
- Pełnomocnictwa do przeglądania dokumentów otrzymałem dzień po złożeniu dymisji. Do tej pory miał je mój… podwładny ze Szczyrku - tak Marek Wieczorek zareagował na kontroświadczenie swojego byłego szefa, Damiana Drobika. Jednocześnie zapewnia, że on w przeciwieństwie do byłego szefa NCS, żadnej premii lub odprawy nie otrzyma. - Wziąłem pieniądze tylko za okres pracy - mówi.
REKLAMA
Pełniący obowiązki dyrektora Centralnego Ośrodka Sportu, Damian Drobik w swoim oświadczeniu broni się, twierdząc, że z dniem 12 marca przekazał wszystkie pełnomocnictwa wicedyrektorowi. Sytuacja komiczna, bo nastąpiło to dopiero wtedy, gdy Wieczorek podał się do dymisji. - Dopiero w poniedziałek rano zdjęto te pełnomocnictwa z mojego podwładnego w Szczyrku i w końcu przekazano do mnie - wyjaśnia w TVN24 Wieczorek.
"Fryzjer Muchy" podaje się do dymisji
Ta bezsensowna wręcz reakcja ma być próbą zabezpieczenia się przez Drobika.
- Pewnie chciał się tym chronić. Ja wiem jedno, do dnia 11 marca nie miałem żadnych pełnomocnictw - wyjaśnia Wieczorek. Nie wiadomo co to da, bo dokumenty wyraźnie pokazują, kiedy i komu uprawnienia zostały przyznane.
- Miałem związane ręce i nie mogłem robić tego do czego mnie zatrudniono - dodaje.
"Fryzjer Muchy" podaje się do dymisji
Ta bezsensowna wręcz reakcja ma być próbą zabezpieczenia się przez Drobika.
- Pewnie chciał się tym chronić. Ja wiem jedno, do dnia 11 marca nie miałem żadnych pełnomocnictw - wyjaśnia Wieczorek. Nie wiadomo co to da, bo dokumenty wyraźnie pokazują, kiedy i komu uprawnienia zostały przyznane.
- Miałem związane ręce i nie mogłem robić tego do czego mnie zatrudniono - dodaje.
"Fryzjer Joanny Muchy" potwierdził, że między ze swoim szefem był w konflikcie personalnym. - Przez cały okres pracy nie mogłem zrobić praktycznie nic. Prosiłem o dokumenty, informowałem Drobika i spotykałem się jedynie ze ścianą - wyjaśnia.
W przypadku konfliktów pomiędzy szefostwem takiego ośrodka potrzebny jest mediator. Naturalnym rozjemcą jest Minister Sportu. Wieczorek twierdzi, że o sprawie rozmawiał z Joanną Muchą i dostał polecenie, żeby "dogadać się z szefem". - Jak widać się nie udało - mówi Wieczorek.
Mucha przed komisją sportu ujawnia kontrakty w NCS
W kontekście ostatnich głośnych dymisji w sportowej branży nie brakuje oczywiście pytań o odprawy i premie. Marek Wieczorek uspokaja: - Nie mam żadnej odprawy, żadnej premii, ani dodatkowych pieniędzy - wyjaśnia Wieczorek.
W kontekście ostatnich głośnych dymisji w sportowej branży nie brakuje oczywiście pytań o odprawy i premie. Marek Wieczorek uspokaja: - Nie mam żadnej odprawy, żadnej premii, ani dodatkowych pieniędzy - wyjaśnia Wieczorek.
Biznesmen zaznacza, że odchodzi, bo nie ma możliwości robienia tego, do czego został zatrudniony. - Ten system jest skostniały i przepełniony biurokracją, trzeba to zmienić - tłumaczy. I dodaje: - Przez te dwa miesiące nie poznałem dokumentów, ale udało mi się dowiedzieć o funkcjonowanie COS. Są tam ewidentne przykłady niegospodarności i nie wykluczam, że pójdę z tym do sądu - kończy Wieczorek.
