Przewodniczący RP Janusz Palikot chciał dać prawo głosu 16-latkom. Teraz jest w ogniu krytyki za promowanie pedofilii.
Przewodniczący RP Janusz Palikot chciał dać prawo głosu 16-latkom. Teraz jest w ogniu krytyki za promowanie pedofilii. Fot. Adam Stępień / Agencja Gazeta

Podczas audycji "Siódmy Dzień Tygodnia", Monika Olejnik ostro zareagowała na przestrogę Andrzeja Rozenka. Rzecznik Ruchu Palikota zapowiedział, że każdy, kto zarzuca jego partii promowanie pedofilii, skończy w sądzie. Dotyczy to m.in. Tomasza Terlikowskiego, Romana Giertycha czy Joanny Senyszyn. – Niech mnie pan nie straszy – odparła politykowi oburzona dziennikarka. Zapytaliśmy Andrzeja Rozenka, co chciał osiągnąć Janusz Palikot mówiąc o 13-latkach uprawiających seks.

REKLAMA
Janusz Palikot przed kilkoma dniami przekonywał, że należy dopuścić szesnastolatków do urn wyborczych. Nie jest w końcu tajemnicą, że to głosy głównie młodych wyborców decydują o politycznej mocy jego partii. Argumentując swój pogląd lider RP stwierdził, że skoro dzieci średnio w wieku 13-14 lat przeżywają inicjację seksualną, a królowa Jadwiga wyszła za mąż w wieku 12 lat, należy rozważyć też obniżenie wieku wyborczego, bo ludzie szybciej dojrzewają. W ten sposób rozpoczęła się medialna burza. Opinia publiczna oburzyła się. Kolejni publicyści, politycy zarzucili Palikotowi, że promuje pedofilię, a jego postulaty o obniżenie dolnej granicy wieku upoważniającego do legalnego uprawiania seksu, są na to przyzwoleniem.
Ruch Palikota wystosował w tej sprawie sprostowanie, w którym wyjaśniono, że wypowiedź ich lidera została przeinaczona. O tej sprawie dyskutowali również politycy w audycji "7 Dzień Tygodnia". Andrzej Rozenek, rzecznik partii, który gościł w programie Radia Zet zapowiedział, że ten, kto będzie zarzucał RP promowanie pedofilii, stanie przed sądem. To wystarczyło, by rozpętała się kłótnia. Monika Olejnik odpowiedziała Rozenkowi, że "nie będzie jej straszył" oraz, że jego zachowanie pozostawia wiele do życzenia. Na rzeczniku partii skupiła się krytyka wszystkich pozostałych gości, nieważne, czy reprezentowali prawą stronę sceny politycznej (Adam Hofman z PiS) czy lewą (Jerzy Wenderlich z SLD).
O nowej odsłonie krucjaty przeciwko pedofilii, w której Ruch Palikota stał się głównym podejrzanym, rozmawiamy z Andrzejem Rozenkiem.
Groził pan Monice Olejnik?
Ja nikomu nie groziłem. Nie możemy dopuścić, by pojawiały się zarzuty o promowanie pedofilii przez Ruch Palikota. Są podłe.
Ruch Palikota chce obniżyć wiek inicjacji seksualnej?
Nie. Nigdy nie mieliśmy takiego zamiaru, nie przewidujemy też takich postulatów w przyszłości. Ta sprawa nas nie interesuje. Janusz Palikot mówił, jakie są fakty. Inicjacja seksualna następuje w młodszym wieku, niż przewiduje ustawa. Wiadomo, że w niektórych przypadkach co innego mówi prawo, a co innego rzeczywistość. Wypowiedź Janusza Palikota została zmanipulowana. Już następnego dnia wysłaliśmy mediom oficjalny komunikat tłumaczący, że Janusz Palikot nie ma zamiaru przyzwalać na pedofilię. Na nic się to zdało. Wysyłaliśmy więc sprostowania, których także nie publikowano. Trzeba mieć wyjątkowo dużo złej woli, by powielać te oszczerstwa.
Czyli będzie wojna.
Nie możemy tak tego zostawić. Będę walczył tak długo, jak to konieczne. Nie odpuszczę. Przecież Ruch Palikota, a konkretnie poseł Artur Dębski jest autorem projektu, w myśl którego zarzut pedofilii nie będzie ulegał przedawnieniu.
Słuchałem tego programu w TVN24. Rzeczywiście, Janusz Palikot nie powiedział, że chce obniżyć wiek inicjacji seksualnej. Gdy Monika Olejnik punktowała mu, że chce legalnej marihuany i dzieci uprawiających seks, "tak" powiedział tylko przy marihuanie. (Program dostępny jest tutaj. Wątek dotyczący seksu w wieku 13 lat i głosowania w wieku 16 pojawia się tuż po piętnastej minucie "Kropki nad I"). Jeszcze dobrze nie ucichła sprawa z Wandą Nowicką, a już pojawia się następna afera. Na skutek metafor i niedomówień. Zamiast dyskutować o szesnastolatkach przy urnach, wszyscy potępiają Ruch Palikota za promowanie pedofilii. Po co wam to?
Mówiąc o obniżeniu granicy wieku dopuszczającej szesnastolatków do głosowania Janusz Palikot przedstawił konkretne argumenty. Człowiek w wieku 16 lat może ponieść odpowiedzialność karną. Od 15. roku życia może uprawiać seks. Decyzja o współżyciu jest jedną z ważniejszych decyzji, nomen omen czasem brzemienną w skutki. Taki człowiek wkracza w dorosłość, więc dlaczego nie pozwolić mu na głosowanie? To, że niektórzy łączą tę sprawę z promowaniem pedofilii, świadczy o tych ludziach.
Wspomniał pan, że posypią się pozwy sądowe. Może jakieś szczegóły?
Na pewno Tomasz Terlikowski, Roman Giertych, Joanna Senyszyn. Ta lista się wydłuża.
Na ostrzeżeniach się skończy, czy pójdą za nimi działania?
Już zatrudniliśmy kancelarię, która przygotowuje pozwy. Wiem, mleko się już rozlało. Lecz każdy, kto bezkrytycznie powiela te kalumnie, spotka się z nami w sądzie. Na przykład Tomasz Terlikowski. Za te bzdury, które pisał na fronda.pl trafi przed sąd. Zapewniam, że będzie to dla niego bolesny proces, bo nie ma szans się wybronić.
Tomasz Terlikowski
fragment felietonu naczelnego fronda.pl

