
Niemieckie gazety piszą o sytuacji w Kościele katolickim. Jak czytamy, postępy reform są skromne, a Kościół za dużo zajmuje się samym sobą.
W sobotę 31 stycznia zakończyła się ostatnia sesja plenarna "Drogi Synodalnej ku przyszłości Kościoła katolickiego w Niemczech" – procesu, który miał wypracować projekty zmian w niemieckim Kościele. Teraz biskupi i świeccy chcą kontynuować swoje rozmowy w nowym krajowym gremium – tak zwanej konferencji synodalnej. Gremium ma rozpocząć pracę w listopadzie.
Prezydent Centralnego Komitetu Niemieckich Katolików (ZdK), Irme Stetter-Karp, przypomniała, że przyczyną rozpoczęcia procesu były skandale związane z wykorzystywaniem seksualnym w Kościele. Uczestnicy ostatniej sesji plenarnej, około 180 osób zgromadzonych w Stuttgarcie, krytycznie ocenili skuteczność dotychczasowego dialogu. Dotyczy on także żądania większego udziału i uprawnień dla świeckich, dostępu kobiet do święceń, błogosławieństwa dla par homoseksualnych oraz lepszej prewencji nadużyć.
Aktualną sytuację w Kościele katolickim komentują niektóre regionalne dzienniki.
Zmiana kulturowa w Kościele
"W rzeczywistości Droga Synodalna niewiele osiągnęła – jednak wszystko zmieniła" – czytamy w "Badische Zeitung". "Nadal we wszystkich kontrowersyjnych kwestiach ostateczna decyzja należy do odpowiedniego biskupa, żadna kobieta nie została wyświęcona na kapłana ani przynajmniej na diakona, a zezwolenie na wygłaszanie kazań przez osoby niebędące kapłanami nadal jest wstrzymane. (…) Jednocześnie na miejscu, w diecezjach, wiele rzeczy wygląda dziś zupełnie inaczej niż sześć lat temu. Utworzono synodalne gremia, w których wierni wspólnie doradzają i opracowują opinie, prawo pracy nie pozwala Kościołowi na ingerencję w życie seksualne i związki jego pracowników, a ceremonie błogosławieństw dla par queer i rozwodników, którzy pobierają się ponownie, stały się codziennością" – pisze dziennik z Fryburga.
I dodaje, że choć w wielu miejscach wdrażanie postanowień wciąż napotyka trudności, "zaszła zmiana kulturowa"
Kościół traci wiernych
"Schwäbische Zeitung" zauważa, że podczas gdy "świat znajduje się w stanie wyjątkowym: systemy autorytarne się umacniają, wojny eskalują (…) i sytuacja globalna zmienia się dramatycznie", Kościół katolicki w Niemczech często wydaje się być zajęty sam sobą.
"Rozpoczęta w 2019 roku Droga Synodalna była koniecznością, jednak to, co zaczęło się jako nowy początek, grozi skostnieniem w biurokratycznym katolicyzmie. Spotkania i dokumenty nie zastąpią wiarygodnego świadectwa. Podczas gdy ludzie szukają oparcia, Kościół traci setki tysięcy wiernych – nie przez przypadek, lecz z powodu braku duchowej obecności. W obliczu kryzysów i społecznej niepewności pojawia się pytanie: Gdzie są Kościoły? Jakie odpowiedzi dają? Reformy nie mogą być celem samym w sobie, lecz muszą prowadzić do tego, aby Kościół znów był zrozumiały, wiarygodny i bliski ludziom. Spojrzenie na papieża Leona XIV pokazuje: teraz jest czas na duchowe odnowienie, a nie na zajmowanie się samym sobą" – konstatuje gazeta z Ravensburga.
Skromne postępy
"Südwest-Presse" stawia pytanie: "Jak więc wygląda bilans po sześciu latach?". Przypomina, że "w bezprecedensowej otwartości świeccy i duchowni zmagali się o nowe zrozumienie katolickiej moralności seksualnej oraz koniec dyskryminacji osób homoseksualnych i queer, dyskutowali o nowych rolach dla kobiet w usługach kościelnych i większej władzy decyzyjnej dla świeckich". A jednak – jak dodaje – "postępy są skromne".
Choć prawo pracy w Kościele zostało zmodernizowane, a nowe związki rozwodników mogą dostać błogosławieństwo, to w kwestii awansu kobiet niemal nic się nie zmieniło – podsumowuje gazeta z Ulm.
Opracowanie: Monika Sieradzka
Zobacz także
