Telewizja nas odmóżdża, czy robimy to sami, bo nie potrafimy jej oglądać?
Telewizja nas odmóżdża, czy robimy to sami, bo nie potrafimy jej oglądać? Fot. Shutterstock

"Telewizja odmóżdża, ale człowiek czasami tego potrzebuje" – takie komentarze pojawiły się w naTemat po tekście o tym, że Polacy najchętniej oglądają w telewizji seriale i programy rozrywkowe. Eksperci są innego zdania – telewizja może relaksować i odstresować, tylko my nie potrafimy jej oglądać. – My, Polacy chcemy, żeby TV nas bawiła. Zapominamy, że również rozrywka wymaga pewnego rodzaju aktywności z naszej strony – komentuje prof. Wiesław Godzic.

REKLAMA
Tekst "Polacy zdurnieli". Telewizyjny obraz Polaka – mało ambitny ignorant, skupiony na rozrywce i pochłonięty światem seriali podzielił komentujących. Jedni skupili się na "idiotycznej" i "prymitywnej" ofercie stacji, inni publicznie podkreślali swoje świadome zerwanie ze "środowiskiem telewizyjnym" przez pozbycie się telewizora, a jeszcze inni podkreślali, że telewizja działa tak, jak powinna – "odmóżdża, ale człowieka czasami tego odmóżdżenia potrzebuje".

Odmóżdżeni
Człowiek potrzebuje bodźców zewnętrznych. Obraz należy do tych bardzo silnie oddziałujących na mózg. – Przez wzrok najszybciej i najłatwiej odbieramy bodźce. Widząc obraz, człowiek nie musi myśleć, tak jak przy czytaniu czy słuchaniu – wyjaśnia dr Elżbieta Widota z Wydziału Pedagogika UW, specjalizująca się w psychologii zachowań. Ekspertka uważa jednak, że zwrot "telewizja odmóżdża" jest krzywdzący. – To zależy od gustu, od potrzeby, nie można tego orzec w mechanizmie 0-1. Kiedy ktoś jest zmęczony, wybierze np. komedię romantyczną, a innym razem, kiedy będzie chciał poszukać angażującej rozmowy, jakiś program publicystyczny – ocenia.
Tego samego zdania jest prof. dr hab. Wiesław Godzic, medioznawca z SWPS. – Słowo "odmóżdżyć" kojarzy mi się bardzo źle. Jest deprecjonujące. Oznacza właściwie, że "na wejściu było lepiej, a po wyjściu gorzej" – zaznacza. Przyznaje jednak, że telewizja bardzo rzadko bywa "formą wysoką". – Dostarcza przede wszystkim podniety dla uczuć. Jeśli ktoś zakłada, że telewizja jest traktatem filozoficznym, to się z pewnością rozczaruje – ocenia prof. Godzic.

Baw mnie, telewizjo!
Medioznawca nie ma jednak wątpliwości, że telewizja spełnia pozytywną funkcję. – Jeśli kogoś nie stać na daleką podróż, może sobie włączyć np. podróżniczy kanał i zobaczyć niesamowite miejsca. Jak interesuje go kabaret, ma kilkanaście do wyboru. Telewizja widzowi coś oferuje – podkreśla. Profesor Godzic wspomina programy, które widział w USA, dla młodzieży przed inicjacją seksualną. Były oddzielne dla chłopców i oddzielne dla dziewczynek. – Dla młodych taki program może być szalenie ekscytujący, przydatny, a dla osoby starszej szokujący – ocenia i dodaje: – Telewizja to bardzo fajne narzędzie, ale trzeba dobierać programy.
Z dobieraniem programów mamy chyba problem. Eksperci zwracają uwagę, że wielu Polaków ogląda telewizję bezrefleksyjnie. Np. horror, kiedy mamy ochotę się zrelaksować, albo newsy, kiedy mamy ochotę na rozrywkę. "Telewizyjny obraz" Polaka stworzony na podstawie analizy oglądalności programów w najpopularniejszych stacjach telewizyjnych jednoznacznie wskazał, że najchętniej oglądamy programy rozrywkowe i seriale. Nie interesuje nas polityka międzynarodowa, krajowa i ekonomia. I tak statystycznie przez cztery godzinny dziennie.

Najpopularniejsze programy telewizyjne

1. M jak miłość (TVP2) – 7,06 mln widzów
2. Ranczo (TVP1) – 6,3 mln widzów
3. Anna German (TVP1) – 5,89 mln widzów
4. Na dobre i na złe (TVP2) – 5,80 mln widzów
5. Sport (TVP1) – 5,4 mln widzów
6. Teleexpress (TVP1) – 5,1 mln widzów
7. Prognoza pogody (TVP1) – 4,79 mln widzów
8. Ojciec Mateusz (TVP1) – 4,75 mln widzów
9. Puchar Świata w skokach narciarskich (Lahti) (TVP1) – 4,71 mln widzów
10. Wiadomości (TVP1) – 4,65 mln widzów
CZYTAJ WIĘCEJ


