Jacek Żakowski pisze, że w sprawie ostatniego głosowania dot. związków partnerskich nie miało nic do rzeczy.
Jacek Żakowski pisze, że w sprawie ostatniego głosowania dot. związków partnerskich nie miało nic do rzeczy. Fot. Artur Kubasik / Agencja Gazeta

Nie milknie zamieszanie w sprawie sejmowego głosowania dotyczącego związków partnerskich. Jacek Żakowski zauważa, że w głosowniach światopoglądowych nie wolno łamać sumienia posłów, ale jednocześnie pisze, że przy związkach partnerskich nie ma ono nic do rzeczy. Zdaniem publicysty od tego głosowania zależało, czy konserwatywni posłowie zostaną w najbliżej kampanii wyborczej pochwaleni przez swojego proboszcza lub biskupa, czy wręcz odwrotnie.

REKLAMA

Jacek Żakowski pisze na łamach "Gazety Wyborczej", że powodem takiego wyniku głosowania w sprawie związków partnerskich jest fakt, że zbyt wielu konserwatywnych posłów obawia się reakcji środowisk konserwatywnych (Kościół) i prawicowych (potencjalnie nowa partia na prawicy). Niemniej jednak w opinii dziennikarza, posłowie PO, którzy głosowali inaczej niż życzyłby sobie tego premier, szybko zrozumiałoby swój błąd, gdyby tylko musieli wybierać pomiędzy Tuskiem a proboszczem. Zobacz: Konserwatyści czy homofobowie? Posłowie, którzy potępili związki partnerskie

Publicysta wyjaśnia, że w sprawach światopoglądowych partie nie mogą łamać sumień, ale jego zdaniem "w sprawie związków partnerskich sumienie nie ma nic do rzeczy".

Nie chodzi przecież o to, czy ludzie będą żyli w związkach niesakramentalnych i czy będą uprawiali niesakramentalny - także homoseksualny - seks. Gowin, Godson ani nawet Krystyna Pawłowicz nie mają dość odwagi, żeby proponować zakaz i penalizację stosunków homoseksualnych, co - jak rozumiem - jest ich sumieniu najbliższe i zaledwie kilkadziesiąt lat temu należało do chwalonej przez Kościół europejskiej normy. CZYTAJ WIĘCEJ źródło: "Gazeta Wyborcza"

Zamiast tego, jest to wybór pomiędzy tym, czy w najbliższych wyborach ksiądz proboszcz lub biskup pochwali z ambony danego parlamentarzystę, czy nie. Co powinien zrobić premier Tusk? Jacek Żakowski przewiduje, że im dłużej Gowin będzie mógł uprawiać samowolkę, tym większa część posłów się w okół niego zgromadzi – czytamy w "Wyborczej".

Jednakże jego zdaniem łatwo temu zapobiec. Wystarczyłoby np. zapowiedzieć dymisję Gowina w związku z nadużyciem autorytetu urzędu. Wtedy liczba posłów z frakcji ministra sprawiedliwości drastycznie by zmalała. "Bo lwich serc jest w Sejmie niewiele" – uważa dziennikarz.

Nie ma powodu, by sądzić, że premier nie da rady teraz, kiedy powracają bestie tamtych czasów (odcięcie od czasów IV RP – red.). Ale czas nie musi działać na jego korzyść CZYTAJ WIĘCEJ źródło: "Gazeta Wyborcza"

Przypomnijmy. Sejm w pierwszym czytaniu odrzucił wszystkie projekty ustawy o związkach partnerskich. Politycy debatowali nad trzema projektami ustaw autorstwa PO, SLD i Ruchu Palikota. Za odrzuceniem projektów głosowało m.in 46 posłów z frakcji konserwatywnej PO.

Cały felieton przeczytasz w "Gazecie Wyborczej".