Wałęsa grozi Borusewiczowi. Przeprosiny albo "odkrywanie niemiłych kart historii".
Wałęsa grozi Borusewiczowi. Przeprosiny albo "odkrywanie niemiłych kart historii". Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta
Reklama.
Henryka Krzywonos w wywiadzie dla "Wprost" powiedziała, że prawdziwym przywódcą strajku w Stoczni Gdańskiej był nie Lech Wałęsa, ale obecny marszałek Senatu Bogdan Borusewicz. "Wałęsa miał dar przekonywania, więc został przewodniczącym" – zaznaczyła.
Były prezydent zareagował na te słowa pisząc list do Borusewicza i wzywając go "do płotu".
Lech Wałęsa

Czegoś podobnego nie spodziewałem się z Twojej strony. Ty kierowałeś strajkiem? Kiepski żart. Zapomniałeś, że w tamtym czasie nie byłeś tolerowany przez komunistów, ale i też przez przygniatającą większość stoczniowców. Stoczyłem wielkie długie boje, byś był w ogóle tolerowany na stoczni. Udział Twój w sterowaniu strajkiem był niemożliwy i w tamtych warunkach zakończyłby się klęską.


Wałęsa ostro stwierdza, że Borusewicz znał się na strajkowaniu "jak wół na gwiazdach". Przypomina też, że strajk wielokrotnie się załamywał i był narażony na prowokacje ze strony komunistów. "Jeśli kradnie się, przywłaszcza i przerabia prawdę, na to nie można się zgadzać" – podkreśla.
Na koniec listu pada też zdanie, które można odebrać jako ultimatum dla marszałka Senatu. Wałęsa pisze bowiem, że brak przeprosin zmusi go do "odkrywania niemiłych stron historii".

Wszystko o polityce w naTemat:


Czytaj także: