
17 listopada w Sądzie Okręgowym w Krakowie zapadła decyzja ws. mężczyzny, który zabił 10-letniego chłopca metalowym prętem. Grzegorz P. usłyszał wyrok 25 lat pozbawienia wolności. 44-latek był oskarżany m.in. o usiłowanie zabójstwa własnego syna.
Skatował dwóch chłopców, pobił żonę i zabił psa
Do tragicznych wydarzeń doszło pod koniec marca 2021 r. w miejscowości Kozłów w województwie małopolskim. 42-letni wówczas mężczyzna pojawił się w mieszkaniu swojej byłej partnerki. Jak twierdził, w celu odebrania swoich rzeczy. W domu znajdował się także 13-letni syn oraz jego 10-letni kolega.
Grzegorz P. znajdował się pod wyraźnym wpływem alkoholu. W pewnym momencie chwycił za metalowy pręt, którym skatował obu chłopców. Sąsiedzi zaniepokojeni krzykami zaalarmowali byłą partnerkę mężczyzny.
Obrażenia 10-latka były na tyle rozległe, że mimo akcji ratunkowej nie udało się go uratować. Syna 42-latka w stanie ciężkim przetransportowano śmigłowcem do Krakowa. Kobieta, która stanęła w obronie chłopców, także potrzebowała opieki lekarzy.
Na koniec Grzegorz P. zabił psa, po czym uciekł z miejsca zdarzenia. Podczas zatrzymania próbował okaleczyć się przy pomocy noża. Ostatecznie przyznał się do wszystkich stawianych mu zarzutów.
Sąd stwierdził, że oskarżony miał ograniczoną zdolność rozpoznania czynu. Wobec tego 25 lat za kratami odbędzie w formie terapeutycznej. Ma podjąć również terapię psychiatryczno-psychologiczną oraz terapię uzależnień.
"Interwencje dotyczące przemocy, agresji fizycznej i słownej"
Zaledwie kilka tygodni przed tragicznymi wydarzeniami Grzegorza P. skazano na rok pozbawienia wolności w zawieszeniu.
– Zgłaszane interwencje dotyczące przemocy, agresji fizycznej i słownej spowodowały, że wszczęto tam procedurę Niebieskiej Karty. Ta procedura sfinalizowała się wszczęciem dochodzenia w sprawie znęcania – mówił w programie "Interwencja" na antenie Polsat News mł. insp. Sebastian Gleń.
Może Cię zainteresować: Tragiczne zakończenie bójki w Krakowie. 23-latek zmarł jeszcze w karetce
– 7 marca do tych zarzutów się przyznał i poddał się dobrowolnie karze pozbawienia wolności w zawieszeniu i karze grzywny – relacjonował rzecznik prasowy Komendy Wojewódzkiej Policji w Krakowie.
Jak ustaliła reporterka Polsat News Klaudia Syrek, rodzina jednej z ofiar będzie domagała się odszkodowania od policji, ponieważ mężczyzna przebywał na wolności.
Zobacz także