Dane Nielsen Audience Measurement za okres 04-10.03.2013

Większość z nas cierpi na "typową manierę telewidza" i mówimy "oglądam telewizję". – Powinno się mówić: "oglądam program w telewizji", ale my włączamy telewizor i żądamy: "baw mnie, telewizjo", a tam np. sprawozdanie z komisji sejmowej. I tak oglądając TV z przypadku, dostajemy coś z naszego punktu widzenia "koszmarnego" – zauważa ironicznie prof. Godzic. Oglądanie musi być dopasowane do naszych zainteresowań. Medioznawca przyrównuje to do słuchania muzyki, która przypadkowo puszczana w radio może nas zirytować. Podobnie jest właśnie z telewizją. – My, Polacy, chcemy, żeby telewizja nas bawiła. Zapominamy, że również rozrywka wymaga pewnego rodzaju aktywności z naszej strony. Też trzeba się nad nią zastanowić – podkreśla Godzic.

Lek na stres
Wiele osób traktuje telewizję nie tylko jako formę rozrywki, ale również jako element odstresowujący. Odreagowanie jest niezbędne dla prawidłowego funkcjonowania układu nerwowego. – Rzeczywistość, w której żyjemy, jest stresująca, wracamy do domu zmęczeni, jesteśmy bombardowani przez różne bodźce, jesteśmy w ciągłym niedoczasie. W domu mamy "swój czas" – relaks, odprężenie. Nie ma nic złego w tym, że wybieramy wtedy formy lekkie i przyjemne. Ważne, żeby nie były jednak prymitywne – pod kątem używanego języka, relacji międzyludzkich. Telewizja może pomóc rozładować stres, może być formą relaksu i odpoczynku – uważa dr Elżbieta Widota, specjalizująca się w psychologii zachowań.

Ewa Chodakowska: Trening to najlepszy przepis na rozładowanie stresu. Zwłaszcza wtedy, jak jesteś zmęczona psychicznie. CZYTAJ WIĘCEJ

Telewizja nie jest jednak najskuteczniejszą formą odstresowania. Stres najlepiej rozładowuje wysiłek fizyczny. – Ale człowiekowi nie chce się pobiegać czy iść na siłownię. Jesteśmy z natury leniwi. Ci, którzy odczuwają psychiczne zmęczenie chętniej się przekonują do aktywności fizycznej. Ci, którzy na co dzień pracują fizycznie, wolą biesiadną formę relaksu, np. przed telewizorem – dodaje dr Elżbieta Widota.
Na niezwykłą skuteczność odstresowującą treningu zwracała uwagę w rozmowie z naTemat również popularna trenerka Ewa Chodakowska. Na pierwszym "odstresowującym" miejscu jest więc aktywność fizyczna. Drugie w kolejności jest hobby, które odciąga nasze myśli od tego, co stresujące. To mogą być znaczki, modele, książka, nie ma większego znaczenia, bo zajmowanie się tym, co lubimy i czym się pasjonujemy, przynosi nam pozytywne uczucia i zmienia stan napięcia. Telewizja nie należy do hobby. – W przypadku telewizji działa odruch warunkowy, jest bodziec i reakcja. Nauczyliśmy się i to robimy. To najniższy poziom funkcjonowania człowieka – wyjaśnia dr Elżbieta Widota.
Naucz się telewizji
Dlatego mimo że oglądanie filmu, programu czy serialu stanowi rozrywkę, nie zawsze potrafi nas w pełni odstresować. Zdaniem prof. Godzica postrzeganie telewizji jedynie w kategorii prymitywnej rozrywki jest przejawem swojego rodzaju prymitywności. Medioznawca uważa, że o telewizji źle mówią osoby, które oglądają ją sporadycznie albo wcale. – Traktowanie telewizji jako prymitywnej tak naprawdę czyni nas bardziej prymitywnymi. W telewizji trzeba wyszukiwać smaczków – podkreśla.
prof. dr hab. Wiesław Godzic
medioznawca z SWPS

W telewizji brakuje dyskusji o samej telewizji, nie ma miejsca na jej krytykę, nie mówi się o jej historii. W Polsce brakuje krytyków telewizji. Niewiele osób chce o niej poważnie dyskutować. To wielka szkoda.


W jego ocenie telewizja jest najbardziej semiotycznym narzędziem. Zmienia się co sezon. – Jeśli z telewizji korzysta się jedynie z doskoku, można odnieść wrażenie, że odmóżdża – podkreśla prof. Godzic i dodaje, że "telewizji powinniśmy się uczyć". – Inaczej możemy wyjść na idiotów. To tak jak z najmądrzejszą książką, można ją uznać za zupełnie idiotyczną, jeśli będzie się ją czytać wspak albo co drugą stronę. Traktujmy telewizję poważnie. Nie tylko jako migoczące obrazki, ale elementy kontaktu ze światem. Telewizja jest lustrem. Potrafi bawić, ale i mówić też coś o rzeczywistości i o nas – ocenia.