
Polacy uwielbiają wakacje w Egipcie. Nie ma dla nas znaczenia czy lecimy tam zimą, czy podczas piekielnych letnich upałów. Kochamy all inclusive w tym kraju, ale nie każdy podziela nasze zdanie. Okazuje się, że ten kierunek ma w Afryce ogromnego rywala. I w jednej kategorii mocno z nim przegrywa.
Jeszcze kilka lat temu nikt nie miał wątpliwości, że najchętniej odwiedzanym krajem Afryki jest Egipt. Kolejne destynacje, jak Tunezja czy nawet Zanzibar zaczęły się rozwijać turystycznie znacznie później. Aktualnie jednak już drugi rok z rzędu kraj faraonów musi uznać wyższość sąsiada z zachodu. Przyciąga on więcej turystów z jednego głównego powodu.
Egipt pokonany. All inclusive to za mało, żeby pokonać Maroko
Drugi rok z rzędu liderem turystyki w Afryce zostaje Maroko. Za sprawą ok. 19,8 mln podróżnych to właśnie oni zostali nr 1 jeśli chodzi o liczbę podróżnych. Dla porównania Egipt przyciągnął ok. 19 mln turystów. Różnica blisko miliona osób robi duże wrażenie, zwłaszcza że o ostatecznym zwycięstwie decydował ostatni kwartał 2025 roku.
Jak podaje Hurghada24.pl, walka między oboma krajami o to, kto przyciągnie więcej podróżnych, jeszcze do października była bardzo wyrównana. Po pierwszych sześciu miesiącach roku Maroko przyciągnęło o ok. 200 tys. podróżnych więcej niż Egipt. Na koniec września 2025 roku oba kraje gościły ok. 15 mln turystów. Dla Maroka był to wzrost o 14 proc. rok do roku, a dla Egiptu o 21 proc.
O ostatecznym zwycięstwie Maroka mógł przesądzić fakt, że turystyka w Egipcie oparta jest na turystach latających na all inclusive z biurami podróży. Ważny jest też segment wycieczek objazdowych, czy rejsów po Nilu, ale ostatecznie do pełni szczęścia brakuje im klasycznych city breaków. Te za to Maroko rozwija od kilka lat i będzie w tej kwestii coraz silniejsze.
Maroko stawia na turystów indywidualnych. Ryanair i Wizz Air bardzo im pomagają
Egipt po otwarciu lotniska Sphinx w Kairze i Wielkiego Muzeum Egipskiego ma nadzieję, że stolica kraju stanie się kierunkiem wybieranym przez Europejczyków na krótkie weekendowe wypady. Problem polega na tym, że tanie linie lotnicze na razie nie kwapią się z otwieraniem tam stałych połączeń. Z tego powodu tamtejsza turystyka opiera się na czarterach i turystach wybierających all inclusive, a tych w ostatnim kwartale roku (mimo Bożego Narodzenia) jest po prostu mniej.
Maroko już kilka lat temu zmieniło swoje podejście do turystyki. Owszem, Agadir na zachodzie kraju, czy Tanger nad Morzem Śródziemnym przyciągają podróżnych wybierających all inclusive. Równocześnie jednak Marrakesz, Casablanca czy Rabat mają bardzo szeroko rozbudowaną siatkę Wizz Aira i Ryanaira, dzięki czemu nie brakuje tam turystów przylatujących na własną rękę. Część kupuje tanie bilety i wpada tam na chwilę, inni wolą planować dłuższe wyjazdy i zwiedzać większą część kraju.
Uruchamianie tanich połączeń w Maroku jest jednym z etapów przygotowywania kraju do organizacji mistrzostw świata w piłce nożnej. Marokańczycy będą współgospodarzem imprezy w 2030 roku i liczą, że będzie to dla nich prawdziwy motor napędowy w kwestii turystyki. Już teraz rozwijają segment usług – budują hotele i restauracje. Dbają też o coraz bardziej zróżnicowaną ofertę turystyczną. Jeżeli tempo ich rozwoju się utrzyma, to po MŚ mogą wyprzedzać Egipt o znacznie więcej niż tylko milion obsłużonych turystów.
Zobacz także
