Posłowie PiS nie są skorzy do wiary w hipotezę o zamachu w Smoleńsku.
Posłowie PiS nie są skorzy do wiary w hipotezę o zamachu w Smoleńsku. Fot. Filip Klimaszewski / Agencja Gazeta

PiS walczy z rządową wersją katastrofy smoleńskiej od 2010 roku. W kolejnych ekspertyzach zespołu Antoniego Macierewicza pojawiają się coraz to nowe hipotezy, których wspólnym mianownikiem (otwarcie lub w domyśle) jest potencjalny zamach. Posłowie PiS nie są jednak skorzy, by w zamach wierzyć, a w partii nie brakuje "smoleńskich ateistów".

REKLAMA

Sprawie popularności tezy o zamachu w Smoleńsku wśród posłów PiS przyjrzał się Andrzej Stankiewicz z "Rzeczpospolitej". Dziennikarz rozmawiając z wieloma posłami prawicy oszacował, że w 170 osobowym klubie PiS, smoleńskimi ateistami jest 30-40 osób. Wszystkich łączy jedno – boją się z tym obnosić. Z różnych powodów – jedni nie chcą podpaść Jarosławowi Kaczyńskiemu, inni zatwardziałej części elektoratu PiS, jeszcze inni nie chcą w ten sposób wyrazić poparcia dla Donalda Tuska i ekipy rządzącej, gdyż nawet smoleńscy ateiści krytykują zarówno rząd, jak i pracę komisji Jerzego Millera.

– Chcę umieścić pańskie nazwisko wśród pisowców, którzy nie wierzą w zamach – dziennikarz "Rz" do znanego posła PiS w sejmowym korytarzu. – Panie redaktorze, nie... Proszę – jest nieco wystraszony, ale zdecydowany. – A wierzy pan czy nie? – Nie wierzyłem, ale po tych prezentacjach ekspertów Macierewicza... – Panie pośle... Nie wierzy pan. Umieszczę pana w tym tekście. – Proszę, niech pan tego nie robi. Spotkajmy się na kawie, pogadamy. CZYTAJ WIĘCEJ

"Rzeczpospolita"

Jak podaje "Rzeczpospolita" z reguły posłowie PiS nabierają wody w usta, jeśli zapytać ich, czy wierzą w zamach. Najzwyczajniej nie chcą tego komentować. Ci bardziej odważni lub przebojowi używają dyplomatycznie słownych zawijasów w stylu "to nie kwestia wiary, lecz naukowych dowodów". Sprawdza się także enigmatyczne "nie wiem", lub odwracanie kota ogonem i krytykowanie rządu Tuska. O ile posłowie skłonni są przyznać się do tego, że przekonały ich tezy o wybuchu na pokładzie prezydenckiego tupolewa, to w ślady pioniera teorii zamachowej, Antoniego Macierewicza, już nie chcą iść. Unikają radykalizmu.

Zaangażowanie w polityków PiS w prace zespołu Macierewicza również nie jest tak duże, jak chciałby sam prowadzący. Macierewicz miał utyskiwać w rozmowie z "Rz", że posłowie PiS nie czytają kolejnych publikacji zespołu oraz zajmują siedzenia w dalszych rzędach skupiając się na telefonach czy tabletach, a nie najnowszych hipotezach. Teza o zamachu jest na tyle radykalna, że ostatnimi czasy nawet Jarosław Kaczyński starał się unikać tego sformułowania. Dziennikarze "Rzeczpospolitej" zwracają uwagę,że to starsi politycy są ostrożni w stawianiu osądów. To młodsza generacja PiS-u jest bardziej skora do mówienia o możliwym zamachu.

Mimo, że kolejna rocznica katastrofy smoleńskiej to moment ofensywy PiS, nie brakowało osób przeciwnych szerzeniu tak daleko idących hipotez bez materiału dowodowego. Zaprzyjaźniony do niedawna z PiS-em mecenas Rafał Rogalski na Twitterze wyśmiał najnowsze doniesienia Macierewicza sugerując mu wizytę w szpitalu psychiatrycznym w Tworkach. Warto jednak nadmienić, że dopóki reprezentował Jarosława Kaczyńskiego, był bardzo otwarty na PiS-owską wersję katastrofy smoleńskiej.

Ostry wpis Rafała Rogalskiego został przez niego usunięty. Później mecenas zastąpił go trochę lżejszym komentarzem.
Ostry wpis Rafała Rogalskiego został przez niego usunięty. Później mecenas zastąpił go trochę lżejszym komentarzem. Fot. twitter.com/annusewicz