Polscy skoczkowie zajęli trzecie miejsce w drużynowych zawodach Pucharu Świata w skokach narciarskich. Kamil Stoch, Piotr Żyła, Krzysztof Miętus i Maciej Kot ulegli tylko Niemcom i Norwegom.
Polscy skoczkowie zajęli trzecie miejsce w drużynowych zawodach Pucharu Świata w skokach narciarskich. Kamil Stoch, Piotr Żyła, Krzysztof Miętus i Maciej Kot ulegli tylko Niemcom i Norwegom. Fot. Kuba Atys / Agencja Gazeta

Polscy skoczkowie zajęli trzecie miejsce w drużynowych zawodach Pucharu Świata w skokach narciarskich. Kamil Stoch, Piotr Żyła, Krzysztof Miętus i Maciej Kot ulegli tylko Niemcom i Norwegom.

REKLAMA
Po zdobyciu brązowego medalu na mistrzostwach świata w Predazzo, w sobotę polscy skoczkowie narciarscy powtórzyli wyśmienity wynik i kolejny raz kibice mogli oglądać ich na podium konkursu drużynowego. Polacy przez cały konkurs utrzymywali się w czołówce, jednak słabszy skok w pierwszej serii, który oddał Piotr Żyła (lubiany przez kibiców za swoje barwne wypowiedzi w wywiadach), kazał przez pewien czas wątpić w ostateczny sukces.
W drugiej serii nie zawiódł jednak żaden z naszych reprezentantów, a lider polskiej drużyny, aktualny mistrz świata z dużej skoczni Kamil Stoch przypieczętował miejsce na podium. Polacy kolejny raz znaleźli się w czołówce bardzo mocnego konkursu. Tym razem z podium spychając nawet genialnych zazwyczaj Austriaków, w drużynie których ostatni skok dość niespodziewanie zepsuł słynny Gregor Schlierenzauer. Wcześniej kłopoty swojej drużynie sprawił także rutynowany Wolfgang Loiltz.
Przed Polską na podium sobotnich zawodów w fińskim Lahti znaleźli się jak zwykle niezwykle silni Norwegowie i kolejny raz zaskakujący znakomitą formą i równymi skokami zawodnicy z Niemiec, którzy w Finlandii zwyciężyli.
Podobnie, jak na mistrzostwach świata w Predazzo i w Lahti polska drużyna sukces zawdzięcza zmysłowi taktycznemu trenera Łukasza Kruczka, który w obu seriach podczas skoków Kamila Stocha zdecydował się na obniżenie belki startowej, co pozwoliło na zdobycie większej przewagi punktowej nad przeciwnikami.