Senator Kazimierz Kutz uważa, że "teatr przeżywa inwazję gejów". Zgadza się więc z opinią Joanny Szczepkowskiej, a także broni prezydenta Lecha Wałęsy.
Senator Kazimierz Kutz uważa, że "teatr przeżywa inwazję gejów". Zgadza się więc z opinią Joanny Szczepkowskiej, a także broni prezydenta Lecha Wałęsy. Fot. Stefan Romanik / Agencja Gazeta

"Jeśli chodzi o środowisko teatralne, nigdy nie było takiej inwazji gejów, nie tylko jeśli chodzi o aktorów, reżyserów, ale również o przejmowanie placówek teatralnych" – stwierdził na antenie TVN 24 senator Kazimierz Kutz.

REKLAMA
Kazimierz Kutz w programie "Fakty po faktach" w TVN 24 był pytany o ocenę słów aktorki Joanny Szczepkowskiej, która postawiła tezę o "dyktacie gejowskim" w środowisku teatralnym. Niespodziewanie senator zgodził się z tą oceną, mówiąc o grupie 20- 30 homoseksualnych reżyserów, którzy teatr "jakby psują".
Kazimierz Kutz
senator

Myślę, że o tym mówiła Joanna, bo ona to przeszła, tego doświadczyła. Ona uważa, że przekracza się pewne granice. Przekracza się. I również wobec widza, dlatego, że tam mało się myśli o widzu. To jakby wewnętrzny teatr dla pewnych kręgów. Ona [Szczepkowska] i bardzo wielu aktorów, wchodząc w te nowe techniki i władzę, bo to dotyczy również środowiska krytyków, boleśnie to przeżyła i miała odwagę o tym cokolwiek powiedzieć.

źródło: tvn24.pl

Kutz stanął również w obronie Lecha Wałęsy, którego wypowiedzi o homoseksualistach wzbudziły sporo kontrowersji. Według niego byłemu prezydentowi "wolno wszystko", bo jest "czymś poza konkurencją".
Kazimierz
Kutz

To jest taki człowiek, on ma takie zasługi i jest taką osobowością niezwykłą, że mu się tak palnęło. Podejrzewam - jest to człowiek już wiekowy, przecież nie jest wykształcony specjalnie - że on pewnych rzeczy już nie jest w stanie ogarnąć. I trzeba też zrozumieć, że on niesłychanie cierpi nad tym, że nie ma wpływu na rzeczywistość.

źródło: tvn24.pl

Twierdzenie o dyktacie gejowskim w teatrze wywołało zdecydowaną reakcję tych reprezentantów środowiska, którzy uważają, że takiego zjawiska nie ma. Jacek Poniedziałek na blogu w naTemat napisał, że jest dokładnie odwrotnie: "To tak jakby powiedzieć, że blondyni zawłaszczyli reklamę. Gejów jest sporo w każdej dziedzinie sztuki. Bo są po prostu wrażliwi i sztuka jest ich azylem, jest ich językiem, ich światem".
Podobnego zdania jest Małgorzata Braunek, która w rozmowie z naTemat przekonywała: "Tak się zdarzyło, że rzeczywiście, dwóch absolutnie największych reżyserów, jest akurat odmiennej orientacji. Ale co ma piernik do wiatraka? Być może właśnie przez swoją pewną odmienność, są bardziej wrażliwi, bardziej wnikliwie postrzegają świat, inaczej go interpretują. Niewątpliwie musiało być im trudniej, jak każdemu wykluczonemu, bo im po prostu jest trudniej w życiu, szczególnie gdy się jest tak utalentowanymi artystami, którzy przekraczają pewne kanony, normy, wytyczają nowe kierunki, tworzą nowy teatr".
Źródło: tvn24.pl