Grzegorz Schetyna i Krzysztof Kwiatkowski rozmawiali m.in. o wotum nieufnośći dla Jarosława Gowina.
Grzegorz Schetyna i Krzysztof Kwiatkowski rozmawiali m.in. o wotum nieufnośći dla Jarosława Gowina. Fot. Małgorzata Kujawka / Agencja Gazeta

– To nie był może wyraz nielojalności, ale na pewno braku zrozumienia porządku rzeczy – tak Grzegorz Schetyna skomentował w Radiu ZET wystąpienie Jarosława Gowina podczas sejmowej debaty o związkach partnerskich. Wiceprzewodniczący Platformy Obywatelskiej przyznał, że to, czy uda się im obronić ministra sprawiedliwości przed wotum nieufności zależy tylko od premiera Tuska.

REKLAMA
Tematem numer jeden wewnątrz Platformy Obywatelskiej jest wciąż sejmowe wystąpienie Jarosława Gowina podczas debaty o związkach partnerskich. Grzegorz Schetyna w programie "Gość Radia ZET" przyznaje, że premier z ministrem już rozmawiał i na podstawie tej rozmowy podejmie decyzję, czy może mu ufać. – To czy obronimy Gowina, to decyzja Donalda Tuska – mówił o pomyśle złożenia przez opozycję wotum nieufności właśnie dla ministra Gowina.
Zdaniem Schetyny wystąpienie Gowina było nie tyle nielojalne, co pokazało, że ministrowi sprawiedliwości brakuje zrozumienia porządku rzeczy. – W tych kwestiach rząd może mieć tylko jedno zdanie. Czuję, że minister Gowin musi przyznać się do błędu i niezręcznego zachowania oraz potwierdzić swoją lojalność do Platformy i całego projektu, który prowadzimy. To jest kluczem i tylko w sytuacji wzajemnego zaufania można w tym trudnym czasie prowadzić PO – apelował wiceprzewodniczący partii, który uważa, że cała ta sytuacja jest niepotrzebna i przeszkodziła w rozpoczęciu prac nad związkami partnerskimi.
Grzegorz Schetyna zdradza, że był zdumiony faktem, iż Gowin zabiera głos i wypowiada się ex cathedra, mówiąc o sobie w trzeciej osobie. – To było takie dziwne – mówił. I mimo, że Sejm odrzucił wszystkie trzy projekty ustawy o związkach partnerskich, poseł PO przekonuje, że ostatecznie wynik będzie inny.
– Jestem przekonany, że to nieporozumienie. To nie było głosowanie światopoglądowe, ale czysto techniczne, na którym decydowany czy projekt skierować do prac w komisjach – mówił, jednocześnie dodając, że komuś po prostu "zabrakło wyobraźni". W jego opinii dopiero na ostatnim czytaniu posłowie mogliby pozwolić sobie na dyskutowanie o kwestiach światopoglądowych.
Skąd pewność, że będzie inaczej? – Przeprowadzimy rozmowę i wyniki będą inne. Ta sprawa skończy się w dobrym stylu – przekonywał Schetyna.
Bardziej ostrożny w ocenianiu partyjnego kolegi był Krzysztof Kwiatkowski.
– Tradycją w każdej demokracji, nie tylko polskiej, jest to, że koalicja broni rządu. O jego składzie decyduje ten, który kieruje rządem. A opozycja co jakiś czas składa wnioski o odwołanie – mówił w "Poranku TOK FM" Krzysztof Kwiatkowski, poprzednik Gowina. – Zawsze bronimy z przekonaniem swoich ministrów, bo rząd jest oceniany jako całość, więc jeśli coś w tym mechanizmie nie funkcjonuje, to premier dokonuje zmian. Gdyby było inaczej, zapanowałaby anarchia – dodał.
Kwiatkowski przyznaje, że wolałby unikać sytuacji, gdy na oczach wszystkich dochodzi do partyjnego dwugłosu w jakiejkolwiek sprawie. On sam wyjaśnia, że liczy na kompromis w tej sprawie. Zdradził też, że wewnątrz PO już pojawiają się pierwsze propozycje, na które mogłyby przystać obie strony debaty.