
Dmitrij Miedwiediew swój wpis w serwisie X rozpoczął od stwierdzenia, że państwa NATO to "przyjaciele" Rosji. Oczywiście ironicznie. "Mają nową mantrę. Teraz wspólnie mówią, że interwencja na 'Ukrainie' nie jest w planach. Tylko niektóre oddziały wejdą na obszar w pobliżu Lwowa i być może Kijowa, aby odciążyć ukraińską armię" – oświadczył wiceprzewodniczący Rady Bezpieczeństwa Rosji.
W dalszej części byłemu prezydentowi Federacji Rosyjskiej puściły już hamulce. Stwierdził między innymi, że "za każdego żołnierza NATO poległego w wojnie w Ukrainie należy przyznać maksymalną nagrodę".
Miedwiediew wpadł w szał. Tak skomentował zapowiedź misji NATO ws. Ukrainy
"To po prostu bezczelne bydlęta, które mają cały świat za głupców! Wszystkie te mikrogenitalne organy NATO muszą wykonywać rozkazy ukraińskich sił zbrojnych i żadnych innych! W przeciwnym razie nie zostaną wpuszczeni nawet do tak obskurnego, umierającego kraju jak 'Ukraina'" – grzmiał chory z nienawiści przyboczny Władimira Putina.
Jego zdaniem pojawienie się sił NATO będzie oznaczało "walkę przeciwko Rosji".
"Dlatego mogą być traktowani tylko jako wrogowie; i to nie tylko wrogowie, ale jako elitarne oddziały hitlerowskich oddziałów SS. A dla tych zagranicznych wszy, których w przeciwieństwie do nieszczęsnych Ukraińców nie zmuszano do pójścia na wojnę, może obowiązywać tylko jedna zasada: nie brać jeńców! A za każdego zabitego, wysadzonego w powietrze lub spalonego żołnierza NATO musi przypadać maksymalna nagroda. I żadnego oddawania ciał. Niech krewni za granicą cierpią" – czytamy w absurdalnym wpisie Miedwiediewa.
Misja NATO na rzecz Ukrainy – o co chodzi?
Jak informowaliśmy w naTemat.pl, w czwartek Radosław Sikorski ogłosił, że ministrowie spraw zagranicznych państw NATO podjęli decyzję o ustanowieniu misji natowskiej na rzecz walczącej Ukrainy. Szef polskiej dyplomacji zaznaczył jednak stanowczo, że nie chodzi o żadne przystąpienie do wojny.
Czy NATO powinno wspierać Ukrainę w wojnie z Rosją?
223 odpowiedzi
Sikorski przekazał, dzięki takim działaniom Sojusz Północnoatlantycki będzie mógł wykorzystywać planistyczne czy szkoleniowe narzędzia, które będą pomocne naszym wschodnim sąsiadom w walce z rosyjską agresją.
– Podjęliśmy decyzję o ustanowieniu misji natowskiej. To nie znaczy, że wchodzimy do wojny, ale to znaczy, że będziemy teraz mogli wykorzystać koordynujące, szkoleniowe, planistyczne zdolności Sojuszu do wspierania Ukrainy w bardziej skoordynowany sposób – powiedział minister podczas czwartkowej konferencji prasowej po spotkaniu szefów MSZ w Brukseli.
Sekretarz generalny NATO Jens Stoltenberg skomentował z kolei wypowiedź rzecznika Kremla, który także odniósł się do decyzji zachodnich przywódców. Dmitrij Pieskow oświadczył, że "NATO zmierza w kierunku bezpośredniej konfrontacji" z Rosją.
***
QUIZ: Jak dobrze znasz fakty z życia Władimira Putina?
1 / 15 1. Na początek łatwe: W którym roku urodził się Władimir Putin?
FOT. NATALIA KOLESNIKOVA/AFP/East News
***
Mówił, że Sojusz "był już zaangażowany w konflikt wokół Ukrainy, a teraz zaczyna się przesuwać coraz bliżej rosyjskiej granicy oraz rozbudowywać swoją infrastrukturę wojskową".
– NATO nie jest i nie będzie stroną konfliktu w Ukrainie – podkreślił Stoltenberg i zapewnił, że NATO nie planuje wysyłać wojsk do Ukrainy, ale będzie nadal dostarczał do Kijowa pomoc wojskową. – Samoobrona jest legalna, a my jako Sojusz mamy prawo wspierać Ukrainę – dodał szef NATO.
Zobacz także