
Katarzyna Kolenda-Zaleska, mimo że chce, żeby w Warszawie stanął pomnik Lecha Kaczyńskiego, jest przeciwna robieniu z wraku "relikwii". Jej zdaniem, wrak tupolewa stanie się naszym przekleństwem.
Katarzyna Kolenda-Zaleska, tak samo jak Magdalena Środa jest zmęczona wszechobecnym polskim narzekaniem. Apeluje, żeby na koniec roku skupić się na "wspaniałych chwilach".
Dla dziennikarki to przede wszystkim Euro 2012 i poczucie dumny, że "nam, Polakom - wbrew czarnym scenariuszom - w końcu coś się udało". Ale myśląc o odchodzącym roku Kolenda-Zaleska przyznaje, że jednak czuje również wstyd.
Katarzyna Kolenda-Zaleska
felieton dla "Gazety Wyborczej"
Zobacz również: BOR nie znał numeru telefonu do Lecha Kaczyńskiego? "Fakt": Oficerowie w panice szukali kontaktu z tupolewem
Kolenda-Zaleska podkreśla, że niezależnie od opcji, politycy reagują nerwowo i emocjonalnie pytani o wrak prezydenckiego samolotu, który rozbił się pod Smoleńskiem oraz o wprowadzenie euro. Szczególne emocje budzi jednak przede wszystkim wrak. Według niektórych polityków nie trzeba o nim rozmawiać, bo "przecież każdy wszystko wie". Katarzyna Kolenda-Zaleska jest innego zdania. Jak sama przyznaje, "nie wie, co z nim zrobić". Wie natomiast, że wrak tupolewa "stanie się naszym przekleństwem".
Katarzyna Kolenda-Zaleska
felieton dla "Gazety Wybirczej"
Według niej właśnie z tego powodu nie powinniśmy robić z wraku "relikwii". Dziennikarka obawia się jednak, że wkrótce rozpocznie się wyścig miast, które będą chciały mieć jakiś jego fragment. Kolenda-Zaleska uważa też, że w stolicy powinien stanąć pomnik tragicznie zmarłego prezydenta.
Katarzyna Kolenda-Zaleska
felieton dla "Gazety Wyborczej"
I tak samo będzie z wrakiem. Dlatego Kolenda-Zaleska ma nawet ochotę "namawiać Rosjan, aby swoje śledztwo prowadzili jak najdłużej i jak najdłużej trzymali ten wrak u siebie".
Cały felieton w "Gazecie Wyborczej"
