
Szukasz nowego auta i masz mętlik w głowie? Nic dziwnego. Segment kompaktowych SUV-ów pęka w szwach, a producenci prześcigają się w oferowaniu hybryd, które "palą tyle, co nic" lub designu, który urywa głowę. Przez redakcyjne ręce dziennikarzy naTemat przeszło w ostatnim czasie kilka ciekawych modeli. Od "króla opłacalności" z Rumunii, przez japońskie ikony wydajności, aż po hiszpańskiego buntownika. Wybrałem dla Was siedem samochodów spoza premium, które realnie warto rozważyć.
Toyota C-HR: Design, który "ściga się" z ekonomią jazdy
Toyota C-HR to samochód, obok którego nie da się przejść obojętnie. Japończycy postawili wszystko na jedną kartę: odważną stylistykę. I na jednych to działa, na innych nie.
Jednak tych, którzy kupują, jest zdecydowanie najwięcej w Polsce, jeśli chodzi o ten segment. C-HR-ka sprzedaje się najlepiej spośród C-SUV-ów i to jest fakt. Polacy kupują portfelem, więc może działa na nich to, co kryje się pod maską.
Największą gwiazdą w tym aucie jest nowa hybryda 2.0 o mocy 223 KM w wersji Plug-in. W mieście to auto potrafi zdziałać cuda. Według szybkich wyliczeń może za 10 zł przejechać 100 km i nie jest to marketingowy slogan, a realny wynik przy regularnym ładowaniu.
W kabinie w porównaniu do poprzedniej odsłony czuć wyraźny skok jakościowy, a 12,3-calowy ekran dominuje w kokpicie, choć na szczęście zachowano fizyczne przyciski do obsługi klimatyzacji.
Volkswagen Tiguan: Klasyka gatunku w cyfrowym wydaniu
Nowy Volkswagen Tiguan to dowód na to, że ewolucja bywa lepsza od rewolucji. Auto zachowało swoje proporcje, ale stało się znacznie bardziej "zdigitalizowane". Wnętrze przypomina to z nowego Passata – dominuje tu gigantyczny, 15-calowy tablet. "Kokpit Tiguana jest niemal identyczny, gdyż korzysta z tych samych klocków" - pisałem podczas pierwszych jazd.
Testowałem Tiguana w wersji z silnikiem 2.0 TDI i to wciąż król długich tras.
Na pochwałę zasługują dopracowane zawieszenie DCC Pro oraz detale, jak choćby pulsujące oświetlenie ambiente czy fotele z masażem, które realnie odciążają kręgosłup.
Hyundai Tucson: Koreański hit po metamorfozie
Nowy Hyundai Tucson to samochód, który udowadnia, że można poprawić coś, co już było bardzo dobre. Choć z zewnątrz zmiany są kosmetyczne (nadal mamy charakterystyczne "skrzydła anioła" w grillu), to we wnętrzu odbyła się prawdziwa rewolucja.
Co ważne, Hyundai posłuchał klientów i przywrócił fizyczne pokrętła. Pod maską zaś królują hybrydy (HEV) o mocy 215 KM oraz wersje Plug-in (PHEV).
Auto stało się też lepiej wyciszone: "Powyżej 100 km/h w kabinie jest zaskakująco cicho, co w tej klasie wcale nie jest standardem". To SUV kompletny, który nie bez powodu jest jednym z najczęściej wybieranych aut w Polsce.
Kia Sportage: Poprawianie niemal ideału
Kia Sportage po liftingu wygląda masywnie, ale ma sporo fajnych detali. To m.in. oświetlenie LED w stylistyce "Star Map" i osłona chłodnicy w kształcie tygrysiego nosa.
Jak pisał Łukasz w swojej recenzji: "Zrezygnowano z piano black, co potrafi być zmorą w wielu autach. Już nawet nie chodzi o wygląd, ale praktyczne zastosowanie". To auto, które w środku wygląda i "czuje się" jak segment premium, a przy tym nie irytuje wszechobecnymi odciskami palców.
