
Wiele osób, jeśli nie większość, mimo upływających lat, dawno osiągniętej pełnoletności ma nawyki, które "ukrywa" przed rodzicami. To chociażby palenie papierosów, przeklinanie, wspólne mieszkanie z dziewczyną czy chłopakiem. To nie tylko kwestia szacunku dla wpajanych przez rodziców zasad, ale również obawa przed ich rozczarowaniem.
Szczepan Twardoch, pisarz i felietonista w niedawnej rozmowie z "Gazetą Wyborczą" przyznał, że z szacunku do rodziców nie pali przy nich i nigdy nawet nie przeklął przy mamie.
Szczepan Twardoch
w rozmowie z "Gazetą Wyborczą"
Zapytany, z czego to wynika odpowiada, że "chyba z szacunku". "Oczywiście nie uważam, że kiedy ktoś pali przy rodzicach, to ich nie szanuje" – zastrzega i dodaje, że ma świadomość, że w różnych rodzinach są różne formy szacunku.
Jak ich nie rozczarować
Twardoch ma 33 lata. I wcale, jako 30-latek, nie jest w swoim podejściu odosobniony. Przy rodzicach zachowań i postaw, których oni nie akceptują, unikamy jako nastolatkowie, 20-latkowie, 30-latkowie, ale i w późniejszym wieku. Oczywiście nie chodzi o strach przed rodzicielską przysłowiową "surową ręką". Dr Aleksandra Piotrowska, psycholog dziecięcy z Uniwersytetu Warszawskiego podkreśla, że o strachu przed rodzicami można mówić, jeśli to mały chłopiec ukrywa swoje palenie przed mamą i tatą. – Jeśli przy rodzicach nie pali 40-letni mężczyzna, to chce ich ochronić, nie chce przysparzać im kłopotów, zmartwień, chce oszczędzić rozgoryczenia – wyjaśnia dr Piotrowska.

Świadomość, że rodzice mają o nas pewne wyobrażenie i chcą nas wychować według konkretnych zasad wcale nie mija z wiekiem, a właściwie im jesteśmy starsi, tym mniej chcemy im sprawiać zawodu. Nie chodzi jedynie o palenie i przeklinanie. Dotyczy to także alkoholu i picia w ilości większej niż lampka wina do kolacji, czy piwo do meczu. Problematyczne są również kwestie obyczajowe – seks, wspólne mieszkanie z dziewczyną czy chłopakiem przed ślubem, ale i kwestie religijne – fascynacja inną religią czy ateizm. – Jeśli wiemy, że coś było dla naszych rodziców ważne, nie chcemy ich zawieść, usłyszeć: "poniosłem klęskę, jako rodzic", "jak ja cię wychowałem". Jeśli wiemy, że dla rodziców ważny był i jest Kościół, wiara, to mimo iż człowiek już dawno przestał do tego kościoła chodzić regularnie, albo stał się nawet niewierzący, to i tak jak jest u rodziców, to bardzo często idzie z nimi na mszę w niedzielę, żeby nie sprawić im zawodu – wyjaśnia dr Piotrowska.
Eksperci podkreślają, że rodzice bardzo emocjonalnie i osobiście traktują odstępstwa ich dzieci, od zasad, które im wpajali – dla nich to zawsze forma porażki. Dr Tomasz Maślanka, socjolog z UW uważa, że unikanie takich zachowań jak przeklinanie w obecności rodziców to nie tylko kwestia szacunku. – W mojej ocenie to kwestia dobrego wychowania, kultury osobistej. Oczywiście również szacunku do rodziców, ale szacunek też jest kwestią wychowania – ocenia ekspert. Z tego powodu i młodsze i starsze dzieci wolą się ze "słabościami" skrzętnie ukrywać przed najbliższymi.
Stary, stara i młodsza generacja
Nieco inaczej postrzega "zakazane zachowania" młodsze pokolenie. Szczególnie dzisiejsi nastolatkowie mają zdecydowaniu mniej krępacji w relacji nie tylko z rodzicami, ale i starszymi ludzi w ogóle. Przeklinają dosyć swobodnie, chętnie dyskutują z osobami, które zwracają im uwagę, a rodziców traktują bardziej jako partnerów. – W relacjach dzieci z rodzicami widać bardzo dużą różnicę pokoleniową. Są domy, w których do rodziców mówi się w trzeciej osobie: "Czy mamusi zrobić herbaty?", ale są i te, gdzie dzieci zwracają się do rodziców, jak do kumpli: "Ty stary nie piernicz" – zwraca uwagę dr Piotrowska. Te różnice dostrzega także socjolog dr Tomasz Maślanka ocenia. Jego zdaniem również w przypadku młodszego pokolenia, kluczową rolę odgrywa to, z jakiego domu wyszli i jak zostali wychowani.
Dr Piotrowska uważa, że patrząc na młodsze pokolenie wyraźnie widzi, że granica między rodzicem, a dzieckiem coraz bardziej się zaciera. – Zanika ten szacunek i respekt. Bardzo nad tym ubolewam. Oczywiście nie dotyczy to wszystkich młodych, ale zdecydowanej większości domów – dodaje.
