Dmitrij Pieskow i Karol Nawrocki
Słowa prezydenta Karola Nawrockiego w Auschwitz nie spodobały się Kremlowi Fot. Shutterstock / KSikorski, ID1974 // Getty Images Pro // montaż: naTemat

Ostre słowa z Kremla padły w reakcji na wypowiedź prezydenta Karola Nawrockiego podczas obchodów rocznicy wyzwolenia Auschwitz-Birkenau. Dmitrij Pieskow oskarżył polskie władze o rusofobię i zarzucił im manipulowanie historią II wojny światowej. Nawrockiego skrytykowała również rzeczniczka rosyjskiego MSZ Maria Zacharowa. Całość wpisuje się w coraz bardziej wrogą narrację wobec Polski i krajów bałtyckich, widoczną w rosyjskich mediach i sondażach społecznych po rozpoczęciu wojny w Ukrainie.

REKLAMA

27 stycznia, podczas uroczystości upamiętniających 81. rocznicę wyzwolenia nazistowskiego obozu koncentracyjnego i zagłady Auschwitz-Birkenau, Karol Nawrocki mówił o podwójnym znaczeniu tego wydarzenia.

Karol Nawrocki w Auschwitz: "Hitler razem ze Stalinem rozpoczęli II wojnę światową"

Z jednej strony Nawrocki podkreślił rolę żołnierzy Armii Czerwonej w wyzwoleniu więźniów obozu, z drugiej przypomniał o konsekwencjach sowieckiej polityki wobec Europy Środkowo-Wschodniej. – Wiąże się to z oswobodzeniem więźniów Auschwitz w roku 1945. Tych siedem tysięcy osób, które żyły jeszcze w roku 1945, oswobodzenie i wolność zobaczyły w twarzach sowieckich żołnierzy – mówił prezydent.

Jednocześnie zaznaczył, że dla wielu ocalałych wolność nie nadeszła wraz z końcem wojny. – Natomiast poza murami obozu koncentracyjnego Auschwitz nie czekała na nich wolność, bo była to też twarz tych samych Sowietów, dzięki którym Adolf Hitler mógł w roku 1939 rozpocząć II wojnę światową i doprowadzić do tragedii Holokaustu – mówił w swoim wystąpieniu.

Kulminacją wystąpienia były słowa: "Bo to Hitler razem ze Stalinem rozpoczął II wojnę światową". Prezydent dodał również, że po 1945 roku Związek Sowiecki "dalej mordował przedstawicieli państw Europy Środkowej i Wschodniej" oraz Polaków dążących do niepodległości.

Dmitrij Pieskow reaguje na słowa Nawrockiego. Polska w "pierwszym rzędzie rusofobów

Wypowiedź prezydenta szybko spotkała się z reakcją Kremla. Rzecznik Władimira Putina Dmitrij Pieskow stwierdził w rozmowie z rosyjską telewizją Rossija 1, że wśród polskich elit politycznych dominuje wrogość wobec Rosji.

Polska i kraje bałtyckie zajmują pierwsze rzędy w szeregach rusofobów – ocenił, wymieniając również Litwę, Łotwę i Estonię. Odnosząc się bezpośrednio do słów Nawrockiego, Pieskow stwierdził, że "polskie władze mają własną interpretację historii, co nie jest tajemnicą dla Rosji".

Rzecznik Kremla przekonywał również, że w Europie od lat zachodzi proces podważania roli Związku Radzieckiego w zwycięstwie nad nazizmem. – W samej Europie zachodziły naprawdę nieodwracalne procesy. To podwójne standardy dotyczące demokracji, globalizacji i podejścia do współistnienia narodów – mówił Pieskow, cytowany przez prokremlowską agencję TASS.

Maria Zacharowa oskarża Karola Nawrockiego o "fałszowanie historii"

Jeszcze ostrzejszy ton przyjęła rzeczniczka rosyjskiego MSZ Maria Zacharowa. W opublikowanym na Telegramie wpisie zarzuciła polskiemu prezydentowi zakłamywanie faktów historycznych. Według niej Karol Nawrocki "minął się z prawdą i powtórzył fałszywe twierdzenie, że Związek Radziecki ponosi odpowiedzialność za wybuch II wojny światowej, co ostatecznie doprowadziło do Holokaustu".

Zacharowa zasugerowała również, by prezydent Polski pogłębił swoją wiedzę historyczną, polecając mu lekturę artykułu... Władimira Putina "75 lat Wielkiego Zwycięstwa: wspólna odpowiedzialność przed historią i przyszłością" z 2020 roku.

Narracja płynąca z Kremla znajduje odzwierciedlenie w nastrojach społecznych w Rosji. Polska od lat jest krytykowana przez rosyjskie władze za wsparcie udzielane Ukrainie oraz potępianie rządów Putina. W mediach Polacy regularnie przedstawiani są jako jedni z głównych wrogów Rosji.

Potwierdzają to także badania opinii publicznej. Z sondażu niezależnego Centrum Lewady, które przytacza gazeta.pl, wynika, że aż 62 proc. Rosjan wskazuje Polskę i Litwę jako najbardziej wrogie kraje. W tym samym badaniu respondenci uznali państwa europejskie, w tym Polskę, za jedno z głównych zagrożeń dla istnienia Rosji, co analitycy łączą bezpośrednio z wojną w Ukrainie i nasileniem antyzachodniej propagandy Kremla.