
Donald Tusk jest trzynastym polskim premierem po 1989 roku. Jego dwunastku poprzedników różnie radzi sobie po odejściu z funkcji szefa rządu. Część nadal działa w polityce, inni odnaleźli się w biznesie, a niektórzy zostali strąceni w polityczny niebyt. Co jakiś czas pojawia się kwestia systemowego zagospodarowania polityków z takim doświadczeniem.
Tylko niektórzy poprzednicy Donalda Tuska dobrze poradzili sobie po odejściu z funkcji premiera. W najlepszej sytuacji jest chyba Marek Belka, który był premierem rządu technicznego, a dziś rządzi Narodowym Bankiem Polskim. Wpływami, choć nieformalnymi, dorównuje mu Jan Krzysztof Bielecki, polityczny mentor Donalda Tuska.
Narzekać nie mogą też raczej Jerzy Buzek – do niedawna przewodniczący Parlamentu Europejskiego. Choć bez realnej władzy, to na pewno z silnym wpływem na opinię publiczną i ton debaty politycznej pozostał Jarosław Kaczyński. Według "Rzeczpospolitej", która sprawdza jak radzą sobie byli szefowie rządu, tego samego nie można powiedzieć o Leszku Millerze, którego partii brak politycznego impetu.
Zobacz też: Tadeusz Mazowiecki apeluje do Polaków: Nie wierzcie, że to państwo zamordowało własnego prezydenta
Sam Oleksy też nie ma najlepszej passy. Nie wystawiono go na liście w ostatnich wyborach parlamentarnych, dziś wraca do polityki razem ze starą gwardią SLD. Trochę na uboczu zostaje Włodzimierz Cimoszewicz – kandydat na prezydenta w 2005 roku, dziś chyba na dobre zadowolił się funkcją senatora. Z kolei na stanowisku ambasadora odnalazła się Hanna Suchocka, która od ponad 10 lat reprezentuje Polskę przy Watykanie (choć kadencje ambasadorów to z reguły 4 lata).
Czytaj też: Frasyniuk: Kaczyński musiał podpisać lojalkę. Jak wyglądała opozycyjna przeszłość prezesa PiS?
Nowego miejsca dla siebie będzie musiał szukać Waldemar Pawlak, dwukrotny premier w latach 90., później przedsiębiorca, a przez ostatnie 5 lat wicepremier. Najprawdopodobniej były lider PSL będzie szukał miejsca w biznesie. Doskonale radzi sobie tam Kazimierz Marcinkiewicz, który jest doradcą w Goldman Sachs. Mniej szczęścia miał Jan Olszewski, który po odejściu z funkcji próbował znaleźć sobie nowe miejsce w polityce, ale raczej bez powodzenia.
Dlatego coraz częściej mówi się o tym, by znaleźć systemowe rozwiązanie dla byłych szefów rządów, na przykład dożywotnio przyznając im miejsce w senacie.
Niewystarczające gospodarowanie doświadczeniem byłych premierów to nie jedyny zarzut wobec tego, jak w Polsce traktujemy polityków. Rządzący w naszym kraju wypadają wyjątkowo słabo pod względem finansowym na tle innych krajów. Donald Tusk zarabia nieco ponad 16 tysięcy złotych i zostaje daleko w tyle za innymi europejskimi przywódcami.
Na zmiany się jednak nie zapowiada, bo problem wynagrodzenia polityków od zawsze był kwestią bardzo drażliwą. Jeden z doradców prezydenta, Henryk Wujec mówił nam, że dzięki udziałowi w polityce ludzie są znani, mogą zrealizować swoje plany i ambicje. Zauważał, że politycy poza polityką mają większe możliwości do wzbogacania się: – Niech przykładem z dawnych lat będzie Leszek Balcerowicz, który był wicepremierem, ale ze swoją wiedzą mógł pewnie śmiało pracować w wielkich firmach i zarabiać dużo więcej.
Źródło: "Rzeczpospolita"
