
Zabójstwo taksówkarza w noc sylwestrową wstrząsnęło Polską i całą społecznością Giżycka. 78-letni pan Lech był najstarszym taksówkarzem w mieście. – Spokojny. Opanowany. Miły. Rękę podał, przywitał się. Tego wieczoru po prostu stał pierwszy do zjazdu – mówi nam jeden z taksówkarzy. W mieście dobrze go pamiętają.
– To tata moich koleżanek – mówi o nim Marcin Łobodziński, giżycki radny i nauczyciel. Gdy usłyszał, że chodzi akurat o tego kierowcę, przeżył szok: – Pomyślałem: "To niemożliwe".
Znał rodzinę. – Pan Lech miał dwie córki. Jedna z nich wyjechała z matką za granicę. Druga córka została, wyszła za mąż. Chyba dwa lata temu zmarł jej mąż. Ona zmarła około pół roku później, ciężko chorowała. Zostawili córkę w wieku szkolnym, którą zajmował się pan Lech – opowiada w rozmowie z naTemat.
Potem jego wnuczka miała wyjechać do rodziny. – I teraz nie żyje on. Kolejna tragedia w rodzinie. To był bardzo spokojny człowiek. Każdy tak o nim mówił jako o taksówkarzu. Tylko akurat trafił na takiego człowieka. Jak mogło do tego dojść? Nie jestem w stanie tego zrozumieć – mówi Marcin Łobodziński.
Całe Giżycko jest wstrząśnięte. Pan Lech to legenda. Najstarszy kierowca taksówki w mieście. "Z ogromnym żalem informujemy, iż w wieczór Sylwestrowy jeden z naszych kierowców (...) zginął śmiercią tragiczną. Łączymy się w bólu z rodziną i przyjaciółmi" – przekazało Radio Taxi Giżycko.
Atak na taksówkarza w Giżycku. Policja zatrzymała 37-letniego mężczyznę
– Odkąd pamiętam, on przeważnie jeździł tylko wieczorami – mówi nam jeden z giżyckich taksówkarzy.
– Spokojny. Opanowany. Miły. Rękę podał, przywitał się. Tego wieczora po prostu stał pierwszy do zjazdu. To był zwykły przypadek, że ten człowiek akurat wsiadł do niego. Po prostu zrządzenie losu. Każdemu mogło się to zdarzyć – dodaje.
Pan Lech jeździł taksówką od 1982 roku. Założył pierwsze radio taxi w Giżycku. – Wszyscy go znali z powodu taksówki. Komu w ciągu tych ponad 40 lat przynajmniej raz, czy dwa nie zdarzyło jechać jego taksówką? Z tego powodu był rozpoznawalny – mówi Marcin Łobodziński.
Do zdarzenia doszło w sylwestrową noc. Jak podała Komenda Powiatowa Policji w Giżycku, po godzinie 21:00, policjanci otrzymali zgłoszenie od zaniepokojonych osób dotyczące taksówkarza, którego sposób jazdy mógł wskazywać, że znajduje się pod wpływem alkoholu.
"Po zatrzymaniu pojazdu zgłaszający podeszli do samochodu i zauważyli, że siedzący za kierownicą mężczyzna jest zakrwawiony i posiada liczne rany. Na miejsce niezwłocznie skierowano patrol policji. Niestety obrażenia, jakich doznał 78-letni kierowca taksówki, okazały się na tyle poważne, że mężczyzna zmarł" – podano w komunikacie.
Policja zatrzymała 37-letniego mężczyznę, który może mieć związek z tym zdarzeniem. To mieszkaniec jednej z okolicznych miejscowości. Był pod wpływem alkoholu – w chwili zatrzymania miał blisko promil alkoholu w organizmie.
– Jego wygląd wskazywał na to, że mógł mieć związek ze sprawą – mówiła w rozmowie z PAP Iwona Chruścińska z policji w Giżycku.
W mieszkaniu mężczyzny zabezpieczono nóż.
– Policjanci bardzo szybko dojechali na miejsce, ustalili trasę, jaką poruszał się ten taksówkarz i na jednej z ulic zatrzymali mężczyznę podejrzewanego o udział w tym tragicznym zajściu. Zabezpieczyli w jego miejscu zamieszkania nóż, który mógł być wykorzystany w trakcie ataku na taksówkarza – powiedział w rozmowie z "Faktem" podkom. Tomasz Markowski, rzecznik Komendanta Wojewódzkiego Policji w Olszynie.