Złodziej zawsze najgłośniej krzyczy o kradzieży. Ta stara prawda doskonale pasuje do Janusza Palikota i jego partii. Polityk ten od jakiegoś czasu chętnie i mocno wyciera sobie gębę pedofilią w Kościele, a teraz sam ujawnił, że jest za zmianą prawa, tak by usankcjonować obniżenie wieku inicjacji seksualnej do 13 roku życia. […] Janusz Palikot wczoraj w „Kropce nad i” pokazał, że jest mu z nimi po drodze, że i jemu zależy, żeby zboczeńcy mogli seksualnie wykorzystywać dzieci. I być nadal bezkarni. CZYTAJ WIĘCEJ


Jak ocenia pan wzburzenie Moniki Olejnik w "7 Dniu Tygodnia"?
Trudno powiedzieć. Może ja w zły sposób zareagowałem lub przekazałem informację. Nie zmienia to faktu, że rozpętała się przeciwko nam chamska propaganda. Dziwię się, co dzieje się z polskimi mediami. Proszą o ustosunkowanie się do słów Palikota o legalnym seksie dla 13 latków. Tylko że takie słowa w ogóle nie padły. Nie istnieją.
Nie obawia się pan, że z waszymi pozwami przeciwko osobom medialnym będzie tak, jak z Jackiem Kurskim blokującym publikację tygodnika "Nie"? Pojawi się zarzut zamykania mediom ust.
My nikomu nie zamykamy ust. Chcieliśmy, by sprostowano te oszczerstwa. Jeśli ktoś jest w stanie w mediach albo w sądzie udowodnić, że ma rację, to nie mamy z tym problemu.