecha, która urodziła się ze związku aktorki Anny Przybylskiej i piłkarza, Jarosława Bieniuka ma chrapkę na to, by zostać gwiazdą szklanego ekranu.

    Ostatnio pisaliśmy o tym, że córka zmarłej aktorki dołączyła do obsady serialu emitowanego na antenie telewizji Polsat – "Gliniarze". W kolejnym sezonie przed bohaterami nowe wyzwania. Bieniuk wcieli się w rolę Julii Szwarc, siostrzenicę komendanta Centralnego Biura Policji – Roberta Szwarca (Zbigniew Kozłowski).

    Oliwia Bieniuk, która dotychczas dawała o sobie znać w sieci jako influencerka oraz modelka, poważnie podchodzi do szlifowania warsztatu aktorskiego. W różnych wywiadach nieraz zaznaczała, że chce pójść normalnie na uczelnię, aby nikt nie zarzucił jej potem, że dostała się gdzieś "tylną furtką" przez to, że jest córka znanej gwiazdorskiej pary.

    We wtorek (11 września) 20-latka była obecna podczas Party Fashion Night 2022. Pojawiła się tam u boku projektanta, Łukasza Jemioła jako jego muza. To pierwsze większe wyjście na salony po tym, jak Bienuk rozpoczęła nowy etap w życiu, wynajmując mieszkanie w stolicy.

    Od października chodzi też na zajęcia. Nie kryje podekscytowania. Dostała się do Warszawskiej Szkoły Filmowej Bogusław Lindy. W rozmowie z dziennikarza Pudelka zachowawczo opowiedziała o tym, jak czuje się po pierwszych zajęciach.

    – Teraz mam pierwsze zajęcia. Na razie jest fajnie, ale wiadomo, jak to na studiach, są wzloty i upadki. Nie chcę zapeszać – przyznała.

    – Mam bardzo fajną grupę na studiach i nie czuję się nieswojo (...) To jest bardzo duży plus, bo tego się obawiałam. Wszyscy wiedzą, przynajmniej nie muszę nikogo udawać. Tak to właśnie jest – oznajmiła. Bieniuk podkreśliła, że nazwisko i rozpoznawalność wcale nie wróżą dobrze pod kątem traktowania przez kolegów czy wykładowców.

    – W szkole czasami nie jest na plus, że ma się nazwisko. W większości sytuacji jest to korzystne, ale w szkole... Wymagają więcej od takiej osoby. Na razie tego nie odczułam i mam nadzieję, że tak zostanie. Trzymam kciuki, żeby tak dalej było – dodała.

    Świeżo upieczona studentka została także zapytana o to, czy już ma przedmiot, który sprawia jej trudności. Okazuje się, że "wiersz i proza" to nie jej konik. – Nie są to łatwe rzeczy – zaznaczyła. W rozmowie z reporterem "Dzień Dobry TVN" Bieniuk wyznała zaś, czy już tęskni za rodzinnym miastem. – Mam bardzo przytulne mieszkanie i czuje się tu jak w domu, ale jednak serce mam w Gdyni – zwierzyła się.

    Po śmierci mamy Oliwia przede wszystkim miała wsparcie w tacie Jarosławie oraz braciach Szymonie i Janie. Aspirująca aktorka nieraz mówiła wprost o tym, że tata jest dla niej największą opoką i przyjacielem. Choć teraz mieszka w Warszawie, ich kontakt wcale się nie zmniejszył. Były piłkarz dba o to, by być na bieżąco z życiem córki, która wyfrunęła z gniazda. – Chyba już się przyzwyczaił. Codziennie rozmawiamy, jesteśmy w stałym kontakcie. Tata jest tatą i zawsze będzie dzwonił. To jest kochane, bardzo to lubię – dodała Oliwia.