Jako pierwszy o zdarzeniu poinformował portal zGizycka.pl.
Szok dla całego Giżycka. Taksówkarze są wstrząśnięci
Na giżyckich forach od sylwestra ogromne poruszenie. Pod jednym z artykułu ktoś napisał, że jechał z panem Lechem kilka godzin wcześniej: "Opowiadał mi całą swoją historię życia. Dzwoniłam do niego jak wracaliśmy, ale nie odbierał. Jeszcze tak pomyślałam mam nadzieję że to nie on, tyle człowiek przeżył tragedii".
Z każdej strony płyną wyrazy współczucia. Taksówkarze są wstrząśnięci. "Wyrazy zaniepokojenia i współczucia płyną również od innych taksówkarzy, którzy solidaryzują się z rodziną i kolegami ofiary" – przekazują na FB.
– Stała się tragedia. Wszyscy to przeżyliśmy. Tego, co przeżyliśmy, nie da opisać – słyszymy w jednej korporacji.
Jeden z giżyckich taksówkarzy mówi: – Z tego co nam wiadomo, to najprawdopodobniej mogło pójść o niezapłacony rachunek. Jeśli tak było to jest to coś strasznego. To się w głowie nie mieści. Odkąd o tym usłyszałem mam burzę myśli w głowie. To szok dla całego Giżycka.
Dodaje, że teraz wszyscy będą ostrożniejsi. Ale co można zrobić?
"Teraz wszyscy będą się zastanawiać, jak poprawić bezpieczeństwo taksówkarzy"
– Teraz na pewno wszyscy będą się zastanawiać, jak poprawić bezpieczeństwo taksówkarzy. To w tym momencie jest najważniejsze. To, że mają przy sobie np. gaz nie gwarantuje bezpieczeństwa w takiej sytuacji. Co można zrobić, gdy ktoś zaatakuje z zaskoczenia? Nawet nie zdążysz wyciągnąć gazu – mówi Marcon Łobodziński.
W interncie już widział propozycje, by wprowadzić prohibicję. W Giżycku już obowiązywała – czasowo, od czerwa do września. W tym czasie zaobserwowano, że mniej grup młodzieży spotykało się w miejscach publicznych. Ale kto chciał spożyć, alkohol, to spożył.
– Prohibicja nie rozwiąże problemu. Do zdarzenia w sylwestra doszło o godz. 21. U nas prohibicja była od godz. 22. Tutaj trzeba szukać bardziej systemowych rozwiązań, jeśli chodzi ogólnie o branżę taksówkarzy. Może szyby pleksi, jak było w czasie Covidu? – mówi Marcin Łobodziński.
Nasz rozmówca, taksówkarz, również uważa, że prohibicja niewiele da. Mówi, że trudne sytuacje z pasażerami, którzy np. nie chcą zapłacić, zdarzają się, ale nie notorycznie. – Ale nawet jak zabroni się picia alkoholu, to takiej sytuacji się nie uniknie – mówi.
Burmistrz Giżycka: Wiadomość wstrząsnęła nami wszystkimi do głębi
Głos w sprawie zabójstwa zabrała burmistrz Giżycka Ewa Ostrowska.
"Są wydarzenia, wobec których brakuje słów. Wiadomość o tragicznej śmierci giżyckiego taksówkarza, do której doszło minionej nocy, wstrząsnęła nami wszystkimi do głębi" – napisała.
"To tragedia człowieka, który wykonywał swoją pracę, dramat rodziny, znajomych, kolegów z pracy, ale również nas jako mieszkańców Giżycka" – przekazała.
Zaapelowała też o spokój i odpowiedzialność, przypominając, że nawoływanie do nienawiści i tzw. samosądu jest niezgodne z prawem.
Jak przekazała policja w Giżycku, 37-letni mężczyzna został osadzony w policyjnej celi. "Po jego wytrzeźwieniu zostaną z nim przeprowadzone dalsze czynności procesowe. Sprawa jest prowadzona pod nadzorem Prokuratury Rejonowej w Giżycku" – czytamy w komunikacie.
