
"Janusz Palikot puścił na mój temat całą wiązankę inwektyw. Taka jest polityka. Jak się pojawia ktoś nowy na scenie politycznej, to najlepiej go wdeptać w ziemię. Ale to mnie tylko utwierdziło w przekonaniu, że w tej polityce zostanę, dopóki się ona nie zmieni na bardziej poważną, lepszą dla Polski, dla społeczeństwa" –mówi w wywiadzie dla weekendowej "Rzeczpospolitej" prof. Piotr Gliński, kandydat PiS na premiera.
Rząd zalicytował wysoko, domagając się wotum zaufania. I je otrzymał, choć 14 głosów przewagi nad opozycją to niezbyt wiele, co daje nadzieję, że pomysł z konstruktywnym wotum nieufności nie jest z góry skazany na porażkę, jak mówią niektórzy. CZYTAJ WIĘCEJ
Rozmówca "Rzeczpospolitej" zaznacza także, że są kwestie, które różnią go od prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego. To na przykład sprawa katastrofy smoleńskiej. "Pewne różnice oczywiście są. Nie można być klonem danej partii. Moja opinia jest taka, że zamach jest jedną z możliwych hipotez. A ponieważ państwo polskie zrobiło niewiele, aby tę sprawę wyjaśnić, to wszystkie hipotezy są ciągle równoprawne" – zaznacza.
Czytaj także: Prof. Gliński: Kaczyński nie jest szaleńcem. Ma wiele przesłanek, które uwiarygadniają jego opinię o zamachu w Smoleńsku