Pod maską znajdziemy m.in. klasyczną benzynę 1.6 T-GDI, która jest solidna, choć nie porywa dynamiką. "Średnie spalanie wyszło nam na poziomie 8 litrów" – raportowaliśmy z trasy.
Największym atutem Kii pozostaje jednak pewność prowadzenia: "To nadal jeden z najlepiej prowadzących się kompaktowych SUV-ów, jakiego możecie kupić".
Nissan Qashqai: Hybryda, która udaje elektryka
Nowy Qashqai przeszedł lifting, który najmocniej widoczny jest w przedniej części. Agresywny, nowy grill i przeprojektowane światła Full LED nadają mu charakteru. Koniec z grzecznym designem, bo teraz to auto, które ma budzić emocje, szczególnie w testowanej wersji z 20-calowymi felgami w butelkowej zieleni, która rzuca się w oczy. Z zewnątrz auto wygląda nowocześnie i awangardowo.
Nowy Nissan Qashqai z napędem e-Power to propozycja dla tych, którzy boją się kabli, ale chcą jeździć jak autem elektrycznym. Tutaj silnik spalinowy służy jedynie jako generator prądu, a koła napędza wyłącznie motor elektryczny. Efekt? "Jazda przypomina prowadzenie elektryka: jest płynna, cicha, bez szarpnięć i z natychmiastową reakcją na gaz".
Wnętrze po liftingu przeszło metamorfozę. Pojawiły się usługi Google (Mapy, Asystent) wbudowane prosto w system auta, co działa błyskawicznie. "Wyciszenie kabiny? W tej klasie trudno o lepszego zawodnika" - pisałem w recenzji. To idealny kompan do miasta, zwłaszcza z funkcją "one pedal", pozwalającą hamować niemal bez użycia pedału hamulca.
Cupra Formentor VZ: Iberyjski "bad boy"
Gdy inne SUV-y mówią o ekologii, Cupra Formentor VZ krzyczy o emocjach. To auto dla kogoś, kto chce crossovera, który "rozpala jednym spojrzeniem". Wersja VZ o mocy ponad 300 KM to drogowy pocisk.
"Świetnie wygląda, świetnie jeździ, jest wygodny, gdy trzeba i szybki jak tego chcę" - pisał Kuba Mucha po testach, które udowodniły, że Formentor to wciąż najlepiej wyglądające auto w tej klasie.
Formentor to hybryda stylu i sportu. Wnętrze jest pełne miedzianych detali i kubełkowych foteli, które trzymają ciało jak w imadle. Jednak ma też swoje humory: "W trybie Sport lub Cupra mam wrażenie, że to wszystko jest bardzo udawane, a ten dźwięk z głośników psuje mi nastrój" - recenzował Kuba. Mimo to frajda z jazdy jest tu bezkonkurencyjna.
Dacia Duster LPG: Mistrzyni ekonomii i zasięgu
Na koniec auto, które wygrywa w najbardziej brutalnej kategorii: cena do możliwości. Nowa Dacia Duster z fabryczną instalacją LPG to rynkowy fenomen. W czasach, gdy zatankowanie do pełna boli, Dacia oferuje zasięg łączny rzędu 1300 km.
"Pełny bak benzyny daje 700 km, a zbiornik LPG kolejne 600 km" – to wynik, który sprawia, że zapominasz, gdzie jest stacja benzynowa.
Nowy Duster nie jest już "ubogim krewnym". Ma nowoczesny, kanciasty design i wnętrze, które w końcu nie trąci myszką. Choć materiały wciąż są twarde, to "podróżowanie Dusterem stało się jeszcze przyjemniejsze". To auto, które nie boi się dziur ani polnych dróg, a przy tym kosztuje ułamek tego, co konkurenci powyżej.
