Gen. Karel Rzehka
Szef sztabu generalnego armii Czech nie wyklucza wojny NATO z Rosją Fot. Twitter / ArmadaCR

Rosja zmierza do konfliktu z NATO – stwierdził gen. Karel Rzehka, szef sztabu generalnego czeskiej armii. Wojskowy podkreślił przy tym, że w przypadku wybuchu wojny większość armii będzie musiała ruszyć do walki.

REKLAMA

Czechy. Generał nie wyklucza wojny NATO z Rosją

Szef sztabu generalnego armii Czech generał Karel Rzehka przemawiał na seminarium dotyczącym bezpieczeństwu wewnętrznemu i stabilności państwa, które odbyło się w poniedziałek w czeskim parlamencie.

Gen. Rzehka ostrzegł, że Rosja zmierza w kierunku konfliktu z NATO – i jeśli do niego dojdzie, czeska armia będzie musiała uczestniczyć w tym konflikcie od samego początku. – Jeśli wybuchnie wojna, będziemy aktywnymi uczestnikami od pierwszej chwili – podkreślił generał.

Jak tłumaczył, członkostwo Czech w NATO oznacza nie tylko korzyści, ale też obowiązki. Gen. Rzehka stwierdził, że armia musi być gotowa do potencjalnego konfliktu o dużej intensywności, w którym stanie naprzeciw zaawansowanego technologicznie przeciwnika.

– Jeśli wybuchnie wojna, większość armii pójdzie do walki zgodnie z planami Sojuszu – podkreślił szef czeskiego sztabu generalnego.

Zaskakujące ustalenia mediów USA ws. rakiety pod Bydgoszczą

Słowa czeskiego generała nawiązują do dylematów, przed którymi NATO stanęło w związku z toczącym się w jego sąsiedztwie konfliktem militarnym. Odnaleziona pod koniec kwietnia rosyjska rakieta uderzyła we fragment lasu oddalony o kilkanaście kilometrów od centrum szkolenia sił połączonych NATO w Bydgoszczy – ustalił "Wall Street Journal".

Pocisk manewrujący Ch-55 wleciał na terytorium Polski 16 grudnia – wystrzelony został podczas rosyjskich ataków na Ukrainę. Przez pewien czas był śledzony, jednak po chwili strona polska go zgubiła. Odnaleziony został dopiero przez przypadek w kwietniu bieżącego roku.

Fakt, że rosyjski pocisk mógł w sposób niekontrolowany wedrzeć się na terytorium kraju należącego do Sojuszu Północnoatlantyckiego i rozbić się niedaleko centrum szkoleniowego, wywołał w NATO spore wzburzenie – podkreśla "WSJ". Pokazało to, przed jakimi wyzwaniami stoi obrona przestrzeni powietrznej Sojuszu w obliczu toczącej się wojny w Ukrainie.

Tymczasem w poniedziałek prezydent Rosji Władimir Putin oficjalnie podpisał dekret, na mocy którego Rosja wycofała się z traktatu o konwencjonalnych siłach zbrojnych w Europie. W obliczu dobiegającej końca Zimnej Wojny pomógł on Europie w redukcji zbrojeń oraz deeskalacji napięcia między Zachodem a Rosją. W 1990 roku państwa NATO i Układu Warszawskiego zobowiązały się do utrzymywania limitów konwencjonalnego uzbrojenia. Dokument utrzymywał swoją moc do 2007 roku. Wtedy Rosja zawiesiła swoje uczestnictwo w porozumieniu. W 2015 roku zrezygnowała z kolei z zasiadania w specjalnej grupie konsultacyjnej Traktatu.

10 maja 2023 roku Putin nakazał pełne wypowiedzenie umowy międzynarodowej. W ciągu tygodnia rosyjska Duma przegłosowała wniosek, a kilka dni później uczyniła to także Rada Federacji. Teraz prezydent Rosji podpisał się pod dekretem. To sprawia, że traktat de facto staje się nieważny.