
Zdaniem prof. Magdaleny Środy Donald Tusk nominując jako następcę Jarosława Gowina Marka Biernackiego, udowodnił (po raz kolejny), że nie chce "rewolucji obyczajowej" i nie rozumie, czym jest "modernizacja".
Marek Biernacki ze swoimi ortodoksyjnie katolickimi poglądami nie zaangażuje się ani w sprawiedliwą obronę mniejszości seksualnych, ani w ustawę o związkach partnerskich, ani w konwencję bioetyczną, chyba że będzie łamać własne sumienie, którego spektakularnie nie chciał złamać Gowin.
Jak podkreśla w felietonie w "Gazecie Wyborczej", w innych krajach europejskich na takie stanowiska nie powołuje się "osób o tak tradycyjnych poglądach religijnych". "Chyba że potrafią pracować na rzecz dobra wszystkich obywateli (a nie tylko katolików), pozostawiając religijną doktrynę w domu" – zwraca uwagę Środa i za przykład podaje premiera Wielkiej Brytanii.
Premier uznał, że musi być jakaś przeciwwaga dla nowoczesnych stadionów, dróg, fabryk i zegarków ministra Nowaka. Będą nią zakonserwowane tradycją i boskim prawem relacje społeczne.
Poseł Jacek Żalek uważa, że Tusk nie zdymisjonował Gowina za jego poglądy, tylko za ich "zdecydowaną obronę". "Problemem nie była postawa ministra. Tak samo jak problemem nie były jego poglądy, znane zresztą od dawna, ale zdecydowane ich głoszenie i obrona" – napisał na swoim blogu w naTemat.

