Narciarze w Szwajcarii i jej pobliżu muszą uważać na internet
Narty mogą słono kosztować. Wystarczy chwila nieuwagi na stoku, żeby dopłacić kilkaset złotych Fot. Maleo Photography/Shutterstock

To, że wyjazd na narty nie jest tanią zabawą, wie każdy. Jednak niektórzy nie zdają sobie sprawy, że ich zimowe szaleństwo może być o kilkaset złotych droższe, jeśli podczas zjazdu zechcą zrobić sobie selfie. I nie chodzi tu o żadne mandaty, a znacznie bardziej prozaiczną rzecz.

REKLAMA

Tegoroczny sezon narciarski trwa w najlepsze, a intensywne opady śniegu sprawiły, że wiele osób chętnie odkurzy narty i nieco się porusza. Popularnymi kierunkami zagranicznymi z pewnością będą Francja, Austria, Włochy czy Szwajcaria. I to właśnie tam trzeba bardzo uważnie pilnować swojego telefonu. Inaczej rachunek za niego wyniesie setki, a nawet tysiące złotych.

Narty w pobliżu granicy ze Szwajcarią to świetne warunki i ryzyko wysokiego rachunku za telefon

Polacy lubią narty, co widać najlepiej po krajowych stokach, albo podczas weekendów w Jasnej na Słowacji. Ośrodki w soboty i niedziele są pełne narciarzy, a po starcie ferii zimowych tłoczno może być także w tygodniu. Jednak ci, którym zależy na najlepszych warunkach, najpewniej wybiorą Szwajcarię, Francję, Włochy i Austrię. Zwłaszcza te dwa ostatnie kraje są u nas bardzo popularne.

I najpewniej wszystko się tam uda, ale podczas jazdy uważajcie na swoje telefony. Pamiętajcie, że Szwajcaria nie jest członkiem Unii Europejskiej. Nie ma ona także podpisanej umowy o bezpłatnym roamingu, dzięki któremu możemy bez dodatkowych opłat dzwonić, pisać SMS-y, czy korzystać z pakietu danych w naszych telefonach. Czasami wystarczy jedno niewinne selfie ze stoku, żeby rachunek za telefon wzrósł o setki złotych. Filmik może oznaczać tysiące złotych dodatkowych opłat.

I oczywiście muszą na to uważać przede wszystkim narciarze w Szwajcarii. Problem polega jednak na tym, że zasięg telefonu nie respektuje granic poszczególnych krajów. Dlatego szczególnie czujni powinni być narciarze we Włoszech, Francji i Austrii. Tam za przesłanie jednego selfie będąc podłączonym do sieci szwajcarskiej, można zapłacić nawet kilkaset złotych. Cena 1 MB danych to bowiem od ok. 31 do nawet 51 zł.

Narty we Włoszech, Austrii i Francji. W tych regionach musisz uważać na internet w telefonie

Żeby ułatwić wam szusowanie, zebrałam listę regionów narciarskich, w których istnieje ryzyko (a w niektórych jest nawet pewność), że złapiecie za zasięg ze Szwajcarii. Tam lepiej jest wyłączać internet na czas szusowania lub przynajmniej przebywania na szczycie.

We Włoszech trzeba uważać przede wszystkim w uwielbianym przez Polaków Livigno. Pułapką na narciarzy może być także Dolina Aosty (Matterhorn Ski Paradise). Tu największe ryzyko jest w ośrodku Cervinia połączonym ze szwajcarskim Zermatt. Kolejne miejsca (ze znikomymi szansami) to Dolomiti Superski i Val di Sole (Folgarida-Marilleva, Madonna di Campiglio).

W przypadku Austrii na baczności powinni mieć się przede wszystkim narciarze w regionie Ischgl, gdzie dostępne są trasy transgraniczne. Ryzyko złapania szwajcarskiej sieci jest także w Silvretta Montafon i w dolinie Rätikon (Vorarlberg). W przypadku Francji chodzi o ośrodki położone w Portes du Soleil, a także w niektórych miejscach w dolinie Chamonix.