
Popularność lodów robionych na śniegu rośnie w błyskawicznym tempie. Filmiki z przygotowywania deseru zalały TikToka i zdobywają setki tysięcy wyświetleń. Zanim zwariowałam na punkcie tego trendu, sprawdziłam potencjalne zagrożenia. Teraz, gdy je znam, mówię deserowi stanowcze "nie, dziękuję".
Lody kręcone na śniegu szturmem podbiły TikToka. Internetowi twórcy prześcigają się w prezentowaniu przepisów na najróżniejsze warianty tego deseru. Jedzenie lodów zimą już samo w sobie brzmi nietypowo, a do tego takich, do zrobienia których potrzebny jest... śnieg? Fakt, na filmikach proces przygotowania smakołyku wygląda efektownie, ale nie wszystkie tiktokowe trendy warto odtwarzać.
Przepis na lody na śniegu
Prosty przepis na lody robione na śniegu brzmi przekonująco, bo na liście składników jest dosłownie kilka produktów. Do wykonania tego deseru potrzebne są:
Użytkownicy TikToka eksperymentują ze smakami, np. dodając ulubione owoce, kajmak lub pokruszone ciastka. Niektórzy zabierają ze sobą także wafelki do lodów, inni z kolei jedzą je łyżką.
Składniki muszą być dobrze schłodzone, a dodatkowo potrzebne będą miska (także schłodzona) oraz rózga. Przydadzą się także czapka i rękawiczki. I oczywiście śnieg, na którym przygotowuje się ten deser, oraz trochę soli.
Wszystkie wymienione składniki i akcesoria zabierz ze sobą na dwór. Znajdź miejsce, w którym usypiesz górkę ze śniegu (najlepiej świeżego – będzie łatwiej to zrobić). Zrób wgłębienie miską i posyp je solą, co jeszcze obniży temperaturę. Włóż do niego naczynie, umieść w misce wszystkie składniki, a następnie mieszaj rózgą aż do zmrożenia.
Przygotowanie lodów na śniegu może potrwać sporo czasu (jedni twierdzą, że wystarczy 10-15 minut energicznego mieszania, inni mówią o nawet 40 minutach). Mimo to tiktokowi twórcy przekonują, że smak deseru wynagradza ten wysiłek. Nie każdy podziela ich zdanie...
Lody robione na śniegu pod lupą ekspertów
Zanim wpadłam w pułapkę kolejnego tiktokowego trendu, przeczytałam komentarze internautów. "Czy tylko ja widzę ten wpadający śnieg do miski?", "Tymczasem śnieg pod mikroskopem..." – piszą ludzie pod jednym z nagrań. To skłoniło mnie do sprawdzenia, co na to eksperci.
Zanim jeszcze przejdziemy do tematu śniegu, trafiamy na pierwsze "ale". Chodzi o listę składników, o czym dietetyczka enel-med Oliwia Poniatowska opowiedziała dziennikarzom serwisu Haps.pl. Deser składa się przede wszystkim ze śmietanki i cukru, a to oznacza, że jest kaloryczny i ma dużą zawartość tłuszczów nasyconych i cukrów prostych. Największy problem stanowią jednak żółtka.
– Kluczowym problemem są surowe żółtka, które mogą zawierać bakterie Salmonella. Chłodzenie masy w śniegu powoduje jej zamarzanie, ale nie zastępuje pasteryzacji, czyli procesu, który w klasycznych lodach niszczy drobnoustroje. Niska temperatura jedynie spowalnia ich rozwój, nie eliminując zagrożenia – punktuje dietetyczka w komentarzu dla serwisu.
Deser ten najprawdopodobniej nie zaszkodzi osobie dorosłej, ale nie jest dobrym pomysłem dla kobiet w ciąży, dzieci i osób z obniżoną odpornością. Haps.pl cytuje Poniatowską, która wskazuje, że tak przyrządzone lody stanowią ciekawy eksperyment kulinarny i są bez wątpienia efektownym połączeniem kuchni z fizyką, ale nie są ani pełnowartościowe, ani w pełni bezpieczne.
Dodajmy, że część twórców pomija jajka w swoich przepisach lub zaznacza, że nie są one niezbędne. Wciąż jednak pozostaje jeszcze temat śniegu: przygotowanie lodów wymaga energicznego mieszania, a to wyklucza użycie naczynia z pokrywką. Do naczynia może więc dostać się śnieg (ten padający lub leżący na ziemi).
Spożycie śniegu w większej ilości może spowodować m.in. rozstrój żołądka, biegunkę, wymioty oraz infekcje. Ten zjedzony w niewielkiej ilości nie powinien być większym zagrożeniem. Pozostaje jednak kwestia higieny: śnieg może zawierać cząsteczki kurzu i bakterie, a w skrajnych przypadkach nawet odchody lub środki stosowane do solenia dróg.
"Widziałam filmy, gdzie ludzie zbierali śnieg, polewali różnymi syropami, dodawali owoce, mleko skondensowane i jedli... Uwierzcie mi, że nawet jak śnieg wygląda na 'czysty', to kurczę... niestety nie jest! Tak naprawdę zjadamy wtedy: pyły PM2.5/PM10, spaliny, metale ciężkie, chemikalia z dymu, fabryk, ruchu drogowego. PS Biały, świeży śnieg nie jest sterylny, więc zjadamy również różnego rodzaju bakterie i pasożyty, odchody ptaków, (niewidoczne gołym okiem) drobnoustroje, które normalnie byś ugotował/a, a tu są na surowo..." – pisze na Facebooku Natalia Maszkowska, blogerka kulinarna znana pod pseudonimem "Nathallae" i uczestniczka 7. edycji "Masterchefa".
Po zapoznaniu się ze wszystkimi "za" i "przeciw" nie dam się porwać trendowi robienia lodów na śniegu. Sami zdecydujcie, co sądzicie na ten temat.
Zobacz także
