Waldemar Żurek
Policja zjamie się jazdą Waldemara Żurka Fot. Screen z "Duży w Maluchu" / YouTube

Policja analizuje nagranie z udziałem ministra sprawiedliwości Waldemara Żurka. Chodzi o możliwe wykroczenie drogowe, do którego miało dojść podczas nagrywania wywiadu w Krakowie. Funkcjonariusze sprawdzają, czy szef resortu nie naruszył przepisów, nie ustępując pierwszeństwa pieszej znajdującej się na przejściu.

REKLAMA

Jak informuje RMF FM, Komenda Miejska Policji w Krakowie przekazała materiał do dalszej analizy komisariatowi nr II na Grzegórzkach – właśnie w tej części miasta doszło do zdarzenia zarejestrowanego na nagraniu. Sprawą zajmują się funkcjonariusze wydziału ruchu drogowego.

Policja potwierdziła wszczęcie czynności wyjaśniających. Komenda Wojewódzka w Krakowie napisała na profilu Małopolska Policja na X: "W przestrzeni medialnej pojawiło się nagranie z udziałem ministra Waldemara Żurka. Z uwagi na możliwość zaistnienia wykroczenia, policjanci wydziału ruchu drogowego Komendy Miejskiej Policji w Krakowie podjęli z urzędu czynności wyjaśniające w tej sprawie".

Jak dodano, "obecnie trwa analiza zabezpieczonego materiału", a w razie potwierdzenia wykroczenia policja podejmie "dalsze, przewidziane w prawie działania".

Waldemar Żurek w "Duży w maluchu" na YouTube złamał przepisy drogowe?

Do sytuacji doszło podczas nagrania programu "Duży w maluchu" na YouTube. Waldemar Żurek prowadził fiata 126p i jednocześnie udzielał wywiadu. Na opublikowanym materiale widać moment przejazdu przez przejście dla pieszych –prowadzący, Filip Nowobilski, zwraca uwagę, że minister nie zatrzymał się, mimo że piesza znajdowała się już na pasach.

– Proszę uważać – mówi autor kanału. – Co się stało? – reaguje minister sprawiedliwości. – Przejechałby pan prawie po tej pani – słyszymy na nagraniu. Minister nie zgodził się z tą oceną. – Nie no, gdzie, pani była jeszcze daleko. Proszę mi wierzyć, że ja naprawdę jeżdżę bezpiecznie – podkreślił.

Waldemar Żurek odniósł się do sprawy także w mediach społecznościowych. Na platformie X napisał: "Zasady bezpieczeństwa w ruchu drogowym obowiązują wszystkich. Ostateczna ocena należy jednak do Policji. Wszyscy jesteśmy równi wobec prawa". "Jeżeli miało miejsce wykroczenie, nie uchylam się od odpowiedzialności" – dodał.

W rozmowie z Onetem minister ponownie zaznaczył, że podporządkuje się decyzjom organów ścigania. – Jeżeli będzie zawiadomienie, poddam się wszelkim rygorom prawa jak każdy obywatel – powiedział. Jednocześnie zaznaczył, że ma "swoją ocenę tej sytuacji oraz pewnego teatralnego zachowania prowadzącego wywiad".

Na razie policja nie przesądza, czy doszło do złamania przepisów. Decyzja w tej sprawie zapadnie po zakończeniu analizy nagrania.