
W środę (14.02) w stolicy Demokratycznej Republiki Konga kilkaset kobiet protestowało przeciwko wojnie na wschodzie kraju. Swoje postulaty przekazały ministrze ds. rodziny Mireille Masangu Munongo, która odpowiedzialnością za konflikt obarczyła społeczność międzynarodową, w tym Polskę.
Według agencji AFP w środowej demonstracji w Kinszasie uczestniczyło kilkaset kobiet, głównie polityczek i urzędniczek. Protestujące były ubrane na czarno i skandowały hasła wymierzone w Rwandę. Manifestantki udały się przed siedzibę rządu, gdzie przedstawiły swoje memorandum potępiające "pragnienia rwandyjskich ekspansjonistów" i "eksploatacje zasobów naturalnych" Demokratycznej Republiki Konga (DRK). Protest miał być spowodowany m.in. ostatnią wizytą prezydenta Andrzeja Dudy w Rwandzie.
Kongijska ministra oskarża Polskę
Następnie głos zabrała kongijska ministra do spraw płci, rodziny i dzieci Mireille Masangu Munongo. Polityczka otwarcie skrytykowała kraje Zachodu za wspieranie Rwandy, która wspomaga rebeliantów walczących o wschodnie tereny Demokratycznej Republiki Konga.
– Potępiany współudział społeczności międzynarodowej, reprezentowanej przez USA, Francję, Belgię i Wielką Brytanię, a także Polskę, za stanięcie po stronie naszych prześladowców i ich niemoralną politykę wspierania naszych agresorów – oświadczyła Masangu Munongo.
Niefortunny ruch Dudy
Polska została wmieszana w konflikt, po wizycie Andrzeja Dudy w Rwandzie, która odbyła się 7 lutego. Prezydent podpisał tam dwie umowy gospodarcze z rwandyjskim przywódcą Paulem Kagame.
– Poszukujemy wiarygodnych partnerów w krajach Afryki. Przede wszystkim takich, którzy wyznają wspólne dla nas wartości – mówił wówczas na konferencji Duda.
– Dzisiaj rozumiemy, co to znaczy spokojny, systematyczny i pokojowy rozwój, tego właśnie chcemy. Chcemy budować naszą pomyślność, dobrobyt z daleka od wszelkich wojen, konfliktów – dodał, stwierdzając, że w Rwandzie znajdujemy partnerów, którzy nas rozumieją i chcą tego samego dla siebie.
Należy podkreślić, że głowie państwa raczej nie chodziło o wspieranie rebeliantów, którzy walczą o przejęcie terenów Demokratycznej Republiki Konga. W opinii Organizacji Narodów Zjednoczonych tak właśnie postępuje Rwanda wobec rebeliantów z ruchu M23, którzy od 10 lat usiłują przejąć wschodnie, bogate w złoża naturalne tereny sąsiedniego kraju. Według ONZ z powodu terroru wschodnią prowincję Masisi opuściły już setki tysięcy mieszkańców. "Najwyraźniej taka postawa prowadzi nas do przekonania, że Polska sprzymierzyła się z Rwandą w jej agresji przeciwko Demokratycznej Republice Konga (…) DRK zastrzega sobie prawo do wyciągnięcia wszelkich konsekwencji z tego celowego i nieobyczajnego zachowania polskiego rządu" – czytamy w oficjalnej nocie dyplomatycznej resortu spraw zagranicznych DRK, cytowanej przez kongijską agencję prasową ACP.
Zobacz także
