Wakacje ze smartfonem to przeżytek?
Wakacje ze smartfonem to przeżytek? Shutterstock

W tym sezonie hotele nie będą zachęcały klientów dostępem do szybkiej i bezpłatnej sieci wi-fi. Wręcz przeciwnie - tegoroczne wakacje zapowiadają się pod znakiem mody na technologiczny detox. Czy to oznacza, że właściciele hoteli starają się by zapewnić swoim klientom jak największy komfort dzięki swego rodzaju przekupstwu?

REKLAMA
Nie wiadomo, czy mamy do czynienia z prawdziwą troską hotelarzy, którym zależy, abyśmy faktycznie wypoczęli i dzięki temu dobrze wspominali ich hotel, czy chodzi tylko o wygenerowanie jakiejkolwiek nowej mody, która przykuje uwagę mediów, ale trend związany z odcięciem się od technologii podczas wakacyjnego wypoczynku jest już faktem.
Joga i planszówki w prezencie
Właściciele hoteli prześcigają się w specjalnych udogodnieniach dla gości, którzy dobrowolnie zdeponują u nich na czas przyjazdu swoje komórki i laptopy. Taką ofertę mają głównie hotele ze Stanów Zjednoczonych: Renaissance Pittsburgh Hotel, Hotel Monaco w Chicago, hotel Quincy w Waszyngtonie, Teton Mountain Lodge & Spa w Teton Village (w Europie to wszystko jest w planach). Wśród ich propozycji oprócz dużej zniżki na cenę pobytu pojawiają się także karnety na lekcje jogi, specjalne przewodniki po mieście z naciskiem na promowanie tras spacerowych oraz dostęp do gier planszowych – wszystko po to, aby zająć klientom czas i sprawić, że lepiej wypoczną. Moda na technologiczny detox przyjmuje się także w restauracjach, gdzie można oddać kierownikowi sali swój telefon przed posiłkiem i dzięki temu otrzymać zniżkę na obiad, co pewnie ucieszy niejednego kelnera zdenerwowanego faktem, że klienci robią wciąż zdjęcia jedzenia.
Bycie w obiegu kontra zdrowy rozsądek
Jak dla mnie pomysł jest świetny – mówi pracująca w korporacji Agnieszka – wiadomo, że podczas urlopu się nie pracuje i nie odpowiada na służbowe maile, jednakże obecnie nikt nie chce „wypaść z obiegu”. Ciągłe sprawdzanie facebooka i wiadomości jest normalne w momencie, kiedy większość ludzi komunikuje się ze sobą przez internet. Szczególną pułapką są smartfony. Chcemy ciągle wiedzieć co się dzieje i mając dzięki nim taką możliwość tracimy czas, który powinniśmy spożytkować na zwiedzanie miejsca, w którym się zatrzymujemy i tworzenie nowych wspomnień.
Z Agnieszką zupełnie nie zgadza się Grzegorz, grafik z Warszawy. Oddawanie komórki jest zupełnie bez sensu. Co jeżeli stanie się coś naprawdę istotnego i rodzina nie będzie się mogła z nami skontaktować? Zupełne odcinanie się od świata jest bezmyślne – mówi. Trzeba znać umiar. Jeżeli jadę na urlop, to chyba wiadomo, że chcę wypocząć, więc nie będę przeglądał przez cały dzień internetu. Wystarczy się opanować – dodaje.

Uzależnieni
Niestety, to nie jest takie łatwe, o czym dowiaduje się coraz więcej ludzi. Uzależnienie od smatfonów i laptopów i Facebooka nie jest bajką. Prawie połowa Polaków przyznaje, że spędza za dużo czasu korzystając z nowych technologii. Często winą jest pogłębiające się uzależnienie od informacji, których mamy obecnie przesyt. Jednak w momencie, kiedy coś nas omija czujemy irracjonalny lęk, tylko odważni są w stanie odciąć się zupełnie od świata nie bojąc się nawału informacji, który będzie na nich czekał po powrocie. Zatem czy wypoczynek z tym lękiem będzie dobrym pomysłem? W trakcie urlopu ok. 83 procent ludzi korzysta z internetu. Można go jednak ograniczyć częściowo, nie posuwając się do tak drastycznych kroków jak pożegnanie się z komórką i laptopem. 
"Bicie po rękach"
Pomocne okazują się specjalne aplikacje, jak np. "Freedom", "Anti-Social", czy "Digital Detox", które uniemożliwiają korzystanie z określonych stron internetowych. Sami ustalamy godzinę, a nawet dzień, w którym pozwalamy sobie na dany portal zajrzeć. Czy fakt, że wszystkie te aplikacje mają po kilka, a nawet i kilkaset tysięcy użytkowników nie świadczy o tym, że coś jest nie tak? Skoro sami musimy się „bić po rękach”, żeby odczepić się od internetu, to oznacza, że problem faktycznie istnieje. Sama jako osoba uzależniona od mediów społecznościowych i ciągłego dostępu do internetu mogę to potwierdzić.
Pomoc czy fanaberia?
Więc czy forma nagrody w postaci zniżki, karnetu na jogę lub gier planszowych jest w stanie taką osobę zachęcić do pożegnania się z laptopem? Mnie osobiście mogłaby. Rozstanie się z nim jest z reguły nieco traumatyczne, ale z drugiej strony marnowanie swoich wakacji na siedzenie z nosem w Facebooku jest jeszcze gorsze.
Czy mamy zatem do czynienia z modą, która jako jedna z niewielu nie wpisuje się w reguły wyniszczających portfel, oraz organizm trendów i jest w stanie wyjść nam na zdrowie? Większość komentatorów pomysłu twierdzi, że tak. Pierwsze osoby odcięte od smartfonów na zasadzie takiej „zabawy” będziemy mogli zapytać o opinię na temat skuteczności tej metody już za miesiąc.