
Wiadomo już chyba dlaczego papież Benedykt XVI tak długo zwlekał z ułaskawieniem swojego byłego kamerdynera Paolo Gabriele, który wykradał tajne dokumenty z Watykanu. Ojciec Święty swoją łaskę postanowił okazać dopiero w przeddzień świąt Bożego Narodzenia. Gabriele jest wolny, ale nie ma prawa już nigdy przekroczyć progów Spiżowej Bramy.
REKLAMA
Wielu przypuszczało, że Ojciec Święty Benedykt XVI nigdy nie okaże Paolo Gabriele łaski, skoro nie uczynił takiego gestu wobec swojego byłego kamerdynera, który wynosił z papieskiego gabinetu poufne dokumenty, tuż po skazaniu go na półtora roku pozbawienia wolności. Tymczasem wszystko wygląda na to, że papieskie milczenie było świetnie zaplanowaną zagrywką PR-owską i dlatego Benedykt XVI zwlekał z decyzją aż do teraz, gdy tuż przed świętami Bożego Narodzenia sprawił, że zdrajca z Watykanu może wrócić do rodziny.
Ojciec Święty wybacza, ale nie zapomina. Dzięki łasce Benedykta XVI jego był kamerdyner Paolo Gabriele jeszcze dziś mógł opuścić watykańską celę, w której odbywał karę pod okiem żandarmerii watykańskiej. Dobre wieści tuż przed świętami przyszedł zresztą oznajmić mu sam papież. Przyrzekł także, iż Stolica Apostolska pomoże byłemu kamerdynerowi na wolności w znalezieniu nowej pracy. Już nigdy jego stopa nie będzie miała jednak prawa stanąć na watykańskiej ziemi.
- Chociaż nie będzie mógł on wznowić swej dotychczasowej pracy i dalej mieszkać w Watykanie, Stolica Apostolska, ufając w szczerość okazanej przez niego skruchy, zamierza zaoferować mu możliwość spokojnego powrotu do rodzinnego życia - zapewnił w specjalnym oświadczeniu ks. Federico Lombardi, rzecznik Stolicy Apostolskiej.
Lombardi podkreślił także, iż przedświąteczny przypływ łaski Ojca Świętego był "ojcowskim gestem wobec osoby, z którą papież dzielił przez kilka lat codzienną zażyłość". Paolo Gabriele trafił bowiem za kraty watykańskiego więzienia za kopiowanie poufnej korespondencji, którą Benedykt XVI utrzymywał z hierarchami z całego świata i wewnętrznych dokumentów mówiących o funkcjonowaniu Watykanu. Miał dostęp do tych wszystkich materiałów, ponieważ należał do najbliższego grona papieskich pomocników.
To przez niego wybuchła afera zwana "Vatileaks", dzięki której dowiedzieliśmy się o licznych intrygach watykańskich koterii, korupcji papieskich urzędników, a nawet podejrzeniu spisku na życie Ojca Świętego. Gabriele brudów Stolicy Apostolskiej nie ujawniał jednak sam. Wszystkie wykradzione dokumenty przekazał dziennikarzowi Gianluigiemu Nuzziemu, który wykorzystał je w książce zatytułowanej "Jego Świątobliwość".
Źródło: ANSA.it / AlJazeera.com

