
Dwóch młodych patostreamerów zostało tymczasowo aresztowanych na okres trzech miesięcy. Mężczyźni, zatrzymani w ostatni weekend przez policję śląską, będą odpowiadać za popełnienie przestępstw wobec życia i zdrowia. Podczas swoich transmisji znęcali się nad młodymi kobietami. Za swoje czyny mogą spędzić do 8 lat w więzieniu.
Kawiaq i kolega zatrzymani. Tymczasowy areszt dla patostreamerów ze Śląska
"W wyniku intensywnej pracy operacyjnej policjanci z Wydziału Kryminalnego Komendy Wojewódzkiej Policji w Katowicach namierzyli 18-latków i ustalili, że mają zamiar wrócić do Polski. W miniony weekend zatrzymali ich na terenie Śląska, niedługo po tym, jak przekroczyli granicę. Dzisiaj zostaną doprowadzeni z policyjnego aresztu do Prokuratury Okręgowej w Katowicach, gdzie usłyszą zarzuty. O tym, jakie to będą zarzuty, zdecyduje prokurator" – poinformowano w poniedziałek 27 listopada na stronie śląskiej policji.
W poniedziałek rano dwaj mężczyźni – Kawiaq (tak naprawdę Marcin F.) oraz jego kolega Bartłomiej K. – zostali przewiezieni do Prokuratury Okręgowej w Katowicach. Ich przesłuchanie trwało przez kilka godzin.
"Przedstawiono im zarzuty obejmujące fizyczne i psychiczne znęcanie się nad pokrzywdzoną, nieudzielenie pomocy osobie znajdującej się w stanie zagrożenia życia lub zdrowia, usiłowania obcowania płciowego przy wykorzystaniu stanu bezradności jednej z pokrzywdzonych. Ponadto jeden z mężczyzn usłyszał zarzut spowodowania uszczerbku na zdrowiu w związku z uderzeniem kobiety butelką szklaną w głowę" – przekazał Aleksander Duda z zespołu prasowego Prokuratury Okręgowej w Katowicach.
Zgodnie z informacjami udzielonymi przez Dudę, oskarżeni nie przyznali się do zarzucanych im czynów. Podczas składania zeznań starali się zminimalizować swoje zaangażowanie, a szczegóły ich wyjaśnień nie zostały ujawnione przez śledczych.
27 listopada wieczorem, sąd w Katowicach podjął decyzję o tymczasowym aresztowaniu 18-latków na okres trzech miesięcy. Kawiaqowi i jego koledze grozi kara do 8 lat pozbawienia wolności.
W śledztwie trwającym od kilku dni zeznania złożyły dwie kobiety, będące ofiarami. Obie są pełnoletnie. Jedna z nich, po uderzeniu butelką, odniosła umiarkowane obrażenia głowy – tzn. trwające ponad tydzień.
O co chodzi w aferze z Kawiaqiem?
W toku jest postępowanie dotyczące wydarzeń zarejestrowanych podczas dwóch transmisji internetowych z połowy listopada. Prokuratorzy rozważają również zbadanie wcześniejszej działalności internetowej podejrzanych.
"Patostreamerzy na jednej transmisji zaprosili dziewczynę do swojego mieszkania, pili z nią wódkę (alkohol podawali jej w misce dla psa) i rozebrali do bielizny. Doprowadzili ją do takiego stanu, że wymiotowała i wywracała się. Chcieli ją przegonić na dwór, ale usnęła na podłodze. Transmisję w końcu przerwał właściciel mieszkania po interwencji internautów" – pisał o sprawie Bartosz Godziński, autor naTemat.
Dzień później obaj patostreamerzy postanowili zrobić kolejny stream – tym razem doszło do awantury i bijatyki z inną dziewczyną. Poszkodowana otrzymała kilka ciosów szklaną butelką w głowę, co doprowadziło do rozcięcia jej skóry i krwawienia (później tłumaczyli to samoobroną).
"Roześmiani zwiali po chwili z pokoju hotelowego, zostawiając dziewczynę zapłakaną i zakrwawioną" – podkreślał Godziński.
Transmisje tych zdarzeń były oglądane na żywo przez internautów, którzy wpłacali pieniądze na konta mężczyzn. Po zgłoszeniu sprawy na policję patostreamerzy opuścili kraj.
Kawiaq udostępniał w sieci filmik, w którym chełpił się swoją bezkarnością i przekonywał internautów, że razem z kumplem przebywa na Malediwach (szybko ustalono jednak, że w rzeczywistości obaj są w Egipcie).
Zobacz także
