Polak porwany z tankowca. Piraci znów uderzają
Polak porwany z tankowca. Piraci znów uderzają Fot. Pinky En Pe, Shutterstock.com

U wybrzeży Gwinei Równikowej doszło do groźnego ataku piratów na gazowiec handlowy. Z pokładu uprowadzono dziewięciu marynarzy, a wśród nich Polaka. O losie porwanych na razie wiadomo niewiele.

REKLAMA

Według pierwszych informacji do ataku doszło u wybrzeży Gwinei Równikowej, w rejonie Zatoki Gwinejskiej – jednego z najbardziej newralgicznych akwenów dla światowej żeglugi. Uzbrojona grupa napastników dostała się na pokład tankowca przewożącego gaz CGAS SATURN, należący do niemieckiego armatora Christiania Gas, który płynął w kierunku Malabo.

– Priorytetem firmy jest teraz nawiązanie kontaktu z zaginioną załogą, aby szybko i bezpiecznie ich uwolnić – napisano w oświadczeniu Christiania Gas.

Według dostępnych danych na statku znajdowała się trzynastoosobowa załoga. Dziewięciu marynarzy uprowadzono, czterech pozostało na pokładzie – jedna z tych osób odniosła lekkie obrażenia, ale miała otrzymać natychmiastową pomoc na miejscu.

Polak wśród zakładników. MSZ potwierdza, ale milczy o szczegółach

Polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych potwierdziło, że wśród dziewięciu porwanych członków załogi znajduje się obywatel Polski. Rzecznik resortu dyplomacji przekazał redakcji Polsat News, że służby pozostają w kontakcie z armatorem i lokalnymi władzami, ale na tym etapie nie podają informacji o stanie zdrowia porwanego ani o jego roli na statku.

– W MSZ powołano specjalny zespół zajmujący się tą sprawą. Uruchomione zostały przewidziane procedury na wypadek takich sytuacji – napisał rzecznik MSZ Maciej Wiewiór na platformie X.

Nieoficjalnie wiadomo, że na tej jednostce regularnie pracują Polacy. Dla rodzin oznacza to kolejne dramatyczne godziny niepewności, a dla MSZ konieczność uruchomienia pełnej procedury kryzysowej, od weryfikacji danych po współpracę z władzami bandery statku i administracją Gwinei Równikowej. Na razie nie wiadomo, z jakich krajów pochodzą pozostali zakładnicy.

Piractwo wciąż groźne

Rejon Zatoki Gwinejskiej, obejmujący m.in. wody Nigerii, Kamerunu, Gabonu i właśnie Gwinei Równikowej, od lat uchodzi za najniebezpieczniejszy akwen dla statków handlowych, jeśli chodzi o porwania dla okupu. W odróżnieniu od piratów u wybrzeży Somalii, którzy przejmowali całe jednostki, grupy działające w tej części Atlantyku koncentrują się na krótkich, brutalnych rajdach: wdzierają się na pokład, zabierają wybranych członków załogi i znikają wśród przybrzeżnych delt i mangrowców.

Według Międzynarodowego Biura Morskiego w ostatnich latach liczba ataków w Zatoce Gwinejskiej spadła dzięki wzmocnionej obecności marynarek wojennych i lepszej ochronie statków. Nie oznacza to jednak, że zagrożenie całkowicie zniknęło – region pozostaje jednym z głównych ognisk porwań w skali świata, a każdy pojedynczy incydent dotyka bezpośrednio marynarzy z wielu krajów, w tym z Polski.

Typowy scenariusz takich uprowadzeń obejmuje wielodniowe lub wielotygodniowe przetrzymywanie zakładników w prowizorycznych obozach na lądzie, przy bardzo ograniczonym kontakcie ze światem zewnętrznym. Celem piratów jest wymuszenie okupu na armatorach lub firmach ubezpieczeniowych. Z tego powodu operatorzy statków i rządy zwykle bardzo ostrożnie dawkują informacje.